Twórczyścisk

– Dwadzieścia pięć tysięcy! – dyrektor finansowy potrząsał nerwowo fakturą nad głową prezesa zarządu – dwa-dzie-ścia-pięć! – Czy wasz szef marketingu wstając z kolan walnął się główką w parapet?!

emotions2

Czytaj dalej „Twórczyścisk”

Reklamy

Nie zawsze musi być kawior

Kiedy firmie rosną przychody, nikt o nic nie pyta. Wszyscy pałaszują kawior, polewają szampana, klepią po ramieniu szefa marketingu i sprzedaży, a właściciel zaprasza na weekend do swej willi na Lazurowym Wybrzeżu.

funny-cow1

Wszyscy łypią na krzywą wzrostu, a wszelkiej maści krytycy, trzymają się z dala, byle nie zapeszać. W końcu następuje ten moment – dynamika spada, rynek czy technologia wchodzi w stan nasycenia, by za chwilę lecieć na łeb, na szyję. Tak było z płytami winylowymi, potem DVD, a dziś wszystko ucieka do wirtualnych chmur.

Czytaj dalej „Nie zawsze musi być kawior”

Poznajcie ojca Rynkologii [wywiad z Jackiem Kotarbińskim]

Pasjonat i praktyk sztuki marketingu. Autor słynnej Sztuki Rynkologii i tropiciel bareizmów, jak wiadomo “wiecznie żywych”. Człowiek, z którym można porozmawiać na każdy temat. Panie i Panowie: Jacek Kotarbiński.

Czytaj dalej „Poznajcie ojca Rynkologii [wywiad z Jackiem Kotarbińskim]”

Grzechy polskiego nauczania marketingu – Rozmowa z Jackiem Kotarbińskim [Artur Jabłoński]

Straszna gaduła z tego Jacka Kotarbińskiego. Ciężko pohamować jego potok myśli, trudno znaleźć miejsce, żeby się wtrącić. Na szczęście mądrze mówi. Przepytałem go, skąd młody marketer lub osoba aspirująca, by taką ścieżkę zawodową obrać ma czerpać wiedzę i co jest nie tak z obecnym systemem edukacji w tym zawodzie.

Czytaj dalej „Grzechy polskiego nauczania marketingu – Rozmowa z Jackiem Kotarbińskim [Artur Jabłoński]”

SPOTKANIE Z JACKIEM KOTARBIŃSKIM – PROFESJONALIZM MARKETERA

W zeszły czwartek, na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, w ramach pierwszego w tym roku akademickim spotkania z cyklu „Goście MarkeTEAM” mieliśmy okazję posłuchać oraz porozmawiać z Jackiem Kotarbińskim, uznanym autorytetem świata marketingu, autorem bloga kotarbiński.com oraz bestsellerowej „Sztuki rynkologii„

Czytaj dalej „SPOTKANIE Z JACKIEM KOTARBIŃSKIM – PROFESJONALIZM MARKETERA”

IPhone 6 za darmo

To nie ściema. Iphone rozdawany za darmo, dla każdego kto chce i od zaraz.

20140912-160055.jpg Taka symboliczna złotówka plus vat. Żadnych warunków wstępnych, umów z gwiazdkami czy ograniczeń operatorów. Automatyczna podwyżka cen peryferiów, aplikacji i gwałtowny przyrost nasycenia iphonów wśród nowych użytkowników. Czy ta fantasmagoria jest realna? Czemu nie, skoro można sprzedawać tanie drukarki i drogie materiały ekspoatacyjne. Zgodnie z zasadami postarzania produktu, po trzech latach do wyrzucenia. Czemu nie, skoro niektórzy szejkowie szepcą rządzącym „oddamy wam tę ropę za darmo, wystarczy że podzielicie się z nami podatkami 50/50„. Czemu nie, skoro darmodajnia nasyci rynek sprzętu podstawowego, a App Store zapewni szerszą monopolizację, popularyzację iOS i zyski z akcesoriów oraz aplikacji.

