Tęczowy Ciechan Narodowy

Publiczne deklaracje właścicieli firm bywają bardzo kontrowersyjne.

20140923-153227.jpg
Fot. Marcin Niedźwiedzki @kormiak

Henry Ford był na przykład antysemitą, nigdy się z tym nie krył i tworzył dookoła siebie mnóstwo projektów z tego zakresu. Rodzina Kruppów dzięki dobrej reputacji w środowisku niemieckiego biznesu i dużym pieniądzom, pomogła w latach 30-tych XX wieku, rozwinąć się w wysokim stopniu ideologii nazistowskiej. Jest więcej przykładów przedsiębiorców, którzy zarabiane przez siebie pieniądze wykorzystywali do promowania indywidualnych postaw czy wręcz skrajnych ideologii. Czy dziś również czekają nas marki, których konkurencyjność stanie się demonstracją indywidualnych poglądów?

Marki „ideologiczne” nie są zjawiskiem egzotycznym. Jest chociażby Qibla Cola – produkt dedykowany wyłącznie muzułmanom, którzy nie chcą pić Coca-Coli. Dokładnie w taki sam sposób pozycjonowana jest Mecca Cola . Produkty powstałe dziś w kontekście uwarunkowań religijnych takich jak choćby nakaz koszerności, nie wzbudzają szczególnego zdziwienia.

Ale czy marki produktów mogą stać się narzędziem światopoglądowym? Czy kupując konkretne produkty możemy dawać wyraz swojemu poparciu lub dezaprobacie opcji politycznej, ruchom społecznym czy systemom wartości? Czy można tworzyć na takich fundamentach marki, których klientami będą popierające je środowiska? Czy dzięki identyfikacji z takimi, a nie innymi poglądami, jesteśmy w stanie głosować portfelem przy sklepowej półce? Na ile nasze decyzje zakupowe są uwarunkowane zachowaniem firmy na rynku, w kontekście filozofii biznesu, wyznawanej przez jej właścicieli?

To ciekawe zjawisko. Wpływ poglądów właścicielskich na pozycję konkurencyjną. Wszak nie słyszałem, by z powodów antysemickości Henry Forda, ktoś zaniechał kupna tego auta. Równie trudno mi powiedzieć, czy z tego powodu sprzedaż była większa. Analogiczna kwestia pojawia się w przypadku marki Ciechan. Czy wypowiedzi i poglądy właściciela pomogą, czy zaszkodzą marce? Sam właściciel odpowiada: cyt. ” – Na pytanie „Czy prywatny światopogląd właściciela browaru wpłynie na sprzedaż piwa w nim produkowanego?” będę mógł odpowiedzieć, gdy otrzymam wyniki sprzedaży za ostatni okres – tłumaczy właściciel Ciechana„. To również swoista definicja internetowego kryzysu czyli „kiedy zobaczę efekt, zacznę się tym przejmować”.

Inna sprawa, że co chwilę jest jakieś sieciowe poruszenie, oburzenie, jesień średniowiecza i lato Muminków. I co dalej? Za chwilę słychać cmokanie, ileż to taki negatywny fejm przyniósł firmie korzyści. Wskażniki stosunku do marki zapikowały w dół, a sprzedaż wspięła się na wyżyny. Ciekawostka przyrodnicza.

Druga kwestia to zjawisko, jakie nazywam „gumowatą pamiecią Polaków”. Kiedy TVN relacjonował prowokację w firmie Constar, niektórzy liczyli godziny do upadku marki. Tak się nie stało i mniej więcej po roku firma wróciła do wyników sprzed afery. Owa pamięć ma też swój związek z intermedialnym rozgłosem. Czy on bardziej naprawdę markom pomaga czy przeszkadza?

Prekursorem biznesowego rozgłosu, swoistym „ojcem publicity” był Phineas Barnum, XIX wieczny przedsiębiorca rozrywkowy, showman, nazywany „księciem humbugów„. To jemu przypisuje się autorstwo słynnego określenia „nieważne jak mówią, byle nie pomylili nazwiska„. To nadal współcześnie mocno aktualna kwintesencja rozpoznawalności nazwy marki, przy braku oceny realnej wartości. Tylko, że coś, co staje się szybko bardzo znane i popularne, nie oznacza automatycznie, że dzięki temu staje się wartościowe i godne naśladowania. Nie zmienia to postaci rzeczy, że popularnemu bywa łatwiej.

