Hamulcowi zmian

W listopadową noc grupa zamaskowanych ludzi spiskowała w ciemnościach.

20140702-120939.jpg
Mieli osmalone dla niepoznaki twarze, byli uzbrojeni w siekiery, młotki, noże, kije, a niektórzy rewolwery. Nieprzeciętnie wściekli, wyłamują drzwi jednego z budynków i wyładowują emocje … na tkackich krosnach niszcząc je doszczętnie. Kiedy wracają za tydzień, właściciel z pomocnikami broni się i dochodzi do strzelaniny. Gdy ginie jeden z tkaczy furia sięga zenitu. Napastnicy wdzierają się do domu, niszczą maszyny, podpalają budynek i uciekają. Za kilka dni zniszczą transport warsztatów tkackich. Bunt się rozszerza. Już ponad tysiąc osób uczestniczy w zamieszkach, z czego trzystu posiada broń palną.

To nie jest historia walki o wolność. Tak na początku XIX wieku w Wielkiej Brytanii walczyli luddyści – ofiary postępu gospodarczego. Pojęcie „luddyzmu” zaczerpnięto od prawdopodobnie fikcyjnej postaci Neda Ludda. Kiedy rewolucja przemysłowa zaczęła wdzierać się po strzechy, nozdrza rzemieślników wypełniły się dymem kominów przemysłowych. Maszyna parowa, tkacka stała się najpoważniejszym zagrożeniem ich życia. Działalność luddystów koncentrująca się na niszczeniu maszyn spotkała się z poważną reakcją parlamentu. W 1812 uchwalono ustawę Frame Breaking Bill, a za dewastację groziła kara śmierci. W tym samym roku na jej podstawie pozbawiono życia siedemnaście osób.

Współczesnym ruchem nawiązującym do tradycji luddystycznych jest neoluddyzm. Koncentruje się na krytyce rozwoju techniki, informatyzacji i digitalizacji treści jak też wskazuje na problematykę uzależnienia pracownika od firmy czy korporacji. W 1780 roku typowy brytyjski tkacz pracował w domu, który był też jego warsztatem. Po pracy uprawia przydomowy ogródek, z którego żyje również cała jego rodzina. Przemysłowiec dostarcza tkaczowi surowiec, a następnie odbiera i sprzedaje gotowe produkty. Tkacz pracuje na godne życie swoje i swojej rodziny. Rewolucja przemysłowa niszczy ten idyllyczny obrazek. Dziś praca freelancera w koncepcji SoHo wygląda podobnie. Przynajmniej do czasu, gdy jakaś korporacja nie wsadzi go do dilbertowej, biurowej zagródki w openspace.

Dziś europejscy taksówkarze protestują przeciwko mobilnej aplikacji Uber. Polska Federacja Producentów Żywności walczy z aplikacją eFood. Trwają dyskusje czy chodzi o świadomość tego co jemy czy raczej niewygodną wiedzę o mechanizmach produkcji żywności, którą zdobywają ich klienci.

Krzemowa Dolina stała się stolicą zła dla wszystkiego co analogowe. W Polsce kiedyś taksówkarz decydował kogo zabrać z postoju. Potem pojawiły sie telefoniczne korporacje, a dziś aplikacje mobilne są dedykowane konkretnym firmom. Jutro będziemy korzystać wyłącznie z mobilnej aplikacji, za którą stać będzie kilka korporacji lub zróżnicowane modele transportu. Ludzka potrzeba szybkiego i indywidualnego transportu związana jest wyłącznie z szybkością oczekiwania, szybkością dojazdu, bezpieczeństwem i ceną. To jaka to będzie korporacja nie ma większego znaczenia. Sytuacja, w której na dodatek każdy może zostać taksówkarzem to typowe, porterowskie zagrożenie substytucyjne. Legaliści, podobnie jak w przypadku dopalaczy – rozkładają ręce, ponieważ nie przewidzieli takiego rozwoju sytuacji rynkowej. Stąd swoiste, neoluddyczne protesty taksówkarzy.

Konkluzja? Będzie ich coraz więcej. Za każdym razem, gdy świat cyfrowy zawłaszcza istniejące rynki świata analogowego, ludzie będą protestować widząc jedynie zagrożenie swoich interesów. Wydawcy, koncerny medialne również pragnęły spalić ten cały internet i wystrzelać wszelkich dawców darmowego contentu. Chwilę trwało, zanim doszły do wniosku, że muszą się zmienić, przeobrazić i znaleźć odpowiedni model działania. Rewolucji innowacji nigdy nie da się zatrzymać.

Gdyby nie ona, siedzielibyśmy nadal goli w jaskiniach, racząc się zimną wodą źródlaną i surowym mięsem upolowanego gołymi rękami zwierza. Ale od czasu gdy 2,6 mln lat temu „człowiek zręczny” czyli Homo habilis zaczął kształtować ostre narzędzia krzemienne świat się diametralnie zmieniał. I stawiam kości przeciwko orzechom, że w paleolicie było całe stado luddystów pohukujących, że dzięki nowym narzędziom kury przestaną się nieść, a krowy dawać mleko. O czerwonym kurze nie mogło być mowy, człowiek rozpalił ogień 1,2 mln lat póżniej.

Aspekt luddyczny w Konopielce

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s