Wypalacze czaszek

Trwa dyskusja o dopalaczach. GIS podejmuje jakieś rozpaczliwe działania, produkując spoty urągające zasadom komunikacji, które poznaje student pierwszego roku marketingu. Później się mówi, że ta „chała i obciach to specjalnie było” by gawiedź gminna wieść hejterską niosła i sławiła, a statystyki rosły i tabelki puchnęły dostatniej. Terefere …

ghostrider

Taka to świecka tradycja urzędniczego marketingu. Ostatnimi czasy, kiedy jakiś urząd czy organizacja rządowa, próbuje się brać za komunikację społeczną, słychać rzeź niewiniątek, facepalm ekspertów i zgrzytanie zębów profesjonalnych agencji reklamowych.

Jak widzę jeszcze taki spot „Zamość, twierdza otwarta”, którym katują nas ostatnio, że strach otworzyć lodówkę, to chce mi się wyć potępieńczo. Ale nie o tym, bo przeżywałem załamanie nerwowe z tego powodu już tyle razy, że została już zimna obojętność na wypalane z furkotem publiczne pieniądze.

Kiedy premier Donald Tusk zamykał z przytupem sieci sklepów z dopalaczami, miałem świadomość, że to początek, a nie koniec. Tak, wiedziałem, że tak będzie. Dopalacze są bowiem produktem szczególnym, wprowadzanym na rynek według typowej strategii Blue Ocean – charakterystycznej dla takich marek jak Red Bull, tanie linie lotnicze czy Cirques de Soleil.

Jej cechą jest stworzenie całkowicie nowej kategorii produktu, poprzez konwergencję (lub dywergencję) najistotniejszych cech ważnych dla klienta, z punktu widzenia tak zwanej kanwy wartości. Kanwa wartości dopalaczy, opiera się na skutecznym omijaniu przepisów o chemicznych środkach zakazanych, „hobbystycznym” (a nie „spożywczym”) przeznaczeniu produktu, nieograniczonych wręcz możliwościach żonglowania recepturami chemicznymi, w celu maksymalizacji efektu czy szerokiej, otwartej, a nie podziemnej dystrybucji.

Dopalacze tym samym jawią się wręcz jak „legalne narkotyki”, a ich twórcy i dystrybutorzy poprzez omijanie istniejącego systemu, osiągają wysokie zyski. Konkluzja jest prosta: walka z dopalaczami używając wyłącznie standardowych metod, będzie nieskuteczna. To nie jest kwestia jednej, cudownej metody, ale całej strategii, która wymaga zrozumienia społeczności gimbazy, odwołania się do ich systemu myślenia i działania. Innymi słowy, strategia walki z dopalaczami musi być bardzo konkretnie i precyzyjnie targetowana do tej grupy. Póki co, decydenci walcząc z tym procederem „łowią ryby na truskawki” (obejrzyj film, żeby wiedzieć o do chodzi). Używają metod „red ocean” do demarketingu produktu typu „blue ocean”. To nie działa i działać nie będzie.

Heroina potrzebuje około trzech lat, żeby zabić. Dopalacz może zabić od razu. Niszczy przede wszystkim połączenia neuronowe, czyniąc użytkowników umysłowymi kalekami. Pomijam aspekt problemu służb medycznych w  odratowaniu delikwenta – jeśli nie wiedzą czym się ktoś „ujarał”, trudno go wyprowadzić z takiego stanu. Iwo Zaniewski, w jednym z wywiadów telewizyjnych, mówił kilka dni temu, że jednym ze sposobów jest pokazywanie autentycznych zdjęć policyjnych czy medycznych. Tak, mogę potwierdzić, że to szokująca metoda, używana często w kampaniach społecznych. Jest tylko jeden problem: internauci mogą dziś zobaczyć (jeśli chcą) absolutnie wszystko. Śmierć na żywo, odcinane głowy, zwyrodniałe praktyki seksualne, pedofilię i wszystko to, co jest na jedno kliknięcie myszą w wirtualnym świecie. W tym czarna strona Internetu, który jest swoistym sieciowym Nokturnem.

