Irytujące reklamy 2014

Dlaczego reklamy nas irytują? Najczęściej dlatego, że po prostu są.

Wprawdzie akceptujemy fakt, że dzięki nim finansowana jest działalność mediów, a żadna impreza sportowa czy kulturalna nie istnieje dziś bez sponsorów, to wciąż traktujemy ją jak denerwujący dopust boży. 86% Polaków nie lubi reklam, a 48% czuje się przymuszanych do ich oglądania lub słuchania (CBOS, 2011), w Internecie unikamy jej jak ognia – coraz częściej szukamy wyłącznie tego, co nas interesuje, starannie eliminując przekaz natarczywy i nachalny.

Dlaczego tak nie lubimy reklam w Polsce? Moim zdaniem są trzy główne powody:

  • agresywna natarczywość

Mediaplanerzy są czasem jak sowieccy politrucy – nadają komunikaty, aż do zmęczenia materiału. Koncentrują się bowiem wyłącznie na cyfrach. To stara szkoła bezsensownej propagandy czyli powtarzać ten sam komunikat, aż do skutku czyli wbicia nam w mózg określonego przekazu. Tyle tylko, że coraz częściej obojętniejemy na taki przekaz, aż zaczyna nas irytować. Im bardziej jesteśmy świadomym konsumentem, tym natarczywość reklamy bardziej nas drażni. Podobnie dzieje się z przekazem mało logicznym, przesadzonym i urągającym inteligencji Polaka-szaraka.

  • beznadziejny scenariusz

Spoty reklamowe w sensie scenariusza są nadal w XX wieku. Wiele nawet w XIX. Efektem jest kreacja, nastawiona przede wszystkim na agresywną demonstrację produktu i dość nachalną sprzedaż, a nawet wciśnięcie nam za wszelką cenę (czytaj: niską). Owa dosłowność dotyka nas szczególnie w reklamach specyfików na wszelkie świądy, wycieki czy odpływy. Syndrom niespokojnych nóg, każe nam uciekać od takiej komunikacji, gdzie pieprz rośnie. Te metody, w połączeniu z natarczywością, są zapewne skuteczne w doraźnym wymiarze, czysto handlowym, ale bardzo łatwe do zniwelowania przez konkurenta, którego komunikacja będzie jedynie jakościowo lepsza i nastawiona na długofalowe budowanie marki, a nie jedynie chwilowe opróżnienie magazynów. Tutaj ewidentnie kłania się myślenie marketingowe versus myślenie sprzedażowe. Niestety, strategię bardzo wielu marek można zaklasyfikować jako strategię żabich skoków, skoncentrowaną wyłącznie na najbliższym, kwartalnym planie sprzedaży.

  • brak transmedialności

Przenikanie się wzajemnej komunikacji offline i online, gra z odbiorcami, budowanie zróżnicowanych, ale spójnych historii marek, pokazywanie reakcji klientów, twórcze angażowanie influencerów, innowacje. Ktoś widział w reklamie telewizyjnej hashtagi? Poza tureckimi liniami lotniczymi? Te cechy jeszcze w polskiej reklamie prawie nie istnieją, nie są czynnikami narzucającymi innym trend, formułę czy choćby pewien standard całości procesu komunikacji.

Odnoszę wrażenie, że narodowy świat zarządzania marką online i offline, to wciąż zupełnie inne byty. Transmedia branding, poza akcjami z kilkoma brand heroes, w zasadzie nie jest wykorzystywanyw kraju nad Wisłą. CMOs najprawdopodobniej wychodzą z założenia, że skoro dwa powyższe elementy (nachalność + demonstracja produktu) nadal działają i walenie natarczywie w czerep klienta wciąż się opłaca, to po co wymyślać coś innego? Czy takie myślenie jest typowe dla agencji, dla której jakakolwiek zmiana i różnorodność oznacza dodatkową pracę, za te same pieniądze? A może to prezes, który uważa, że to po prostu wyrzucanie kasy, a efekt marketingu ocenia się wyłącznie dynamiką sprzedaży? Kto to wie? Efekt? Spadające wskaźniki skuteczności, niwelowane są kolejnymi, zwiększanymi budżetami na media. Czym to się kończy? Bezsensownym wypalaniem całkiem dużych pieniędzy. Agencjom to zupełnie nie przeszkadza, mediom też nie, ale zyskowność firmy jest po prostu niższa. Kto się okazuje frajerem? Niestety, płatnik. Zarządzie, pokaż cojones i rusz głową!

Wybrałem 5 najbardziej irytujących reklam roku 2014.

