Zaproszenie na Marketing Festival w Brnie #mktfest

Uczę się czeskiego! Dostałem zaproszenie do objęcia patronatem ciekawej imprezy na rynku konferencji marketingowych w Europie – Marketing Festival w Brnie 26-28 listopada 2015r. To wydarzenie, na które wybierałem się od dłuższego czasu, ze względu na dobre opinie, które do mnie docierały. Bardzo interesują mnie doświadczenia naszych czeskich przyjaciół związanych z rozwojem marketingu i na ile są podobne do naszych.

Marketing Festival BrnoKonferencja w Brnie (tegoroczna będzie trzecią edycją) przyciągnęła w ubiegłym roku 1.200 uczestników, z czego 60% z Czech, ze 20% Słowacji i 20% z innych krajów UE.  45% klientów reprezentuje agencje i freelancerów, 55% to marketerzy. Zdecydowanie powinienem zacząć uczyć się czeskiego. W tym roku jednym z prelegentów będzie Marty Neumeier, autor książki ‚The brand Gap’ , Guru PPC – Larry Kim, Daniel Waisberg – uznany analityk londyńskiego oddziału Google.

Czescy koledzy zapowiadają, że tegoroczny Marketing Festival ma być wyjątkowy. Pierwszych ośmiu prelegentów pochodzi z Europy, USA i Azji. Czterodniowy program konferencji marketingowej będzie koncentrował się szczególnie na specjalistach ds. marketingu cyfrowego nie omijając jednak tematyki reklamy tradycyjnej. W zakresie marketingu internetowego zostaną poruszone kwestie analityki internetowej, SEO PPC, reklamy i sieci społecznościowych. Głównym punktem programu będzie wykład eksperta PPC Larry’ego Kima, który znajduje się na liście Forbesa – 10 najbardziej wpływowych ludzi marketingu Internetowego. Kreatywni artyści i zwolennicy reklamy tradycyjnej z pewnością docenią tematy skoncentrowane na budowaniu wizerunku marki i psychologii. Marty Neumeier, pomysłodawca-wizjoner, który asystował przy narodzinach wielu produktów firmy Apple i Hewlett–Packard, zaprezentuje zupełnie nową perspektywę spojrzenia na wzajemne zależności między strategiami, designem i budowaniem wizerunku marki.

Podczas Marketing  Festival na scenie pojawi się 16 prelegentów. W ciągu czterodniowej konferencji uczestnicy będą mieli do wyboru nie tylko standardowe wykłady, ale również 20 warsztatów i 10 starannie dobranych case’ów. Sprzedaż biletów rozpoczyna się 21 kwietnia 2015 roku o 10.00 na oficjalnej stronie konferencji. Cena pierwszych 300 biletów to 5,990 kc (bez vat). Każdy bilet zapewnia nielimitowany dostęp do wszystkich wykładów oraz imprez towarzyszących, dostęp do archiwum video, cateringu, tłumaczenia symultanicznego wykładów i pozwala na zapisy na warsztaty.

Jindřich Fáborský – organizator festiwalu: „Naszym celem w Brnie jest zaprezentowanie zupełnie nowych tematów w innowacyjnych ujęciach – nie dziwi zatem, że w tym roku przygotowanie treści festiwalu wymagało setek godzin pracy i inwestycji rzędu 2 milionów koron.”

Pod względem liczby uczestników, treści i opinii Marketing Festival jest jedną z najbardziej prestiżowych konferencji dotyczących marketingu cyfrowego w Europie. Ta specjalistyczna kilkudniowa konferencja została zorganizowana po raz pierwszy w 2013 przez Jindřicha Fáborský’ego w celu podniesienia jakości i poprawy ogólnego podejścia do klientów i konferencji nie tylko w Czechach, ale również w krajach sąsiadujących.

