Saperski chuch Żytniej

Kiedy wysadzasz pierwszy raz w życiu własnoręcznie przysposobioną kostkę trotylu, masz podobne myśli, jak przy skakaniu ze spadochronem.

Salford_Dance_Explosion_main

Niezapomniany jest widok grupy mężczyzn, którzy po odrzuceniu swoich kostek z tlącym się lontem, ruchem jednostajnie przyspieszonym, podtrzymując własne pośladki, oddalają się z miejsca eksplozji. Jedynie doświadczony instruktor z uśmiechem na ustach krzyczy „- Panowie, spokojnie, macie jeszcze całe dziesięć sekund!”. Digital marketing w sferze szybkości informacji w sieci, jej przeobrażeniom, komentarzom czy przedostaniu się do mediów klasycznych, coraz częściej przypomina ową pracę sapera.

Finałem kończy się „Afera Żytniej”, smutnym i pouczającym. Słoną cenę za saperkę płaci młoda dziewczyna, swoisty symbol współczesnych digital marketerów. Ludzi zatrudnianych w licznych agencjach digitalowych, reklamowych czy social mediowych, powstających jak grzyby po deszczu. Agencji walczących codziennie o przetrwanie, ulegających wszelkiej maści kaprysom marketerów, wpatrzonych jedynie w parametry klikalności, zaangażowania, zasięgów czy buzzu. Niewolników jednego parametru (np. zasięgów), bez refleksji jakim odbywa się to kosztem i z jakim skutkiem – byle się klikało. Za marketerami stoją z kolei ich szefowie, nierzadko trudno rozumiejący o co chodzi w tych całych „social mediach”. To wszystko zebrane razem, tworzy swoistą atmosferę, mikroklimat, warunki otoczenia cyfrowego, co skutkuje powstaniem takich sytuacji.

Oczywiście, możemy „gdybać”. Gdyby zdjęcie było ze stocku. Gdyby było samodzielnie zrobione. Gdyby ktoś wcześniej skojarzył jego znaczenie historyczne. I tak dalej, i tak dalej.  Digital marketer, bez względu na to czy jest dziewczyną na śmieciówce w agencji czy managerem w korpo, jest zawsze nadawcą. Takim samym jak telewizja, prasa czy radio. Tak, takim samym. Powtarzam to do znudzenia. Jedyna różnica tkwi w zasięgach i ich znaczeniu (na Facebook Mentions może Cie oglądać 100 licealistów, ale i 100 prezesów – jest różnica?). Jarka Kuźniara ogląda codziennie w samochodzie 1.500 – 2000 osób, ale jeśli powie lub zrobi coś szczególnie spektakularnego, będzie huczeć połowa polskiego Internetu. Może nawet cały. Ale Jarek Kuźniar nie chce uprawiać tabloidyzacji, dzięki której będzie budował sobie dynamikę zasięgów. Na tym polega uwalnianie się od niewolnictwa jednego parametru – zasięgu. Parametr ten zawsze będzie kusił nas do rozebrania się kobiety do rosołu lub spektakularnej zbrodni, popełnionej przez faceta. Żądna igrzysk gawiedź, zawsze kieruje tak swoje masowe emocje.

Trzy proste zasady od saperów:

  1. Zawsze kontroluj, gdzie wkładasz swoje palce. Materiał fotograficzny, filmowy czy jakiekolwiek multimedia „obce”, które przetwarzasz, muszą mieć jasne i przejrzyste pochodzenie. Szczególnie, jeśli pracujesz dla kogoś (innej marki). Za wtopę marketer zawsze pociągnie do odpowiedzialności agencję, a agencja – swoich podwykonawców. Prezes zarządu każdej firmy zadaje proste w takiej sytuacji pytanie: „Drogi Szefie Marketingu, kto zapłaci za to szambo?”.
  2. Nie pomyl kolorów przewodów. To, jakie nadasz znaczenie swojemu przekazowi w sieci, ma naprawdę kolosalne znaczenie. Chciałeś być dowcipny i wrzuciłeś śmieszne zdjęcie kotka potrąconego przez człowieka? Miłośnicy kotów zrobią Ci na Twoich stronach jesień średniowiecza. A może masz filmik schorowanego dziecka, które komicznie się wygina w rytm muzyki? Matki zrobią z Ciebie miazgę. Wszyscy pragną, by ich komunikacja cieszyła się jak najlepszym buzzem, ale media (a dziś każdy to media) nie powinny przekraczać pewnych granic. Tak, w Internecie można więcej, ale w życiu nie można być gałganem …
  3. O błędzie dowiesz się szybko i hucznie. Sieć reaguje w ciągu sekund, minut i godzin, a nie dni czy tygodni. Cała agresja będzie skierowana w stronę marki, a nie w stronę Ciebie. Ty bowiem jako np. zewnętrzny dostawca jesteś jedynie trybikiem w całej układance rynkowej. Rady Nadzorcze wielkich spółek średnio interesują się marketingiem, bardziej sprawozdaniami finansowymi.  Negatywnym buzzem podchwyconym przez klasyczne media, zainteresują się zawsze. A wtedy jesień średniowiecza idzie w dół po linii dowodzenia: rada – zarząd – szef marketingu – agencja – Ty. Proste, prawda?

Bez względu jak szybko i co robisz w marketingu, musisz nieustannie myśleć jakie może nieść to za sobą skutki. Różnica w pełnieniu w firmie różnych funkcji jest kolosalna. Jeśli szef produkcji naciśnie nie ten przycisk co trzeba, o awarii wiedzieć będą jedynie serwisanci. . Mała kostka domina może zawsze powalać kolejne, coraz większe.  Jeśli klikniesz „publikuj” bez pełnej świadomości i kontroli co objawiasz światu, możesz wywołać prawdziwą rewolucję.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Saperski chuch Żytniej

  1. michalstachura

    Fajny wpis ale kompletnie nie wiem o co chodzi z koniecznością logowania się przy próbie dodania komentarza?

    Podałem email, podpis i komentarz… którego mi nie dodało bo musiałem się zalogować do panelu admina… was is das? J

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s