Razem z moimi fanami (dzięki za Wasze zaangażowanie), żeby nie było tylko na mnie:). Postarałem się też napisać co wpłynęło na ten wybór.

Mediaexpert z Eweliną Lisowską

Zdecydowany lider. Rzadko się zdarza, by fani niezadowoleni z jakiejś reklamy, zakładali jej antyfanpage. W przypadku reklamy Mediaexpert tak się właśnie stało. Zapewne dostarczając sieci … dodatkowych klientów. W przypadku nagłośnienia negatywnego, efekt poznawczy jest niestety nadal osiągany, nawet szybciej. Moja propozycja dla Mediaexpert: zróbcie coś z tą Eweliną: ubierzcie ją jakoś, rozbierzcie, wsadźcie do łodzi podwodnej, nawet na konia. Granie „niskimi cenami” w kampanii, to najbardziej ograny slogan w polskiej reklamie ever. Tak, wiem, że działa. Wasze niskie ceny będą błyskawicznie weryfikowane w porównywarkach. Auć … A próbowaliście, czy zadziała lepiej coś innego? Efektu crocsów z Lidla raczej nie osiągniecie, że o karpiu nie wspomnę. Ciekawostką jest fakt, że marka komunikuje się z fanami w sprawie własnej, natarczywej reklamy. Cóż za piękna transmedialność 🙂 O memach i parodiach nie wspominając.

Agito.pl – Uosobienie Przyjemności

Pomijając aspekt artystyczny (sic! + facepalming hard), to „potwierdzenie przyjemności zakupów przez 97% klientów” brzmi po prostu rubasznie. Nawet najstarsi Indianie po prostu dziś w to nie uwierzą. Szukają twardych dowodów, a ich nie widać, w związku z czym claimuosobienie przyjemności” jest pozbawiony logicznego sensu. Coś jak „inteligentne granulki” rozpoznające rodzaj zanieczyszczeń, choroba filipińska i takie takie. Moja propozycja dla Agito: szkoda eksploatować Rysia w zaświatach, benchmarkujcie lepiej mobilne Allegro.pl. Robią naprawdę fajne spoty.

Link 4 i Payback

Każdy z nas ma przebój, który został „przegrany” przez jakąś stację radiową na maksa. To zbytnia nadinterpretacja frazy inżyniera Mamonia, że Polak lubi tylko te przeboje, które dobrze zna. Powinno być „zna i lubi”, ale piosenka Link4 taka nie jest. Przeciętny widz nie ma raczej pojęcia o czym ona jest (dykcja), skoczna melodia zagłusza tekst, a dopiero przy uważnym przesłuchaniu, wiadomo co podmiot liryczny miał na myśli. Tylko kto dziś uważnie słucha piosenek reklamowych? Moja propozycja dla Link4: jak już koniecznie chcecie orać przebojami, to zainwestujcie w Jacka Cygana lub porządną muzę. Sztuką jest stworzyć (a nie adaptować) taki utwór muzyczny, który nucić będzie pół Polski, nie mając świadomości, że to reklama. To jest dopiero prawdziwe wyzwanie. Przykład? Coca-cola i „Coraz bliżej święta„.

Kalendarz Dżentelmeni: Mariolka i Kryspin

To dwie, szczególne reklamy. Spowodowały, że kreacji avatara Mariolki i Kryspina mam po prostu serdecznie dosyć na dłuższy czas. Przestałem oglądać Paranienormalnych. Sorry. Twórcy chcieli osiągnąć efekt wyróżnienia i na pewno to się udało, ale tak jak bardzo byłem zmotywowany do zakupu tego kalendarza, tak bardzo dziś podchodzę do niego niechętnie. Zapewne cały rok 2015 przypominałby mi te reklamy, których chętnie więcej bym nie oglądał. Helouuuu! Jest tam kto? To nie ta kreacja i nie do tego targetu. Ale zapewne „w badaniach wyszło inaczej i projekt zakończył się wielkim sukcesem”.

