My, Lewandowscy

Jest ciepłe, monachijskie popołudnie. Wypełniony turystami Marienplatz, zapełnia się powoli rodzinami, ubranymi w biało-niebieskie szachownice. Oba kolory i ich symboliczny układ to oficjalne barwy Bawarczyków. Mężczyźni, kobiety, dzieci napływają dziesiątkami, a za chwilę setkami.

robert-lewandowski-jacek-kotarbinski-blog-o-marketingu- foto-peter-kneffel-pap-epa

Wylewają się potokami z Rosenstraße i placu przy kościele Św. Piotra. Co chwila przy wyjściu z metra pojawiają się kolejni i kolejni. Bayern Műnchen zdobyło Puchar UEFA. Jest 1996 rok. Po raz pierwszy w życiu widzę na własne oczy, jak kilkadziesiąt tysięcy ludzi, na stosunkowo niewielkim placu, potrafi się fantastycznie cieszyć z sukcesu ukochanej drużyny.

Ten obrazek stanął mi przed oczami kiedy przeczytałem tekst Rafała Steca o Terminatorze Lewandowskim. Fascynująca, siedmioletnia historia zawodnika, który przenosi się z Lecha Poznań do Borussi, aż w końcu trafia do legendarnego Bayernu. Ambitny Robert, przyciskany przez trenera Kloppa do ławki rezerwowych, miał podobno odgrywać na boisku tylko drugoplanowe rólki. Tymczasem Polak zaczął strzelać bramki. Na dodatek z wyjątkową częstotliwością. Kiedy zapragnął, by owa skuteczność znalazła odzwierciedlenie przy kasie, usłyszał, że nie może stać się najwyżej wynagradzanym piłkarzem niemieckiego klubu … Jakoś w tym momencie stanął mi przed oczami obraz słynnej rozmowy Roberta Kesslera, niemieckiego fabrykanta, z Karolem Borowieckim w „Ziemi Obiecanej”. Kessler sugerował, że interesy z Polakami, to strata czasu i że najpierw muszą stworzyć „kultura przemysłowa”, żeby zbudować silną gospodarkę.  Borrusia nic nie zyskała na swojej chytrości. Kontrakt z Robertem Lewandowskim wygasł w 2014 roku w sposób naturalny, a skuteczność piłkarza wyceniano już na dziesiątki milionów euro.

Bayern to niemiecki Olimp piłki nożnej. Przechadzają się tam same ikony. Karl-Heinz Rummenige, Franz Beckenbauer czy Gerd Műller. Lewandowski nie ma kompleksów tylko po prostu strzela bramki, aź w pewnym momencie zarabia najwięcej w Bundeslidze. Niemniej pieniądze to nie wszystko – cytując klasyka. Bawarczycy nadal hołubią Niemców, bez względu na polską skuteczność. Choć w plebiscycie na najlepszego gracza na świecie nadal jest na topie to nawet jak zostanie królem czy cesarzem strzelców, Niemcy nie postawią go na szczycie własnego Olimpu. To nawet nie jest kwestia Niemców, tak samo by było we Francji, Wielkiej Brytanii czy Włoszech. Świat chyba nie jest gotowy mentalnie na uznanie faktu, że Polak może być wybitną jednostką w czymkolwiek i gdziekolwiek. Uznanie tego wymagałoby przekraczania szczególnych Rubikonów.

Od paru dni trwa w Internecie akcja zachęcania do głosowania na Franciszka Kornickiego, ostatniego żyjącego polskiego pilota, walczącego w Bitwie o Wielką Brytanię. Akcję błyskawicznie podchwycili Polacy i zakończyło się to wielką, sieciową mobilizacją. Każdy kto uczył się historii wie doskonale, że Brytyjczycy ze strachu przed Stalinem odmówili udziału polskim żołnierzom w Paradzie Zwycięstwa w Londynie. Wielka polityka zamieniła się w wymierzony nam siarczysty, narodowy policzek. Niestety powojenne losy Polaków broniących Brytyjczyków, nie stały się losami prawdziwych bohaterów. Na dodatek we własnej ojczyźnie czekała na nich ubecka prycza.

Dla mnie symboliczną historią są losy generała Sosabowskiego, który zmarł 25 września 1967r., w dniu mojego urodzenia.  Gdzieś tkwi w nas głęboko ten syndrom niedoceniania dokonań Polaków w różnych dziedzinach i sferach. Niektórzy mówią, że to taka nasza narodowa fobia. Ale kiedy czytam historię o Lewandowskim, przypomina mi się jeszcze coś, co nazwałem Syndromem Kubicy. Robert Kubica całe życie pragnął ścigać się w Formule I, tyle że kiedy o tym wspominał w Polsce, potencjalni sponsorzy kręcili kółka na czole. Gdzieś nadal pokutuje słynne powiedzenie, że aby Polak został doceniony, to musi wyjechać najlepiej do USA. Jak Amerykanie powiedzą, że to co robi jest dobre, to wtedy to naprawdę jest dobre i w Polsce zaczynają się wywiady, autografy i wizyty w zakładach pracy… Może warto zainspirować się slowami Romana Polańskiego, który kiedyś powiedział: „- Andrzej Wajda robił filmy, które były jego spojrzeniem na świat. To była perspektywa Polaka, który nie wstydzi się swojej polskości”.

Na świecie często jesteśmy jak owi Lewandowscy. Ambitni, skuteczni, oryginalni, ale gdzieś tam nadal wielu traktuje nas pogardliwie jak „polaczków”. Kesslerów na świecie jest wszędzie pełno. Płacimy cenę za wieloletnie stereotypy, za brak solidnego, pozytywnego marketingu polskości,  zróżnicowania i wymiaru komunikacji . Polska, czyli co? Polak czyli kto? Jakie skojarzenia i jakie pozycjonowanie dotyczy nas dziś bezpośrednio? Jak jesteśmy kojarzeni? Jak chcemy być postrzegani? Co mamy do zaproponowania?

Kiedyś na białoruskiej granicy pomógł nam jeden z anonimowych rodaków. Udzielił wsparcia mentalnego chyba kilkunastu Polakom stojącym w kolejce aut do odprawy. Wskazał, gdzie włożyć Uniwersalną  Zachętę Pograniczników by sprawnie sprawdzali dokumenty. Zalecił by mieć sporo drobnych w drodze do Mińska. Podpowiedział jakie zdobyć pieczątki, by samochodu w drodze powrotnej nie zabrano. Ale przede wszystkim uznał, że świetny pomysł kolegi wjazdu na Białoruś w koszulce z nadrukiem „Freedom” nie jest najmądrzejszym posunięciem.

Pracujmy i szanujmy się wszędzie na świecie. Jak dobrze poszukać, to Polaka znajdziemy pod każdą szerokością geograficzną. Nie wszyscy musimy za sobą przepadać, ale pochodzimy z tego samego domu. Nie można się puszyć i foszyć jak nadmuchane baloniki, że nas nie doceniają. Po prostu sami musimy o to zadbać. Kibicujmy naszym nie tylko na boiskach, ale wszędzie: w biznesie, podróżach czy nawiązywaniu relacji. Nikt nas nie doceni, jeżeli nie zaczniemy od samych siebie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “My, Lewandowscy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s