Po jajach ich poznacie

Niektórzy nie będą pewnie zachwyceni tym wpisem. Zgrzytną zębami. Ale najwyższa pora zrzucić listek figowy i spojrzeć prawdzie w oczy.

20141004-093324.jpg Gdy zerknąć niektórym w ich twitterowe profile, widać same jaja Czego dowodzą? Najczęściej zwykłego, pospolitego kupna fanów, ponieważ za fikcyjnymi followersami nie kryje się jakakolwiek aktywność. Podobnie jak Facebook – dziś fanów można sobie kupić. Wielu robi to na pęczki i na potęgę. Skala manipulacji liczbą fanów (kupowanie, farmy) oraz ich zaangażowaniem (sztuczny buzz, głosowania) w mediach społecznościowych jest stosunkowo wysoka. Te działania są często narzędziami astroturfingu.

Pytanie zasadnicze brzmi – po co? Odpowiedź jest banalna i oczywista. Dla dodatkowego lansu i wysokiej pozycji we wszelkich rankingach. Dla autografów, wywiadów i wizyt w zakładach pracy. Liczba fanów, followersów, lubisiów staje się ich składową, wyznacznikiem sieciowego fejmu. Panteon sławy, jakże łatwy do uzyskania – wystarczyło tylko zapłacić za pakiet farmerski w standardzie. Pozycja rankingowa to z kolei czynnik pozornie definiujący influencerskość czyli wpływowość. I tutaj jest pies pogrzebany. To element trudny do mierzenia ponieważ zdefiniowanie go jest trochę skomplikowane.

Jak wiadomo, wartościowania stron internetowych dokonali twórcy Google, tworząc algorytm PageRank. Jego istotą jest powoływanie się na odnośniki strony do miejsc w sieci oraz gradacji ich znaczenia. Wydaje się, że wpływowość działa podobnie – poprzez ilościowe i jakościowe odniesienia w internecie do konkretnej osoby, jej strony, zaangażowanie na profilach mierzone komentarzami, udostępnianiem, retweetowaniem czy polubieniami. Ale czy sam buzz jest oceną wpływowości w sieci? Dla automatu nie ma znaczenia czy cytują Cię na głównej jakiegoś medium czy lokalnego serwisu. Ale dla społeczności, jak najbardziej. Czyli czysty buzz nie definiuje automatycznej wpływowości – jej kolejną składową jest gradacja jakościowa źródeł.

Ludzie kochają rankingi. Na dodatek żyjemy w społeczeństwie konkurencyjności. Wielu emocjonuje się tym kto jest pierwszy, a kto pretenduje do czołówki. Dla innych gradacja punktowa jest wyznacznikiem jakości – to podświadome przeniesienie z rywalizacji sportowej. Liczą się najszybsi, najdalej skaczący czy najkrócej lecący. Ale są dyscypliny, w ktorych łączna punktacja jest wynikiem oceny np. technicznej i artystycznej. Celem jest bowiem ocena jakościowa. Oczywiście ranking może być też tworzony o czyjeś „indywidualne widzimisię” i są takie przypadki. Ale nie traktuje się ich poważnie.

Algorytm wpływowości typu InfluRank (porównaj z InfluRank firmy Trendiction) może uwzględniać i szacować wyniki z trzech obszarów:
– ilości fanów w glównych kanałach social media (zróżnicowany względem kraju – Facebook w Polsce ma inne znaczenie niż w Rosji, gdzie króluje VK.com); tutaj można pokusić się o stworzenie algorytmu, będącego wypadkową ilości fanów i znaczenia serwisów społecznościowych w danym kraju – coś w rodzaju „koszyka”;
– pomiaru buzzu konkretnej osoby jako monotoring występowania słów kluczowych (imię, nazwisko czy awatar, pseudonim używany w sieci);
– algorytm przypominający naukowy impact factor (IF) czyli wartościowanie konkretnych źródeł internetowych. Nie chodzi o wszystkie, ale posiadające znaczenie. Oczywiście, za chwilę zaczną się dyskusje czy cytowanie w BBC jest lepsze od Superaka;
– opcja, to dodatkowy algorytm specjalistyczny czyli wartość buzzu dla gwiazdy tabloidów w kolorowych pismach będzie inna niż dla profesora socjologii.