Czy Ciechan może stać się „kultową marką narodowców„? Wyrzucaną z jednych knajp, ale przyjmowaną otwarcie w innych? A może za tydzień już nikt nie będzie pamiętał o całym zdarzeniu, a sprzedaż podskoczy dzięki wzrostowi świadomości marki? Ciekawe, czy na polskim rynku miałyby szansę zaistnieć dziś marki kierowane do klientów o konkretnym światopoglądzie, reklamowane na dodatek w mediach go popularyzujących? Ciekawa nisza 🙂

Właściciele marek Qibla Cola czy Mecca Cola, jawnie przyznają, że ich działalność służy również wspieraniu środowisk muzułmańskich. To jest całkowicie naturalne, również ze względów kształtowania lojalności klientów. Czy alternatywne zjawisko ma lub może mieć miejsce również w Polsce?

Czy marka Ciechan Tęczowy miałaby szansę spektakularnego zaistnienia na rynku i pozycjonowania w środowiskach LGBT? Gdyby tak odseparować poglądy od potencjału sprzedaży? Są bowiem firmy, które mają w portfelu antagonizujące się marki, w rozumieniu insightów, które obsługują. Na przykład właściciele tabloidów, posiadających w portfolio również wartościowe tytuły. Czy na dodatek nakręcanie wzajemnych kontrowersji Ciechan Narodowy vs. Ciechan Tęczowy nie byłoby swoistym, medialnym perpetuum mobile, nakręcającym zainteresowanie przy zerowym budżecie na publicity?

Advertisements

12 uwag do wpisu “Tęczowy Ciechan Narodowy

  1. mirekm

    Za 2 tygodnie nikt już nie będzie pamiętał o tych kilku nikomu wcześniej nie znanych knajpkach i o całej akcji z Ciechanem. Tak samo jak z tym jedzeniem jabłek na złość Putinowi 🙂 Tylko media i pseudo-dziennikarze mają pożywkę i karmią nas coraz to nowszą „papką” dezinformacyjną.

  2. Nie sądzę by to była zaplanowana akcja. Prezesi to też ludzie i mają swoje spostrzeżenia na różne tematy. Różni ich jednak to, że niektórzy z nich wiedzą kiedy mówić o czymś głośno, a kiedy zachować pewne rzeczy dla siebie. W tym przypadku wyszło to Ciechanowi bardzo na plus. Bojkoty pewnej garstki ludzi nic nie zdziałają, a „narodowcy” jak ich się nazywa to nie grupa faszystów, tylko większość społeczeństwa, które tak myśli 🙂

  3. Lubie czasem teorie spiskowe. Nie zdziwiłbym się gdyby cała akcja była sprytnie zaplanowana. Pewne ryzyko jest ale szum się niesie się 🙂 Marka Ciechan może zyskać na świadomości jestem pewien. Pan dawny „bokser” lubi trochę pohandlować swoim nazwiskiem i dorobkiem. Wszystko się zgadza dwa dni był temat. My mamy co czytać jest ok 🙂

  4. Antysemityzm Forda nie był niczym wyjątkowym. I porównywanie postaw sprzed 100 lat z aktualnymi jest jednak trochę naciągane.
    W tym samym czasie kobiety nie miały praw wyborczych, panowała segregacja rasowa,
    a na ulicach stały spluwaczki co pomagało w zachowaniu higieny jamy ustnej zamiast mycia i leczenia zębów.

    Rozumiem, że zgodnie z prawicowo-faszystowską narracją fajnie by było wrócić do tamtych czasów, ale nie porównujmy jabłek z gruszkami.

    1. kotarbinski

      Nie chcę bawić się w światopoglądową dyskusję czy postawy sprzed 100 lat są aktualne czy nie. Dla mnie po prostu ich mechanizm pozostaje podobny.

    2. Lupus

      Rozumiem, że zgodnie ze współczesną narracją wstawpasującyprzedrostekseksualną, zabrania się posiadania poglądów oraz ich wyrażania?

      Może więc wróćmy do czasów sprzed stuleci i PALMY ludzi za poglądy?

  5. Lupus

    Gdyby zejść nieco niżej, na poziom ulicy, mogłoby się okazać, że całkiem normalni, z pozoru, ludzie, mają czasem bardzo dziwne zapatrywania na tematy aktualnie medialne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s