Ci przeklęci futuryści

Zajączek przychodzi do sklepu i pyta Niedźwiedzia-właściciela: – Ej, masz ogórki z miodem? Niedźwiedź, zgodnie z prawdą, odpowiada, że nie. Sytuacja powtarza się na drugi dzień. Niedźwiedź zaczyna już patrzeć oczami ujawnianych potrzeb konsumenckich i pod osłoną nocy miesza dokładnie ogórki z miodem.

ci przekleci furutysci jacek kotarbinski blog o marketingu rynkologia

Rano ponownie wpada zajączek. – Ej, Niedźwiedź, masz ogórki z miodem? – pyta. – Mam! – tryumfalnie odpowiada Niedźwiedź. – I kto Ci to kupi? – puentuje zajączek. 

Jedną z kwestii jakie obserwuję w futurystycznych dyskusjach, jest konfrontacja wizji przyszłej rzeczywistości z realiami otaczającego świata. Rozkładamy na części sztuczną inteligencję, prowadzimy filozoficzne dysputy relacji ludzie-roboty czy kłócimy się jak będzie wyglądała uprawa marchewki na Marsie. A potem kręcimy „Marsjanina”. Albo odwrotnie. Ostatecznie NASA brało wzory skafandrów kosmicznych z Odysei Kosmicznej 2001. Mniejsza.

Patrzę na ten proces w kontekście czysto pragmatycznym. Weźmy supermarket. Konia z rzędem temu, kto znajdzie sposób na rozklejenie foliowej torebki, żeby włożyć zakupy. Czyż nie jest to kluczowy problem rangi globalnej? Albo kupowanie w Warszawie biletów komunikacji miejskie. Wszystkie możliwe punkty sprzedaży, na dodatek aktualnie otwarte, mają wywieszone wielkie plakaty: „nie sprzedajemy biletów”. Ilość wykrzykników stawianych po tej frazie, świadczy o determinacji ich właścicieli. A wystarczyłoby płacić jakąś drobną kwotę tym punktom tylko za to, że owe bilety sprzedają. W terminologii marketingowej nazywa się to nasycaniem dystrybucji.

Inna sprawa i aż dziwne, że kupowania biletów nie zastąpiły fotokody. Widziałem zastosowanie na targach w Amsterdamie, pokazywał to Mastercard. Podchodzisz do fotokodu, skanujesz, wybierasz rodzaj biletu, płacisz. Wszystko. Jedna naklejka, 3 kliki. Technologia jest dla ludzi, ciągle to powtarzam. Nie ludzie dla technologii. To już wiadomo od rozwoju designu i różnic w Europie i USA. W Europie użytkownik miał się dostosować do wizji projektanta, a w USA liczyło się to czy klienci kupią rozwiązanie. Funkcjonalność czy własna, autorska wizja, które mogą klienci odrzucić lub pokochać? Ciekawe jak długo nad tym dylematem myślał Steve Jobs.

Futuryści, wszelcy zawodowi wróże czy przewidywacze przyszłości za 50 lat, bez ryzyka ośmieszenia tych teorii za ich życia, analizują dane, technologie, próbując przewidzieć jak się rozwiną i jak ludzie będą reagować Wracają tym samym do koncepcji Marketingu 1.0, gdzie produkt jest w centrum uwagi, a nie klient. Ta era się skończyła w 1967 roku. Dziś mamy świt ery Marketingu 4.0, w tym współtworzenie wartości z klientem.

Tymczasem wciąż słyszę opinie, że inżynierowie najpierw mają wymyślać produkty, które będą potem „marketingowane” (nie znoszę tego słowa). Czytaj w języku normalnych ludzi: przemysł wepchnie Ci tę technologię do gardła, jak nie kijem to pałką. „- Przecież tu nie chodzi o ułatwianie życia ludziom, tylko trzepanie kasy” – jak wyraził się jeden z nich. 

Pamiętacie zamieszanie dookoła telewizorów 3D? Ileż to było dyskusji, konferencji, targów i tony literatury. Ileż to się kaw wypiło przy rozmowach jak to zaraz cała telewizja będzie 3D. Owszem. Jest nisza w kinach „filmy 3D”. Rozwinęło się też regionalnie w 5D. Trzy De normalnie plus wiatrem wieją ci w twarz i pryskają wodą pod koniec. W każdym centrum handlowym znajdzie się dziś takie ‚cuś’ za trzy dychy. Ta technologia nie podbiła ludu mas pracujących miast i wsi, ale nigdy nic nie wiadomo.

Co ma być na piedestale? Wynalazek czy klient?

Naukowcy wymyślą świetną technologię. To ich rola. Pojawi się inwestor, który ją skomercjalizuje. Super. To jego rola. Wymiesza ogórki z miodem. I kto mu to kupi?