Bank Millenium – Radek Kotarski

Zostałem zmęczony tą komunikacją. Jednak ta kampania irytuje mnie w zupełnie inny sposób niż powyższe cztery. To irytacja niewykorzystanego potencjału Radka, którego prywatnie naprawdę lubię. Radek to jedna z pierwszych, internetowych „znanych twarzy” trafiających do telewizyjnej reklamy na dużą skalę. Przyjętej zapewne ciepło, bo jest grzeczna, zjadliwa, lekka, łatwa i przyjemna, ale … jednocześnie pozycjonowana boleśnie przeciętnie, mocno produktowo, słabo kreatywnie i wyprasowana na kant. Moja propozycja dla Millenium: wsadźcie Radka na konia zamiast na wielbłąda i zróbcie parodię Old Spice, Pana Wołodyjowskiego, Azji Tuhajbejowicza czy nawet Ulricha von Jungingena. Wszystko co połączy znane, polskie elementy kulturowe z bankiem i Radkiem Kotarskim będzie ciekawym eksperymentem. W sferze nowych twarzy bankowych kampanii, dojrzewa też inna postać b(v)logerska: Michał Szafrański. Jestem przekonany, że jeśli dostanie dobrą, agencyjną propozycję, pokaże kreatywny pazur. Ostatecznie przynależność do b(v)logerskiego, elitarnego Klubu Łysych do czegoś zobowiązuje 🙂

Czas na konkluzję

Wszystkie wymienione kampanie łączy jeden element. Oto nagraliśmy wielki, drogi spot ze znanym pysiem. Czytaj, musimy go eksploatować na maksa, ile fabryka w modelu ekonometrycznym dała. Tylko, że zmienne zasysane do modeli mediaplanerskich bazują na historii offline, a nie off/online …

Może lepiej zrealizować w tej samej cenie dobre story i pięć spotów w starej, dobrej szkole skandynawskiej? Bez udziału gwiazd (tak, zaraz usłyszę, frazes, że „one przyciągają”), ale z prostym, świetnym pomysłem. Tak, wiem, zatrudnianie „znanej twarzy z telewizji” za dużą kasę jest o wiele prostsze dla agencji niż dobry pomysł kreatywny. Jeszcze inni powiedzą, że „nie chcą reklam na konkurs”. A polska reklama jest potentatem jakichkolwiek konkursów reklamy? Uwierzcie w końcu, że dobra komunikacja nie tylko sprzedaje – przede wszystkim rozwija potencjał wartości marki.

Dziś, kiedy wszyscy odbiorcy, robią cuda na kiju, byle tylko unikać nachalnego lansu – wartością długofalową staje się inspirowanie i angażowanie. Żadna z powyższych reklam nie miała najmniejszych szans by taką się stać.

Jeśli chcesz coś zmienić i szukasz pomysłu na firmowy workshop z zakresu transmedialnej komunikacji marki, po prostu napisz do mnie.

23 uwagi do wpisu “Irytujące reklamy 2014

  1. Reklamy ME nadal są irytujące, ale nie są już tak często emitowana jak ta z Eweliną L. 🙂 Chyba nie ma już osoby, która nie słyszałaby o tej sieci sklepów z elektronikom, a o to na pewno chodziło marketingowcom ME.

  2. kalimera

    A reklamy radiowe? tu prym wiodą reklamy cyfrowego radia (co jedna, to gorsza) i BGŻ i ich nawiedzeni Optymianie – wyjątkowo irytujący

  3. Eeee, reklama z Mariolką i Kryspinem aż taka zła nie była 🙂 Pozycja nr 1 – tutaj rozpisywać się nie trzeba, każdy wie co i jak, nr 2 – nie wiem co brał wcześniej autor tej reklamy ale było chyba bardzo zielono, nr 3 – to tam był tekst? :), nr 5 – wypacynkowany koleś raczej wkurza niż zachęca do zakupu czegokolwiek.

  4. Reklama Lisowskiej osiągneła jednak pewne cele. Jej wszechobecność sprawiła, że jest to sklep z RTV o którym się mówi najczęściej. Wątpię, że akurat ktoś kto chce kupić nowy telewizor zrezygnuje z Media, bo go wkurzała reklama. Jednak gdy będzie zastanawiać się, gdzie taki telewizor kupić od razu wpadnie na pomysł, żeby sprawdzić ofertę ww. sklepu.

  5. Media Expert….dramat. Nie wiem czy kiedykolwiek była reklama, która by mnie tak irytowała. Mimo wszystko trzeba przyznać twórcom, że dzięki niej markę Media Expert znają chyba wszyscy.

  6. Witam
    Irytujące reklamy hmm, od jakiegoś czasu są dla mnie drażniące. Ostatnio oglądałem sobie Powrót króla, przerwa na reklamy i 20 min przerwy, reklamy lecą w kółko takie same, po 2 razy w ciągu przerwy. Wydaje mi się ,że emisje reklam są za często powtarzane i ludzi to denerwuje oraz samo wykonanie reklam. Pozdrawiam

  7. Mnie zawsze denerwują reklamy tych głupich podpasek. Wyobraźcie sobie ja zrobiłem sobie obiad oglądam ciekawy mecz, a tutaj nagle nowe always nie przeciekają. Nie mogę od razu odechciewa mi się jeść. Uważam osobiście, że takie reklamy powinny nadawać po 23. To jakaś paranoja, że reklamy piwa muszą być wieczorem, a to leci w biały dzień. Jednym słowem jest to czysta paranoja.