Wszystkie składniki to zmienne czyli docelowy InfluRank podlega w czasie wzrostom i spadkom, co daje możliwość powstawania trendu. Zmienne specjalistyczne, umożliwiają kategoryzację. Wydaje się, że wszystkie dane da się wyciągnąć z globalnego monitoringu.

Wpis inspirowany dyskusją na ten temat z Michałem Sadowskim Brand24, o ich wyciągniętym z szafy dziecku czyli SocialNation. Bardzo podoba mi się ten projekt i ma doskonały potencjał na wejściu. Trzymam kciuki.

Fot. Kadr z filmu Spaceballs.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Po jajach ich poznacie

  1. Bardzo skomplikowana sytuacja jest z fanami, lajkami itd. wszyscy kombinują jak się da a wszystko przez to właśnie, że można kupić sobie dodatkowe odsłony, lajki czy inne tego typu „ułatwienia”. Myślę, że powinno się to całkowicie wycofać, według mnie to tylko zaburza cały system.

    Pozdrawiam serdecznie

  2. A ja sobie postanowiłem zrobić na swojej stronie prywatny ranking popularności twórców youtubowych. Ciekawi mnie czy wyniki które wymagają co prawda minimalnego ale jednak zaangażowania i świadomego decydowania, będą pokrywać się z rankingami które powstają niejako przy okazji, na podstawie klikalności.

  3. Z tym socialnation to ciekawa sprawa. Z jednej strony takie narzędzie jest potrzebne i ma potencjał. Z drugiej, póki co raczej nie jest zbytnio miarodajne. Na chwilę obecną jestem na 3. miejscu w Polsce pod tagiem „marketing” i jest to raczej abstrakcja, bo specjalnego fejmu nie mam. Ciekaw jestem jakie dane jakościowe będzie brał pod uwagę ten algorytm. Bo np. na Twitterze można mieć zasięg międzynarodowy i być rozpoznawanym w jakiejś niszowej specjalizacji, być śledzonym przez setki lub tysiące użytkowników. Można także być bardzo mało aktywnym w social media, a jeździć na krajowe eventy marketingowe i byćw efekcie śledzonym przez setki osób. Tak to wygląda z wieloma kontami celebrytów z „branżuni”. Wówczas jak oceniać wpływ tych osób w poszczególnych krajach? Np. branża SEO jest pod tym względem bardzo rozproszona i niszowa. Ciekaw jestem jak rozwinie się ten projekt, ale póki co należy na jego wyniki patrzeć z przymróżeniem oka 🙂

    1. „Można także być bardzo mało aktywnym w social media, a jeździć na krajowe eventy marketingowe i być w efekcie śledzonym przez setki osób.” Szymon, a możesz podać jakiś przykład? Bo ja jednak widzę zależność aktywność + bywanie = setki obserwujących.

      Co od pustych jaj – mam u siebie ostatnio duży wzrost obserwujących na TT (ok 1000 tygodniowo), nie wiem z czego wynika (nie jest to efekt wysokiej pozycji w socialnation) – ogromna większość nowych to puste jaja.

      1. Maćku, no właśnie o to mi chodzi, że można bywać na eventach lub być rozpoznawalnym w branży z innych względów i w efekcie mieć dużo followersów, a wcale nie być aktywnym w social media. Najlepszy przykład, jaki teraz mi przychodzi do głowy to Rafał Agnieszczak:
        https://www.facebook.com/agnieszczak
        https://twitter.com/agnieszczak

        W jaki sposób Rafał jest w tej chwili influencerem w social media?

        Z drugiej strony można być aktywnym, publikować dużo contentu etc. ale np. po angielsku i w efekcie mieć dużo followersów zagranicznych, a w kraju nie być znanym. Spora część moich followersów to osoby anglojęzyczne i nie powinno się to przekładać na miarę moich zasięgów w PL.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s