BMW elektrowstrząsowe

Nie miałem nigdy większych doświadczeń z BMW, może poza epizodem monachijskim.

20140709-164811.jpg Dlatego z ciekawością przyjąłem akcję zapraszania na jazdę testową nowym autem elektrycznym BMW i3. Auto od czasu ubiegłorocznych zapowiedzi cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Po pierwsze, jest seryjnie produkowanym autem elektrycznym. Po drugie, jest ładne – 2014 World Car of Design of the Year. Czyli bardzo udane zderzenie lodówki z pralką. Po trzecie, jest innowacyjne. Łatwo przewidzieć, że akcja zapraszania na jazdy próbne, cieszyć będzie się sporym zainteresowaniem. Na dodatek w wakacje i w Sopocie. Ten parametr już wymusza przygotowanie procesu obsługi takiej akcji w sposób prosty, przejrzysty i sensowny. Trudno też zarzucać brak profesjonalizmu BMW w tym zakresie.

Jeździłem już najprzeróżniejszymi autami, ale totalnie elektrycznego jeszcze nie doświadczyłem. Zainteresowany reklamą na fejsie, dokonałem niezbędnej rejestracji poprzez aplikację. Wypytano mnie w niej, cytując klasyka, o numer buta, sruta i lato Muminków. Wiek, posiadane auto, chęć zakupu, adres (o dres pytań nie było).

Klauzuli sumienia też nie było. Oczywiście mail, numer telefonu i standardowe zgody na wszystko. Teoretycznie nie powinienem być zdziwiony, ale dziś jazdę próbną w jakimkolwiek salonie, załatwia się jednym telefonem, bez żadnych ceregieli. Ale przełknąłem tę pigułkę rejestracji w bazie danych.
Minęło kilka dni i dzwoni konsultant. Miły i sprawny, wtrącający co trzecie zdanie o niesłychanie wielkim zainteresowaniu testem auta. Jakby chciał mnie zniechęcić albo przygotować na … wielkie kolejki. Konsultant ponownie pyta o to wszystko, co zdążyłem już napisać w ankiecie wstępnej. Rany, to o jazdę próbną przecież chodzi, a nie egzamin jak do bierzmowania. Z rozmowy wynikało, że jest olbrzymie zainteresowanie jazdami próbnymi, mogę sobie przyjść w określone miejsce w Sopocie i spróbować. Czytaj, stanąć w upale w kolejce i liczyć na łut szczęścia. Albo sympatię selekcjonera. Nie mogłem liczyć na jedno – umówienie się na konkretny dzień i godzinę. Po co w związku z tym telefon? Oczywiście, żeby zbudować bazę danych.

Rozbawiło mnie pytanie o planowany zakup elektrycznego samochodu. Jak mogę planować bądź nie bez user experience (UX)? Kiedyś nie planowałem kupna kuchni indukcyjnej, bo była kompletną nowością. Dziś gdy doświadczam jej możliwości, mogę kupować w ciemno. Pytanie BMW miałoby sens po zakończeniu jazdy próbnej. Szczególnie gdyby wrażenia były pozytywne.

Jak to się robi prosto i bez stresów:
– ankieta w aplikacji FB ograniczona jest do minimum, mail posiadamy z aplikacji i nie ma potrzeby o niego pytać. Wystarczy telefon, personalia i … pytanie o posiadanie prawa jazdy,
– jeśli jazda próbna jednego auta ma trwać 15 minut (to moim zdaniem minimum by jakoś doświadczyć jakikolwiek samochód), to oznacza dziennie 32 osoby ( 4 osoby /godz. * 8 godz.). Pomijam czasy techniczne przesiadek ect. Tworzy się zwykłą siatkę godzinową jazd i proponuje konkretne terminy. Przed jazdą konsultant dzwoni jeszcze raz by potwierdzić.
– firma poza jazdą tworzy również event dookoła samochodu, leżaczki, foldery, drinki z palemkami i faceci, z którymi można pogadać o autkach plus strefa dla dzieci i gadżety dla pań. Jazda próbna staje się elementem pewnego wydarzenia.
– dopiero po zdobyciu UX zadajemy pytania o wrażenia, chęć kupna, a najbardziej optymistyczne wypowiedzi nagrywamy, pytamy o zgodę i tworzymy testymonia, które można wrzucić na YT. Pytanie, czy zamierzam kupić ten samochód zanim do niego wsiądę może czynić stadium pewnego rozdrażnienia,
– jakoś nie zauważyłem żadnych szczególnych akcji z hashtagiem #i3 na Instagramie, Twitterze czy pospolitego poruszenia na Facebooku. Rozumiem, że BMW i3 dziś nie jest autem dla starszej gimbazy, ale social media kochają wszelkie innowacje i prawie darmowe social publicity byłoby zapewnione.

Konkluzja – proste akcje marketingowe najlepiej robić w równie prosty, przejrzysty i precyzyjny sposób. To nie jest wcale takie trudne, wymaga jedynie minimum myślenia i wyobraźni samego procesu obsługi. Jak wiadomo, pierwsze wrażenie robi się zawsze jeden raz. Nie wiem czy chcę jeszcze probefahrt elektrycznym i3. Ale M4 bardzo chętnie. Taką jak w tym spocie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “BMW elektrowstrząsowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s