Kot Automation

Rano zobaczyłem na stronie www piękne zdjęcie kota. Kliknąłem. Powiększyłem. Westchnąłem z zachwytu i zamknąłem okno.

20141109-151205.jpg
Aż tu nagle wyskoczyło okienko, takie wyskakujące i kazało mi ocenić kota, dać mu gwiazdki i zostawić mail, żeby zobaczyć jak innym też się podobał. Zostawiłem, zaraz przyszedł kolejny mail, piękne zdjecia koni i kupon zniżkowy na karmę. Karma dla koni? Czego te startupy dziś nie wymyślą. Przyszedl trzeci mail, napisali, że wylosowali mój mail w konkursie. Mam dostać bezpłatne próbki karmy dla koni. Problem w tym, że nie mam konia, ale może jakiś znajomy ma. Zrobię dobry uczynek.

W południe przyjechał kurier z bezpłatną próbką. Wniósł worek 15kg + dodatkowa próbka 10kg. Zrzuciłem na taras, przecież nie mam konia i pytam na fejsie kto ma.
Przyszedł czwarty mail. Skoro mam już karmę, to potrzebuję mnóstwa końskich akcesoriów. Wywaliłem do spamu. Mam dwa koty, a nie konia.

Zauważyli, nie otworzyłem maila i zadzwonili. Buka wie skąd znali telefon. Powiedzieli, że o 15 będzie niespodzianka dla mnie i żebym był w domu. Powiedziałem, że mam już 25kg karmy dla konia i połowa fejsa szuka gorączkowo konia, więc niech się nie trudzą. Odpowiedzieli, że nie są od karmy, nie wiedzą o co chodzi, a ja na pewno się ucieszę.

O 15 przywieziono mi konia, jako dar losu i gratis do gratisowej karmy. Nie mogłem dyskutować z kierowcą, bo gość przywiązał zwierzę do klamki i zwiał. Koń był obanderolowany moim nazwiskiem, adresem, www sponsora i czerwonymi pomponami. Zabrałem go na taras, ze względu na te pompony.

Siedzimy z kotami na tarasie. Wcinają karmę dla konia, aż im sie uszy trzęsą. Koń ma ją w głębokim poważaniu. Zamiata ogonem i rży na sąsiadów. Zadzwonili o 22, Ci od konia. Przeprosili. Jakiś praktykant się rabnął i na zdjęciu miał być koń, a nie kot. Taka tam, konwersja na właścicieli koni. Źle celownik nastawili i tak jakoś poszło. Automation. Marketing. Czy cuś. Konia zabiorą rano. Dają w ramach rekompensaty dodatkowo 25 kg karmy dla konia gratis. Nadal na fejsie żaden ze znajomych nie znalazł żadnego kopytnego. Nawet osła. Ale może karmę zjedzą koty przyjaciół z fejsa? Tylko jak ich przekonać, że oba sierściuchy jedzą tę karmę dla konia jak dzikie? Idę spać. Ale jak spać jak ten wciąż rży na tarasie?

#toporowo (c) 2014 Jacek Kotarbiński