Informatycznie zapętleni

Czy zawsze muszę mieć jakieś hece z firmami hostingowymi? Od samego początku ery internetowej jako informatyczny lamer i praktyk amatorskiego grzebania w oprogramowaniu. Właśnie dlatego tak istotne znaczenie ma dla mnie w obsłudze IT zwykłe user experience.

Prawie od zawsze korzystałem z Superhostu, Nazwa.pl, a potem z Zenboxa. W Zenboxie się zakochałem od pierwszego kontaktu, choć jako komputerowy lamer poprawiłbym im trochę panel administracyjny. Jedna jaskółka nie czyni wiosny. W usługach hostingowych masz nadal wrażenie, że usability jest robione przez informatyków dla informatyków, a nie dla przeciętnego zjadacza chleba. Tymczasem dziś to właśnie przeciętni zjadacze chleba chcą korzystać z prostych edytorów czy kreatorów. Wydawałoby się intuicyjne rzeczy są często bezsensownie komplikowane podobnie jak jakieś oczywistości z punktu widzenia użytkownika. O ile kilkanaście lat temu zrobienie banalnej strony www wymagało sztabu programistów, o tyle dziś jest to proste. Przynajmniej tak się wydaje.

Superhost kiedyś promował swoje edytory stron www. Kosztowało to jakąś stówę rocznie. Klasycznie, jak przy wielu usługach  online o najciekawszych niuansach dowiadujesz się po płatności, a nie przed. Standardowo  im mniej płacisz tym dyskusje o funkcjonalności pochłaniają więcej nerwów. Z Superhostem walczyłem kilka lat za każdym razem  szło o jakość ich obsługi, w końcu pożegnaliśmy się bez żalu.  Niemniej historia z edytorem wraca jak bumerang. O co chodziło? O prozaiczny brak możliwości wymiany grafiki. To było chyba 10 lat temu. Prawie cały dzień dyskusji z informatykami w stylu: – Nie możesz Pan podmienić grafiki w szablonie i co nam Pan zrobisz? – Dlaczego? – Bo nie. Wkurzyłem się. Udowodniłem, że można. Zamieniłem po prostu stosowny plik na serwerze przez FTP. Banał, ale idealnie pasujący do stereotypu „nie da się”.

Dziś mam podobną sytuację z Nazwa.pl. Mam na nich focha od lat. Kiedy po 14 dniach okresu demonstracyjnego skasowano mi wszystkie pliki, nad którymi pracowałem ponad miesiąc przeżyłem pierwszy zonk.  Potem kiedy nie potrafili pomóc przy literówce w rejestracji domeny. Czarę goryczy przelano kiedy w bardzo arogancki sposób zażądali uzupełniania danych osobowych, nakazując w trybie administracyjnym podawanie telefonów komórkowych (- Jak pan nie poda, to panu domeny wyłączymy). Zarzekano się przy tym wręcz przed świętym obrazem i na klęczkach, że ten numer będzie wykorzystywany wyłącznie w sprawach super ważnych. Wiadomo ile są warte obietnice telesprzedawców. Już za miesiąc co tydzień atakowano mnie z super ofertami. Nie dzwońcie –  jesteście dawno zablokowani w moim telefonie. Sorry.

Dziś znowu doznałem deja vu. Przełamałem się i kupiłem w Nazwie.pl drobną usługę czyli banalną wizytówkę do domeny. Okazuje się, że owszem, teksty można w niej zmieniać, ale grafiki już nie. Oczywiście, rozmowa z konsultantem to klasyczny, czeski film. Jeżeli firma hostingowa dziś naprawdę uważa, że brak modyfikacji grafiki podstawowej jest super rozwiązaniem to nie mam pojęcia na jakim świecie żyje. Szablony mogą być sztywne, elementy funkcjonalne również, ale grafika i teksty? W dzisiejszych czasach?

Obsługa telefoniczna to temat na zupełnie inny wpis. Spróbuję być obrazowy.

Korzystanie z toalety publicznej w procedurze telefonicznej.

Normalny człowiek biegiem podbiega do drzwi publicznej toalety, wrzuca złotówkę, wchodzi, załatwia sprawę i wychodzi.

Ale nie w automatycznych procedurach obsługi telefonicznej.

1. – Dzień dobry! Witaj w toalecie publicznej naszego miasta!  For English press 1. Jezyk polski naciśnij 0.
#0

2. – Dzień dobry! Dziękujemy, że wybrałeś język polski! Określ, w czym możemy Ci pomóc?
– Jeśli jesteś naszym klientem, naciśnij 1
– Jeśli nie jesteś naszym klientem, naciśnij 2
#1

3. – Dziękujemy, że jesteś naszym klientem! Wprowadź swój indywidualny numer dostępu, a następnie zatwierdź krzyżykiem.
kod dostępu#