Apple oczywiście nie idzie darmodajnym szlakiem, choć kusi bardzo sprawdzić ten model matematycznie. Techniczny koszt wytworzenia smartfona to dziś około 200$ (według amerykańskiej siły nabywczej to odpowiednik naszego 200zł.), a główną składową jest wyświetlacz. Podobnie jak tablet, iphone staje się coraz tańszym nośnikiem podstawowym.

Apple uważany jest za marketingowego geniusza. Ale nie widać spektakularnych reklam ich produktów. Nie słychać o wielkich eventach typu Red Bull Air Race czy głośnej organizacji światowych wydarzeń. Pomimo tego, wszystkie konferencje produktowe cieszą się światowym, medialnym zainteresowaniem, o którym wiele marek może tylko pomarzyć. Firma w social media oficjalnie w zasadzie nie istnieje, średnio się angażuje w komunikację, ale sieciowy buzz marki ma chyba najwyższy. „Sekta!” ktoś powie. Wszak na upartego każde grono lojalnych klientów i ambasadorów marki, cmokających z zadowoleniem na użytkowane produkty można tak określić. Począwszy od Coca-Coli na Harley-Davidson skończywszy. W przeciwieństwie do paru marek, na które już nie zrzędzimy bo przestaliśmy korzystać. Panowie z Cupertino są jednak mistrzami efektywnego shopper marketingu i e-commerce oraz wiedzą jak zarządzać produktem. Starannie i z elegancją prowadzą markę. Jak to technologiczne dziedzictwo Steva Jobsa będzie ewoluować? Zobaczymy.

W ciekawym artykule w Newsweek Polska [ Diabeł ubiera się u Apple ] Marek Rabij kreśli analizę rozwoju strategii Apple w najbliższych latach. Trudno odmówić mu racji. Segment premium nadal w kategorii smartfonów jest zbyt mało wyrazisty i jest to świetne pole do zaistnienia. Świat iOS jest prosty, świat Androida pełen konkurujących marek. A że marka Apple stała się na kultowa, to i chętnych do noszenia choćby iWatcha celebrytów będzie sporo. Globalne inwestycje w public relations dają dziś o wiele lepszy zwrot niż klasyczna reklama. Marka ucieka do góry, segment premium jest mniej wrażliwy na cenę, otwarty na zmiany rozsądne i sprawdzone, ale nie wielce rewolucyjne. Niech inni testują cuda na kiju, poczekamy co na to klienci.

20140912-160351.jpg
Czy to sygnał, że Apple odda eksperymentowanie z nowinkami innym, wdrażając jedynie te sprawdzone? Odda pałeczkę innowatora? Wysyła sygnał wyważonego konserwatyzmu? Tak naprawdę rewolucja wyświetlaczy OLED, które na razie są kapryśne technologicznie, jest dopiero przed nami i możliwość elastycznego zaginania ekranu, bardzo zrewolucjonizuje technologie „ubieralne”.

20140912-160524.jpg
A może iphone w opcji „zrób sobie sam„? Idea składaków czyli produktów modułowych zapoczątkowana przez Michaela Della? Bardzo jestem ciekaw jak rynek zareaguje na Projekt Ara będący inicjatywą Googla.

20140912-160013.jpg

Koncepcja tworzenia własnych, zindywidualizowanych produktów klocków może doskonale wpisać się w coraz bardziej widoczny trend customizacji rzeczy. Wtedy segmentacja przestanie mieć kluczowe znaczenie, ponieważ każdy zaprojektuje sobie swój produkt sam. Spadnie znaczenie ceny. Wzrośnie znaczenie marki. Na dodatek każdy klient będzie się starał by smartfon był niepowtarzalny i wyjątkowy.

Czy Apple oddaje pole dotychczas zajmowanego segmentu rynku? Czy może powinien zastosować strategię poszerzania marki i np. wprowadzić tanie iphony, drogie i super premium? Mentalnie na pewno udało się jedno – podobnie jak Red Bullowi, wprowadzać rozróżnienie – są inne smartfony i jest iphone. I to jest mistrzostwo marketingowego świata. Wyrazistość – kluczowa cecha współczesnej konkurencyjności.