Festiwal zawdzięcza swój sukces przede wszystkim ścisłej współpracy jego organizatorów i ekspertów zagranicznych, którzy przygotowują prezentacje zwykle już kilka miesięcy wcześniej. Rezultatem tego jest konferencja poruszająca tematy zupełnie unikalne w swoich dyscyplinach (nawet na poziomie międzynarodowym). Większość wystąpień jest skierowana do specjalistów SEO, reklamy PPC, analityki internetowej i innych dyscyplin w świecie marketingu cyfrowego.

marketingfestival

 

 

Strona Marketing Festival

http://www.marketingfestival.cz/en

#mktfest

Social media:

Linkedin      Twitter      Facebook 

Tutaj można poczytać opinie polskich internautów:

http://jarekm.pl/marketing-festival-2014-relacja-i-opinie-uczestnikow/

http://seoway.pl/marketing-festival-2014-oczami-naszych-seowcow/

http://dariuszjurek.pl/how-to-indentify-and-get-rid-of-your-most-dangerous-links-z-julie-joyce-z-linkfish-com/

http://www.blog.go3.pl/see-think-do-care-co-komunikowac-uzytkownikowi-w-zaleznosci-od-fazy-w-jakiej-sie-znajduje/

http://www.silesiasem.pl/marketing-festiwal-2014-niepowtarzalna-konferencja-marketingu-internetowego

http://critical.pl/marketing-festival-warto-zarezerwowac-swoj-czas-rok/

http://marketerplus.pl/teksty/nasze-patronaty/marketing-festival-faktycznie-swiatowej-klasy-impreza-digital-marketingowa-tytuluja-organizatorzy/

Reklamy

Woda źle lana

Kiedyś czekałem na spotkanie z właścicielem pewnej renomowanej restauracji. Dość znanej, stąd pominę nazwę.

20140417-115235.jpg. W oczekiwaniu kelner zaproponował wodę. Oczywiście musiała byc to woda Alfa 🙂 Krôlowa wód. Górna półka. Hajlajf. I takie takie. Niestety, znałem smak tej wody i uświadomiłem sobie, że dostałem wodę z kranu. Całe życie piję wodę z kranu i znam jej wszelkie niuanse. Regionalne wręcz. Kiedy pojawił się właściciel i zaczęliśmy rozmowę, kelner pojawił sie znów. I ponownie zaproponował wodę. Naturalnie Alfa, bo jakżeby inaczej. Tym razem przyniósł prawidłową. A przede mną stał dylemat – czy mam przekazać tę wiadomość właścicielowi?

Najstarsze zasady gościnności zakładają, że bez względu na to co się dzieje, nie należy krytykować gospodarzy. W szczególności odmawiać posiłkom. Wiem to od czasu mojego pierwszego obiadu u przyszłych teściów. Zasadniczo nie lubię ogórkowej, ale dziadek moich dzieci robi ją mistrzowską. Chyba nawet prosiłem o dokładkę. Konia z rzędem i sucharek temu kto zgadnie czy była to strategia, czy zupa była tak dobra.

Kiedy jesteście na konferencji, nie wypada krytykować gospodarza, a w szczególności jego koronnej prelekcji. Większość wydarzeń bezpłatnych lub płatnych symbolicznie, tworzona jest przede wszystkim dla zbudowania bazy danych, networkingu i relacji. Ich jakość metytoryczna w sferze umiejętności twardych bywa niska, ponieważ więcej w nich nastawienia na show i pozytywne emocje niż wymianę koncepcji, twórczą dyskusję i starcia profesjonalistów. Najczęściej, gdy pojawiają się wystąpienia „sponsorskie” wiele osób ze znudzoną miną wychodzi. Ale w opisywanym przeze mnie przypadku tak nie było.

Prelegentką była profesjonalistka. Fajna dziewczyna, wychowana przez korpo, pewna, silna, przekonywująca. Ciekawa prezentacja, logiczne argumenty. Element komercyjny, promocyjny zgrabnie wpleciony w logikę prezentacji. Żadne tam „nasza firma jest najlepsza na świecie” czy inne embe czyli „mktg bullshit”. Dziewczyna mówi o ważnych rzeczach. Konstruuje pewien sposób myślenia o świecie analogowym i cyfrowym. Ludzie jej słuchają z zainteresowaniem. „Łykają wszystko jak pelikan” – jak mawia moja kuzynka. Jednak jej prezentacja zawiera konkretne błędy merytoryczne. Błędy, które niczym w „Incepcji”, zagnieżdżają pewne stereotypy w myśleniu, a później w działaniu. Niby drobiazgi, ale zmieniające całkowicie optykę myślenia – jak różnica pomiędzy wodą źródlaną i wódą źródlaną. Chcesz wstać i powiedzieć „zaraz, zaraz, ale moim zdaniem jest tak, a tak”. I w najlepszym razie wyjść na ostatniego buca.