Co jest bronią współczesnego internetu? Śmiech, obciach i szydera. Obśmianie ludzi używających dopalaczy, obciach z ich używania, szydera z dystrybutorów, może być elementem (podkreślam!) wielopłaszczyznowej strategii, rozwiązywania tego problemu. Nie chodzi bowiem o to, by likwidować sklepy czy e-commerce. Celem ma być likwidacja popytu na dopalacze, a to jest możliwe tylko wtedy, gdy po prostu nikt nie będzie ich kupował. To dopalająca gimbusiarnia ma być obciachem na imprezach, ma być obśmiewana na forach, wyszydzana na fejsie i stać się bohaterem zohydzających ten proceder memów.

Pytanie podstawowe brzmi: kto jest dobry w obśmiewaniu i szyderze w sieci? Odpowiedź niestety jest prosta: dwie antagonizujące i obrażone na siebie grupy – Wykopowicze i Karachany. Długo zastanawiałem się, czy tę drugą nazwę wymieniać na swoim blogu. Być może naiwnie uważam, że w środowisku, które potrafi wyśmiać wszystko i każdego, łącznie ze śmiercią dziecka, tlą się jeszcze jakieś pokłady normalności.

Dlatego wymieniam (niech Monitoringowa Buka Sieci mi wybaczy): admina forum Karaczan.org czyli Zalgo oraz Tomasza Białka z Wykop.pl. Zróbcie coś takiego, na co było stać przez chwilę nienawidzących się kibiców Cracovii i Wisły po śmierci Jana Pawła II – wywalcie uprzedzenia i skoordynujcie coś razem. Po prostu, róbcie planową, skuteczną sieciową szyderę i bekę z dopalaczy, ich użytkowników i dystrybutorów. Drzyjcie łachy z każdego, kto fascynuje się tym łajnem. Operujecie doskonale i macie praktykę w obśmianiu wszystkiego i każdego. Może naiwnie wierzę, że tak jak ci kibice, jesteście w stanie zrobić coś naprawdę skutecznego, nawet na krótko, pomimo własnych animozji.  Może sam się wystawiam na obciach i bekę, ale ten co  nie ryzykuje, nie pije szampana.

To żadna sztuka i honor obśmiewać ludzkie tragedie – sztuką jest uratować od śmierci choćby jedno czyjeś dziecko, któremu przepiera się mózg i drenuje kieszenie modą na GUWNO.

Żadna akcja społeczna, żaden program i żadna standardowa strategia nie zadziała tak, jak metody nietypowe, akcje społecznościowe.  Czy warto paktować z diabłem, by walczyć z czymś gorszym od niego? Trudne pytanie, ale w tym przypadku może cel uświęci środki.

Antydopalaczowa strategia komunikacji, wymaga też całkowicie innych twarzy. Tak jak kiedyś twarzą antynarkotykowej batalii był Marek Kotański. Dziś, może to wyzwanie dla Jurka Owsiaka? Idolami gimbazy są dziś bohaterowie bajek youtubowych: SA Wardęga, gamerzy czy raperzy. Może Abstrachuje? Czy czas na koszulkę” Dopalacze to GUWNO”? Niech ktoś kupi w sklepie Abstrawear i rozda w szkołach. Nie sztuką, chłopaki uśmiechać się na sofie do Mateusza – sztuką jest przekuć konwersję, na coś pożytecznego. Wpływowi blogerzy, zamiast focić ciastka z darów losu, może też podejmą temat.

Ktoś mógłby sfinansować SA Wardędze jakiś roadshow przez 3 miesiące po gimnazjach, gdzie będzie opowiadał, że DOPALACZE TO GUWNO, rozwali kilka budek w stroju Spidermana i zamiast szpanować w Dogtrucku czy przebierać psa za pająka, użyje swej wpływowości, by zrobić coś konkretnego w tej sprawie.

„Do it” – cytując klasyka z filmu poniżej.

PS. Wszyscy wiedzą, że kocham metafory. Poniższy fragment kultowego „Nic śmiesznego”, jest adekwatny do wymowy tego wpisu. Blondynka, to społeczność karachan.org, Maciej Kozłowski to Tomasz Białek, Krystyna Tkacz to p.o. szefa Głównego Inspektoratu Sanitarnego – Marek Posobkiewicz, a Adaś Miauczyński mógł tylko napisać ten post.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Wypalacze czaszek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s