Fakty. Wydarzenia. Opinie.

Piszę jak jest. Bez ogródek i bez ściemy.

20140805-103305.jpg Czasem nie chcę wymieniać nazw firm, personaliów czy danych by nie psuć komuś biznesu swoimi subiektywnymi opiniami. Albo nie robić całkowicie nieuprawnionej reklamy. To może od początku.

Od czasów, gdy elektroniczny press releases trafił pod strzechy, dziennikarze są zasypywani lawiną informacji od firm. Nie łudźmy się, większość z nich trafia w kosmos lub do Koszalina. Po prostu, media papierowe nie budują treści w oparciu o dostarczane newsy agencji PR. Chyba, że ktoś za to płaci. Jasna sprawa. Ale co innego, media elektroniczne. Te papierowe ograniczone są miejscem, każda strona kosztuje. W przypadku e-mediów, ciągną content niczym wielbłąd deszczówkę. W związku z tym, łykną prawie każdą treść, którą się do nich prześle. Tu dochodzimy do zjawiska weryfikacji, refleksji nad tekstem zewnętrznym. Czy ma sens i jakie są intencje nadawcy? Najczęściej proste – to ukryta reklama produktu, w sposób imitujący niezależną informację. Najpopularniejszą metodą jest pomysł na „zrobiliśmy badanie x, które wskazało y„.

„Badanie” stało się w ostatnich latach tajnym słowem-wytrychem. Podobnie jak „X sposobów na Y„. Ale wyliczanka jest mniej niebezpieczna. Gdzie leży problem? W zarażaniu nas stereotypami wiedzy, która oparta jest o kiepską metodologię. „Badanie” kojarzy się z czymś wiarygodnym, sprawdzalnym, weryfikowalnym. Stoi za nim albo jakas ekipa uniwersytecka, solidne grono ekspertów czy wiarygodna firma, która wie co robi. Czy jeśli dwóch kumpli zrobi badanie poparcia politycznego na paru osobach, to pokażą ich w telewizji? Nie sądzę. Chyba, że udowodnią, że wybory wygra kogut z dwoma głowami. Dlatego za sondaże wyborcze muszą odpowiadać sensowne firmy.

Dzisiaj zalewani jesteśmy informacjami, że ktoś coś zbadał. Nieważne kto, nieważne jak, nieważne po co. Liczy się jedynie udowodnienie wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. „Badania pokazały, że moje jest mojsze niż twojsze” parafrazując klasyka. Wyniki tych badań, trafiają do prezentacji, artykułów naukowych, są tematem dyskusji na konferencjach. Nikt nie poddaje pod dyskusję metodologii czy warunku niezależności badawczej. A czasem wnioski bywają egzotyczne.

Dlaczego jest to niebezpieczne? Primo po pierwsze, traktujemy wyniki badań jako źródło weryfikowalnej i skalowalnej wiedzy. Bez tego warunku nie istniałaby współczesna medycyna, architektura czy mechanika. „Badanie” to nie sondaż, który zrobiliśmy z kumplem na korytarzu. Niestety, coraz częściej jest to pole manipulacji, gdzie wyniki są realizowane dokladnie pod tezę. Media elektroniczne dalej powielają te treści, nadając im wiarygodność materiału źródłowego, który trafia potem do opracowań naukowych. Powielany po wielokroć, zyskuje status pewnika.

Primo po drugie, mieszamy różne systemy walutowe – to, że Amerykanie coś zbadali i wywnioskowali, nie oznacza, że u nas jest tak samo. Często na konferencyjnych prezentacjach słychać słynne „badania pokazują, że …„. Wypowiadane jak mantra. Jakie badania? Skąd? Z jakiego okresu? Źródła, źródła, źródła … Chyba, że ustalamy sobie, że zrównujemy wiarygodność Johna z Instytutem Gallupa. I znowu publika kiwa głową i łyka wszystko jak pelikan – przecież „badania pokazały„. Na dodatek hamerykańskie. A wiadomo, hamerykańskie znaczy musi być dobre i wiarygodne. Kto zaprzeczy wiarygodności hamerykańskich badań, kto? Jak się sam odezwę, to zaraz na gbura wyjdę.

I po trzecie primo, każdemu z nas ma prawo „coś się wydawać„. Nawet to, że widział kotecka. I jest to potężne pole do dyskusji i wymiany poglądów. Różne teorie, różnych ludzi doskonale nam to umożliwiają. Na wspomnianych, hamerykańskich uniwerkach jesteśmy wręcz zachęcani do polemizowania z nimi. Ale raczej o faktach się nie dyskutuje. Oddzielając nasze widzimisię od faktów, będziemy zdrowsi.

Na zakończenie ogólna prośba do mediów elektronicznych – czytajcie ze zrozumieniem to, co wam wysyłają lub piszcie komentarze redakcyjne. To bardziej pomoże w budowaniu wiarygodności niż bezrefleksyjne i masowe kopiowanie nadsyłanych treści.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Fakty. Wydarzenia. Opinie.

  1. Jak widzę albo słyszę słowo badania to zaraz przypomina mi się audycja w radio, w której prowadzący opowiadają o „badaniach przeprowadzonych przez amerykańskich naukowców”. Są to ludzie, którzy prowadzą chyba najwięcej badań i często badają absurdalne sprawy, które potem wyśmiewane są w tej audycji. W dobie dzisiejszej informacji, wydaje mi się, że coraz większej ilości osób badania nie kojarzą się już z czymś wiarygodnym, sprawdzalnym i weryfikowalnym.

  2. Panie Jacku, to się chyba nazywa manipulacja? Pół biedy, kiedy jest wykorzystywana świadomie, ale manipulacja wynikająca z ignorancji już budzi strach 😦 zgodzę się z tym, co w powyższym poście, ale rodzi się pytanie – co możemy zrobić żeby temu zapobiec?

  3. Do Koszalina.

    „Czasem nie chcę wymieniać nazw firm, personaliów czy danych by nie psuć komuś biznesu swoimi subiektywnymi opiniami. Albo nie robić całkowicie nieuprawnionej reklamy. … Nie łudźmy się, większość z nich trafia w kosmos lub do Koszalina.”

    A jednak, pod płaszczykiem ważkiego tematu, wpis zawiera lokowanie produktu, a nawet zahacza o marketing podróży kosmicznych – holiday destination czyli marketing miejsca. Więcej, dotyka tematu środowiska. Co na to powie były sekretarz stanu, Stanisław Gawłowski z Koszalina?

    Kotarbiński, Lis Kosmosu (Lis Lokowania).

      1. Do wszystkiego można podejść z humorem, no może prócz kuwety.
        To, co napisałeś o badaniach= ważne, masz racje. Mnie dodatkowo uwiodło, „zaklinanie” nierobienia reklamy a jednocześnie trącenie czubkiem buta Bogu winnego Koszalina. 🙂

      2. kotarbinski

        Zastanawialem sie czy dac w cudzyslow i z malej litery, ale Koszalin wtedy by mogl sie obrazic :))) I tak zle i tak niedobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s