  8. Adriano

    Duży portal internetowy. Materiał filmowy (modnie jest dawać filmy zamiast artykułów), przed materiałem reklama. Oglądam, na dole licznik odmierza czas. Koniec reklamy, film się nie pojawia. Mija minuta, dwie, trzy. NIC.

    Odświeżam stronę. Znów oglądam reklamę, znów licznik odmierza czas do końca reklamy, jest miło. A po reklamie znów ciemno i głucho. Zapowiedzianego materiału filmowego nie ma.

    Jestem cierpliwy, odświeżam stronę kolejny raz. Znów reklama, na szczęście inna. I znów po reklamie pusto.

    A bliżej adremu.
    Utarło się, że konsumentowi, trzeba kawę na ławę. Łopatologicznie, prostacko, prymitywnie. Zapiekła się ta myśl w świadomości firm do tego stopnia, że nie umieją inaczej. Agencje z kolei nie forsują własnych koncepcji, bo i po co, skoro praca łatwa, szybka a pieniadz przyjemny.

    Niby globalizacja, niby dwa kliknięcia wystarczą, by zobaczyć jak to się robi na świecie… ale nikt nie klika, by naprawdę zobaczyć.

  9. Reklama z Lisowską na początku wydawała się normalną reklamą. Nawet nie zwróciłam na nią zbytniej uwagi…do czasu, w którym w jednym bloku reklamowym potrafiła być wyświetlana 5 razy! Gdy stwierdziłam, że mam dość telewizji, włączyłam radio a tam…”włączamy niskie ceenyy”! Ileż można! Ostatnio nawet złapałam się na tym, że jadąc samochodem i widząc wielką reklamę ME, szybko odwróciłam wzrok, bo bałam się, że zacznie śpiewać, gdy się na nią spojrzy.

  10. Angelika

    Agito – horror, Media bezsens – ok, dżentelmeni dno totalne, ale moim zdaniem jest wiele głupszych przykładów. Reklam jest za dużo i 95% z nich nie powinno trafić do produkcji. Kto to zatwierdza?! Myślę sobie, że większość z nich Prezesi mogliby sobie odpuścić, gdyby swe działania skierowali w innym kierunku, ale do tego trzeba chyba dojrzeć… Łatwiej traktować odbiorę jak idiotę, tylko czy to się opłaca?

    1. kotarbinski

      Na pewno:) ale zeby komunikowac „niskie ceny” nie trzeba do tego Liszowskiej:) wystarczy powtarzac plansze z logo i haslem milion razy dziennie:) też beda pelne parkingi:))))

      1. Sama plansza z logo i hasłem emitowana milion razy dziennie nie przyniosłaby takiego efektu, a myślę że przerósł on oczekiwania twórców. Pierwszy komentarz, a czytałem i słyszałem już takich wiele, pokazuje, że dużo osób poznało markę i nawet jeśli nie teraz to w przyszłości odwiedzi ich sklep. Po drugie o reklamie się rozmawia i to wszędzie (np. na tym i wielu innych blogach i forach internetowych) i mimo, że nie jest już tak często emitowana w telewizji to nadal „żyje”, a wszystko dzięki temu, że była puszczana tak często i była/jest irytująca. Patrząc na jej sukces nie dziwię się, że powstaje coraz więcej irytujących i głupich reklam i są emitowane coraz częściej.

  11. orimonka

    Reklama z Lisowską tak się wybija, że reszta przy niej to naprawdę przyjemne przerywniki dla każdego filmu.

    Przyszło mi właśnie do głowy, żeby wyguglować oryginał tej słabej piosenki. Z ciekawości, bo nie potrafię sobie go przypomnieć, a w głowie non stop siedzi kretyńska melodyjka, bo przez święta ME postanowił nas zgwałcić swoją reklamą w uszy wielokrotnie.

  12. Mnie akurat reklama Link 4 bardzo się podoba. Wiadomo, że im częściej jakąś reklamę słyszymy, to dzieje się tak jak z piosenką zaczynamy ja nienawidzić. Dlatego lepiej nie ustawiać sobie jako budzik swoich ulubionych hitów 😀

      1. Flora

        głos ma fajny, ale tekst jest tak napisany, że trzeba go śpiewać szybko przez co jest niezrozumiały (nadaje się na arcytrudne ćwiczenie na dykcję, a nie do reklamy), poza tym jest zwyczajnie durny i samo to irytuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s