Straszny wywiad o startrupach

„Całkiem niedawno czytałem, że startrupy są przyszłością polskiej gospodarki. Dzięki ich niezwykłej determinacji i zagazowaniu, nasza gospodarka wyłącznie zyskuje. Żaden inwestor zagraniczny laski nam nie zrobi w tym przypadku. Dla każdego państwa każdy startrup jest na wagę złota.”

20141112-153749.jpg
Historia o pokarmie dla koni zrobiła furorę, dzięki za Wasze poczytanie, dlatego dziś kilka słów na temat literówek. Jeśli w leadzie i tytule tej notki nie zauważyłeś(aś) nic szczególnego, nie zajmuj się zawodowo korektą tekstów 🙂 Zgodnie z Prawem Kotarbińskiego #3 : „kiedy oddajesz folder do druku i zastanawiasz się, czy nie ma tam jakichś błędów, nie wierz w cuda — polegaj na nich!”.

Kilka drobnych podpowiedzi, które ułatwią Ci życie:
1. Sprawdzaj ogonki. Słynną różnicę pomiędzy „robieniem łaski”, a „robieniem laski” znajdziesz wśród najbardziej znanych wtop. O ile tekst elektroniczny możesz szybko zmienić, o tyle druk skończy się przemiałem.

2. Nie sprawdzaj sam siebie. Umysł jest zmęczony tekstem, będzie uzupełniał automatycznie obraz, który sobie już gdzieś zapisał. Dawaj do ostatecznej korekty tekst osobom, które wcześniej go nie znały. Nie muszą być ekspertami, ważne by potrafiły czytać.

3. Odpowiedzialność. Jeśli nie będzie żadnego błędu, nikt nie zwróci na to uwagi, ale błąd ortograficzny wyjdzie z tekstu w najmniej odpowiednim momencie. Agencja powie, że to Twoja wina, bo zaakceptowałeś tekst. Szef powie, że to Twoja wina, bo zaakceptowaleś tekst, nawet jak szef czytał go 5 minut temu. Pisałem już, że praca marketera jest ciężka, bo podlega silnej, subiektywnej krytyce otoczenia? Przeczytasz w „Sztuce Rynkologii„.

4. Nazwiska. Błędy w nazwiskach bywają jednorazowe. Często po nich ludzie się foszą czy obrażają, rzadko ktoś podchodzi do takich błędów ze stoickim spokojem. Byłem często „Katarbińskim”. Kontroluj nazwiska kilka razy. Kiedy wpisujesz gdzieś własne, też uważaj na literówki. Szczególnie, gdy Twoje nazwisko jest nietypowe, trudne lub charakteryzuje je odmienna pisownia np. „Ślósarczyk”.

5. Przecinki. Sam mam z nimi problem, dlatego trzeba uważać. Kiedyś znajoma asystentka zarządu wysłała zaproszenie na ślub. Brak interpunkcji skończył się tekstem sugerującym, że to właśnie ona będzie go brała, w imieniu członka zarządu. Ostatnio znalazłem zdanie w ulotce wyborczej: cyt: „żonaty z dwójką dzieci i psem mieszkamy na Pradze-Południe”. Jedno zdanie, w którym brak interpunkcji wywołał: błąd logiczny, element pedofilski, kazirodczy, bigamiczny, zoofiilski oraz akcent czeski.

6. Korzystaj z automatów. Jeśli Word lub jakikolwiek program edycji tekstów, podkreśla coś na czerwono – przyjrzyj się temu.

7. Używaj słowników ortograficznych. Papierowych czy elektronicznych, nieważne. Po prostu z nich korzystaj.

8. Pokora. Czy zaczynasz uważać, że masz w głębokim poważaniu czy robisz błędy czy nie, bo jesteś na przykład Wielkim Autorem z Misją? A ludzie nie zwracają uwagi na to czy ktoś Ci „wierzy” czy „wieży”? Uważaj, idziesz na ścieżkę krytyczną.

9. Dużo czytaj dobrych tekstów. To pomaga.

10. Krótki tekst może być fajny i ciekawy. Dlatego tak trudno go napisać. Jeśli masz z tym problem, szukaj fajnych copywriterów. Jak ich znaleźć? Poszukuj ciekawych tekstów i ich autorów. Dobry copywriter nie musi mieć pięciu MBA.

Ile błędów jest na początku notki, zawartej w tytule i cudzysłowie? Jeśli znalazłeś ich pięć, to prawidłowo. Jeśli zaalarmowałeś mnie, że popełnilem straszny błąd w tytule i tekście – to również prawidłowo. Dziekuję za Twoją empatię. Drobna literówka w nazwisku prezesa dużej firmy – np. Stanisława Kotasa, w wysłanej informacji prasowej, może zamienić się w niezamierzony buzz, ktory możesz przypłacić utratą pracy lub klienta. Taka karma. Pilnujcie się.