Z drugiej strony, może czas na smartfony Rolexa lub Omegi? Ręcznie rzeźbiony i składany tablet Patek? OEMy będą zachwycone 🙂

20140912-160737.jpg

10/10: Mikołaj Nowak rozmawia z Jackiem Kotarbińskim, autorem książki „Sztuka Rynkologii”

Kilka dni, dziesięć pytań. Bez retuszu: Jacek Kotarbiński. Jeden z moich mentorów. I jeden z najciekawszych ekspertów, jakich spotkałem. Zwolennik wysokiej jakości treści i obiektywnych mediów. Gardzi – jak to określa – „urynalnym contentem” czyli ogłupiającymi zjawiskami nie tylko w sieci. Przed Wami Jacek Kotarbiński w szczerym wywiadzie.

Czytaj dalej „10/10: Mikołaj Nowak rozmawia z Jackiem Kotarbińskim, autorem książki „Sztuka Rynkologii””

Seks Niezbędny

Z ludźmi marketingu i sprzedaży jest jak ze zwierzątkami w dwóch pudełkach.

20140708-164730.jpg
W jednym trzymamy naładowane testosteronem samczyki sprzedaży, a w drugim urocze i powabne samiczki marketingu. Sztuczne oddzielanie obu pudełek jest związane z ogólną, firmową nerwowością i frustracją. Przy świadomości istnienia obu grup. W każdym razie, owoców z tego nie będzie. A ludzie marketingu i sprzedaży muszą uprawiać intelektualny seks, bo tylko wtedy tworzyć będą wspólnie genialne projekty. Dlatego wypuśćcie ludzi z mentalnych ograniczeń i separacji marketing/sprzedaż i niech się twórczo zakotłuje.

Gdy dziś obejrzałem filmik Jana Niezbędnego z 2012r. (ciekawe, że wypłynął właśnie teraz) tak jakoś skojarzyły mi się owe dwa pudełka i ów intelektualny seks.

Marketingową redneckowatość można wybaczać projektom typu Szamba24, ale nie marce z tak znakomitym stażem i możliwościami. Social staff na Facebooku trochę mętnie się tłumaczy, że film powstał parę lat temu (akurat dwa), dotyczy trochę innej akcji i że jest słaby aktorsko. W każdym razie, nieważne jaki by nie był – został zdjęty z oficjalnego profilu marki na YT. Ale jak wiadomo i tak można go obejrzeć.

Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że jak jakaś marka ma zrobić viral, do dostaje jakiegoś mentalnego amoku. Jakby ktoś jej wyprał totalnie czaszkę. Pomijam amatorszczyznę filmików, bo być może taki był zamiar (organiczności), ale one po prostu są żenująco nieśmieszne. Budzą bardziej facepalm niż choćby drobne rozbawienie. Ale być może właśnie taki był zamiar? Wrzucić żenujący film i niech hejt się niesie i sławi naszą markę? Niektórzy stosują tę metodę. Ale nie usuwają wtedy materiału z oficjalnego profilu.

Prowokacja seksem w viralach nie dość, że dziś już strasznie banalna to, żeby była zabawna powinna mieć swoją klasę. W operowaniu żartem w wymiarze podtekstu seksualnego można bardzo łatwo przegiąć, albo w stronę wulgarności, albo napuszonej pruderii. To swoiste balansowanie emocjami, które choć wydaje się proste wymaga dużego, copywriterskiego doświadczenia. Sam pomysł zbudowania story wokół fikcyjnego Jana i kobiety nie jest oryginalnym pomysłem, ale mógł być przez agencję naprawdę ciekawie rozwinięty. Sam archetyp marki „Jan Niezbędny” jest świetnym materiałem na najróżniejsze historie tego brand hero. Na dodatek marka ma dobry potencjał wyróżnienia w swojej kategorii, gdzie jest wiele produktów no-name lub private label.

Moja podpowiedź dla „Jana Niezbędnego”. Nie można zbyt długo separować zwierzątek w oddzielnych i zamkniętych pudełkach. To rodzi patologie.

PS. Jeśli już ktoś koniecznie chce prowokować seksem, to niech chociaż zrobi to z głową jak twórcy poniższego spotu 🙂