Był taki dowcip. O relacjach. Spotyka się dwóch kumpli. – Wiesz – mówi jeden. – Jak byłeś ostatnio u nas, to zginęło pięć stów. – Ale stary! Ja nic, wcale ..- mityguje się drugi. – Wiem, wiem – kumpel uspokajająco klepie go po ramieniu – kasa się znalazła w końcu, ale wiesz … jakiś niesmak został.

Powiadomienie właściciela o kombinacjach kelnera mogłyby zakończyć się dla tego ostatniego różnie. Zwolnieniem, albo przypomnieniem by robił to bardziej dyskretnie … Niesmak by pozostał. Gdybym ostro wyartykułował brak szacunku do legendarnej ogórkowej przyszłego dziadka moich dzieci – nie wiem czy byłyby dziś na świecie. Jeśli na konferencji podczas panelu głównego sponsora wstałbym i powiedział „co za bzdury pani opowiada” wyszedłbym na buca i zrobił wiochę – używając nomenklatury licealnej. Nikt więcej na żadną konferencję by mnie nie zaprosił. Bez względu na to czy racja byłaby po mojej stronie czy też nie. Merytoryka w takich sytuacjach przestaje się liczyć, w grę wchodzą emocje.

Niemniej problem jakości przekazywanej wiedzy na konferencjach pozostaje. Wiedzy, która inspiruje, ale niestety wyrasta z założeń dawno obalonych czy zamierzchłych. Czasem całkowicie fałszywych przesłanek. Jak reagować na takie sytuacje by nie pozostał niesmak? To wciąż otwarte pytanie.

Chrząknąć inaczej

Prezydent wszedł na mównicę. Mówił z pasją, rzeczowo, pewnie i konkretnie. Żadnej kartki. Slajdu. Tablicy. Nic. Skończył. Szybkim krokiem wyszedł. Ponad trzystu tureckich biznesmenów zamarło z wrażenia. Po chwili niektórzy rzucili się na organizatora z wizytówkami. Wrażenie było piorunujące. Była to najkrótsza i najbardziej efektywna prezentacja jaką widziałem w życiu. Bohater był prezydentem jednego z polskich miast.

Dziś w narzędziach prezentacji można przebierać jak w ulęgałkach. Prezi, keynote…power point przy nich to klasa starszaków. Tych wyrośniętych. Do tego multimedia, infografiki, fotki, memy. Wybuchy, konfetti i strzelające wjazdy slajdów. Ale za tymi wodotryskami, stoi żywy człowiek. Bez względu na to co pokaże, ma zainspirować, wchodzić w interakcję, zainteresować, wywołać emocje. Dla każdego prelegenta „wybieg” to swoista scena, na której sprzedaje swój profesjonalizm. Umiejętności prezentacji to jedna z kluczowych kompetencji marketera. Nudna księgowa czy niewyspany informatyk ma prawo do przynudzania. Profesjonalny marketer – nigdy. Choć ma prawo, jak każdy człowiek, to gorszych dni. Ale umiejętność opanowania emocji, zbudowanie historii, wizualizacja danych, to warsztat pracy marketera.

Kilka uwag po pewnej prezentacji obejrzanej dziś:

  • czytanie slajdów przez prelegenta, to brak szacunku dla audytorium, które nie składa się z analfabetów
  • epatowanie truizmami i banałami jest nudne jak flaki z olejem
  • wchodzenie na prezentację zdyszanym „z marszu” wygląda nieciekawie
  • arogancja w stosunku do audytorium, szczególnie przy ścisłych, merytorycznych pytaniach, kompromituje nie tylko brakiem klasy. Często kryje się za tym totalny laik
  • warszawscy prelegenci pojawiając się na prowincji, nie powinni jaskrawo komunikować swojej „stołeczności”. Tak myślę.
  • byki ortograficzne na spotkaniu profesjonalistów są jak głośne „chrząknięcia inaczej” na oficjalnym spotkaniu.

Ujmującemu prelegentowi publika wybaczy wszystko. Arogancji wobec audytorium – nigdy

PS. Dedykuję wpis Maćkowi Budzichowi bo piszę w komórce na jego plecach 🙂 prawie:) dowód poniżej 🙂 Agacie z Implix dziękuję za użyczenie Maca. To mój pierwszy wpis na MacBook Pro 🙂

Image