4. – Dziękujemy za wprowadzenie indywidualnego kodu dostępu! Określ indywidualny temat naszej rozmowy!
– Oferta i promocje naszej toalety – naciśnij 1
– Twoja historia korzystania z naszej toalety – naciśnij 2
– Twoje rozliczenia z naszą toaletą – naciśnij 3
– Zwykłe korzystanie z toalety – naciśnij 4
– Wydłużone korzystanie z toalety – naciśnij 5
– Korzystanie z toalety w wersji rozszerzonej – naciśnij 6
– Techniczne problemy korzystania z toalety – naciśnij 7
– Rezerwacja grupowa korzystania z toalety – naciśnij 8
– Fax – naciśnij 9
– Połączenie z konsultantem – naciśnij 0

Wciskamy „0”

5. – Dziękujemy za wybranie opcji rozmowy z konsultantem. Informujemy, że wszystkie rozmowy z konsultantem oraz korzystanie z toalety będzie nagrywane.
– Jeśli się zgadzasz – naciśnij 1
– Jeśli się nie zgadzasz – naciśnij czerwoną słuchawkę na telefonie lub po prostu rozłącz się.
Wciskamy „1”
6. – Dziekujemy za kontakt z konsultantem. Informujemy, że jesteś 950 w kolejce. Przewidywany czas oczekiwania: 9.500 minut. 
Rozłączamy się.
Wybieramy ponownie.

7. – Dzień dobry! Witaj w toalecie publicznej naszego miasta! For English press 1. Jezyk polski naciśnij 0.
#0
8. – Dzień dobry! Dziękujemy, że wybrałeś język polski! Określ, w czym możemy Ci pomóc?
– Jeśli jesteś naszym klientem, naciśnij 1
– Jeśli nie jesteś naszym klientem, naciśnij 2
#1
9. – Dziękujemy, że jesteś naszym klientem! Wprowadź swój indywidualny numer dostępu, a następnie zatwierdź krzyżykiem
kod dostępu#
10. – Dziekujemy! Określ indywidualny temat naszej rozmowy!
– Oferta i promocje naszej toalety – naciśnij 1
Wciskamy „1”
Uzyskujemy natychmiastowe połączenie z konsultantem. Używając indywidualnego uroku osobistego przekonujemy, by zdalnie otworzył nam drzwi publicznej toalety, pod warunkiem, że nadal odczuwamy pilną potrzebę skorzystania z niej.

 

User Experience w firmach IT zawsze moim zdaniem pozostawiał wiele do życzenia. Nie wiem skąd wśród wielu inżynierów jest taka alergia do tego zagadnienia.  Może ktoś wyjaśni mi ten fenomen?

Reklamy

5 uwag do wpisu “Informatycznie zapętleni

  1. Ale po co się męczyć… no chyba że lubisz 🙂
    Najprostsza sprawa to moim zdaniem outsourcować wszystko co sprawia Ci kłopot. Chyba że to lubisz, ale jak lubisz to nie narzekasz tylko dłubiesz i analizujesz, odkrywasz i zbierasz pomysły na usprawnienia. Na koniec dzielisz się nimi z hostingodawcą lub… jesteś już na tyle mądry że robisz swoje, lepsze rozwiązanie.

    Każda inna sytuacja najlepiej jakby kończyła się dla Ciebie na emailu. Tak samo jak nie układam płytek w kuchni, nie robię elektryki w domu, nie naprawiam swojego samochodu. A nie wróć, kiedyś wymieniłem żarówkę w samochodzie. Pociąłem sobie palce i straciłem na to dwa dni. Za drugim razem pojechałem i zapłaciłem 50 zł. Gość też miał kłopot ale załatwił temat w 10 minut.

    Daj znać Jacek jakby co to pomogę Ci ogarnąć tematy IT… no chyba że lubisz sam dłubać i kląć pod nosem 🙂

  2. Kamil Porembiński

    > Tymczasem dziś to właśnie przeciętni zjadacze chleba chcą korzystać z prostych edytorów czy kreatorów.

    Ja widzę taki trend, że uciekają od tego bo dany „kreator” stron to tylko vendor-lock-in. Potem zostajesz związany z daną firmą bo strona działa tylko na ich kreatorze. Wiele razy pomagaliśmy użytkownikom, którzy za proste strony płacili duże kwoty, bo związali się z kreatorem i nie mogli nigdzie danych wyeksportować.

    Zresztą potem firmy takie jak 1and1 znikają z polskiego rynku i kolejny problem. Strony z kreatora nie da się przenieść.

  3. Jako były informatyk (od kilkudziesięciu lat były) pozwolę sobie nie zgodzić się. To nie zależy od informatyków, tylko od zamawiającego. A, że zamawiający nie korzysta z odpowiedniej osoby do projektu to już inna sprawa (idzie po taniości).

    Takie zwalanie winy na IT, to jak narzekanie na budowlańców, że stawiają brzydkie domy. Tak naprawdę sprawa polega na tym, że zamawiający nie korzysta z architekta, tylko mówi majstrowi na budowie, że ma postawić dworek czy pałac.

    Protestuję też aby wrzucać wszystkich związanych z IT do wora pod nazwą informatyk. To tak jak wszystkich związanych z działaniem firmy by nazywać marketingowcami (mają wpływ na postrzeganie firmy, ale są też takie zawody jak kierowca, logistyk czy biedny człowiek na call center czytający skrypt, rep czy sprzedawca).

    I podziwiam za odwagę ponownego skorzystania z oferty nazwa.pl.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s