Kto wymyślił kijki do selfie? Klienci. Po prostu potrzebowali dłuższej ręki, żeby mieć lepszy kadr. A ile znasz marek producentów kijków? Jest ich przecież cała masa. Wystarczy przejść się ruchliwą ulicą Berlina, Paryża czy Londynu. Nie ma co się mocno wysilać – to rynek rozproszony, mnóstwo producentów, importerów, bez silnie identyfikowalnych marek, rozpoznawalnych przez wszystkich. Ale jak powiem „Uber” to wiesz, że nie chodzi o zakład pogrzebowy? Właśnie. A model Ubera to też rynek rozproszony.

Futuryści patrzą na technologie – jak coś kiedyś będziemy robili.

Nierzadko mniejszą wagę przywiązując do psychologii. A ona w naszych relacjach ze światem cyfrowym i automatami staje się kluczowa. Na razie z Siri czy Alexą o życiu nie pogadamy, ale …. .

Jeśli za parę miesięcy tankować będę auto w małej wioseczce na końcu świata, w środku nocy, dookoła szczekają psy. Dla ułatwienia dodam, bardzo złe psy. I szefowa tego przybytku przywita mnie słowami: – Dobry wieczór Jacku, też lubię morsować, jak się czuje Joanna i czy Szerlok wychodzi już na taras po wypuszczeniu pisklaka – to jak się zachowa moje wewnętrzne „ja”?

Ostatecznie Mateusz Czech, który rzeźbi boty dzień i noc i szacun mu za to, prędzej czy później dojdzie, że najlepszy bot to taki, który zbierze informacje o odbiorcy ze wszelkich dostępnych źródeł i będzie potrafił je inteligentnie wykorzystać. Dziś nie sztuką jest mieć big data – sztuką jest stworzyć algorytmy, które zapewnią pełną indywidualizację przekazu. Pytanie, czy klienci psychicznie są na to gotowi. Czy w domu rządzić będzie dziecko czy jakaś Alexa, która za karę nie puści serialu z Netflixa, bo chłopak przyniósł pałkę z geografii.  

Nasze zachowania są warunkowane przez świat technologii.

Ale będziemy skłonni kupować technologię, jeśli naprawdę będą powodować usprawnienie naszego życia. Człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do dobrego, nie pierzemy już w baliach, ani nie zmieniamy koni w gospodach co 100 kilometrów. 

Ścieżka technologii mocno konkurujących, wyniszczających, nastawionych na agresywną penetrację mózgów konsumentów, to ścieżka podobna do całej koncepcji strategii von Clausewitza. Z kolei unikanie walki (walka w ostateczności), tworzenie własnej przestrzeni rynkowej, typowej dla błękitnych oceanów to z kolei ścieżka Sun Tzu. Wiele technologii powstaje na naszych oczach, rozwija się, ale ich dyfuzja społeczna jest żadna. Wraca też częsty dylemat czy technologie są dla wąskich grup, które będą za nie dużo płacić czy mieć charakter masowy? Moim zdaniem ten dylemat rozwiązują insighty konsumenckie. 

Zagadnienie sztucznej inteligencji doskonale ujął Stanisław Lem w „Bajkach Robotów” w opowiadaniu „Przyjaciel Automateusza”. Dla ułatwienia dodam, że zbiór opowiadań ukazał się … w 1964 roku. 54 lata temu. Geniusz Lema doskonale opisuje relacje ludzi i technologii, dzięki czemu jego treści stały się ponadczasowe. Zbójec Gębon stał się symbolem internetu i nawały informacji, opisywany Przyjaciel czyli Wuch jest idealnym, odzwierciedleniem inteligentnej Alexy czy Siri. Oddaje istotę sprawy AI, o której rzadko się dyskutuje, a jest nią warstwa emocjonalna myślących maszyn. Ten problem przewija się w kluczowych obrazach: Ja Robot, A.I. Sztuczna Inteligencja, Blade Runner czy Odyseja Kosmiczna. Ciekaw jestem jak humanoidy poradzą sobie z problemem wiary, nadziei i miłości – kluczowych elementów emocjonalnych w świecie ludzkich emocji. A raczej ich twórcy. 

Warto obserwować zmieniające się zachowania konsumenckie i patrzeć na nie przez pryzmat nie tyle pojawiania się technologii, ale w jaki sposób zostaje ona wykorzystywana. Drugą kamerkę na smartfonach wymyślono pod kątem videotelefonowania. Tymczasem  świat w tej opcji jakoś się nie zakochał i buszuje po komunikatorach. Zakochał się za to w dobrze wykorzystanej technologii augmented reality czyli Pokemon Go. I co? I jeszcze nie pokazał od tej pory niczego szczególnego. Czy AG, beacony, fotokody to złe technologie? Nie, bo sztuką jest je wykorzystać tak, by ludzie chcieli ich używać oraz za nie płacić, bo nie ma ’’darmowych obiadów’’. To samo będzie z AI czy blockchainem. Dlatego tak ważne jest nie tylko owa umiejętność mieszania ogórków z miodem, ale i obserwacji i dialogu z konsumentami to jest kluczem marketingu 4.0. 

Jak ludzie wyobrażali sobie innowacyjne produkty kilkadziesiąt lat temu. 

  

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Ci przeklęci futuryści

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s