Uśmiech wyszczerzany

Czy można współczuć młodemu chłopcu, aspirującemu do Hitlerjugend, prześladowanemu przez bezlitosnych i zaciekłych komunistów?

20140628-154912.jpg
Ależ tak, po obejrzeniu filmu [ Hitlerjunge Quex ] na temat ideologii nazistowskiej na kanwie historii Herberta Norkusa. Można wyrobić sobie zdanie porównywalne z patriotycznym na dodatek narodowym harcerstwem.

Czy można nienawidzieć polskiego hymnu? Tak, po obejrzeniu filmu [ Heimkehr ]. Wybielanie jednej strony oraz dyskredytacja drugiej czyli przekaz kontrastowy to kluczowa strategia propagandy. Odkryciem Goebbelsa był fakt, że nachalna, prosto z mostu podana społeczeństwu manipulacja nie jest w stanie działać w taki sposób jak narzędzia, które określilibyśmy dziś mianem … natywnej reklamy.

Dziś o sile przekazu i narracji tych filmów świadczy fakt prawnego zakazu ich wyświetlania w wielu krajach, w tym w Polsce oraz konieczność posiadania na to specjalnej zgody i obowiązkowego komentarza historycznego. Miałem możliwość obejrzenia i dyskusji w ramach Przeglądu Filmów Propagandowych z niezrównaną narracją prof. Eugeniusza Cezarego Króla.

Nazistowscy, sowieccy czy … amerykańscy propagandziści doskonale wiedzieli w jaki sposób wpływać na masy. Rozwój narzędzi medialnych w pierwszych trzech dekadach XX wieku doskonale to umożliwiał. Obrazy Leni Riefenstahl czy „Pancernik Potiomkin” to filmy niezwykle innowacyjne jak na ówczesne czasy. Swoisty „Avatar” Jamesa Camerona. W „Tryumfie Woli” zastosowano po raz pierwszy kamerę poruszającą się na półkolistych szynach dzięki czemu obraz przemawiającego Hitlera miał charakter o wiele bardziej dynamiczny, wyprodukowano specjalną taśmę filmową na potrzeby zdjęć nocnych czy umieszczano ruchomą kamerę na wysokich słupach. Hitler obrazowany jest w nim niczym ikona i święty, a ludzie jak naturalnie fanatyczni wyznawcy. Film ten ma wybitnie charakter artystyczny i reporterski z celowym utrzymywaniem fragmentów nieostrych ujęć. Istotne było uchwycenie naturalnych, entuzjastycznych reakcji ludzkich, a niedoskonałości techniczne sprzyjały autentyczności. Czyż nie jest to podobne do dzisiejszych prób tworzenia viralowych filmików udających spontaniczne, amatorskie nagrania? „Pancernik Potiomkin” to z kolei ideologiczna manipulacja prawdziwą historią, a dzięki wybitnie nowatorskim technikom montażu pozostaje do dziś legendą kina. Konkluzja? Zarówno naziści jak i komuniści … nie szczędzili środków na propagandę, akceptowali innowację, rozumieli doskonale znaczenie masowego oddziaływania. Tu nie było miejsca na fuszerkę. Na wielotysięcznych wiecach partyjnych godzinami ćwiczona gestykulacja Hitlera była szczególnie widoczna pewnie w promieniu stu metrów, a ponieważ nie było telebimów – liczył się bardzo zapis odtwarzany później w kronikach filmowych czy masowych projekcjach.

Obraz propagandowego oddziaływania podzieliłem sobie na trzy klasy plus jedną, specjalną. Klasa trzecia to poziom jednej, wielkiej, masowej agitacji. Nadawca jest jasny, przekazywane treści mają charakter prosty, nachalny, bezpośredni. Gdyby odjąć niewątpliwą i bezdyskusyjną warstwę artystyczną filmu „Tryumf Woli”, miałby on zapewne taki charakter. Obrazy w tej klasie są rozpoznawalne przez przeciętnego człowieka jako prymitywne wywieranie wpływu. Dodać do tego element powtarzalności prostych, ideologicznych komunikatów i mamy pranie mózgu godne Czerwonych Khmerów. Druga klasa to filmy kontrastujące Złych i Dobrych. Od początku filmu nie mamy wątpliwości kto jest kim. Młodzi, wyidealizowani naziści, śpiewający narodowe piosenki jawnie kontrastują z komunistami portretowanymi jako bandycki plebs. Taka narracja propagandowa zachęcała i potwierdzała postawy widzów, którzy oczywiście identyfikowali się z tymi dobrymi. Trzecia klasa to elementy propagandowe mocno zakamuflowane w treści filmu. Jak wyjaśnić widzom „Czterech Pancernych i psa” skomplikowaną naturę Powstania Warszawskiego? Może niech czołgiści przeleżą je w szpitalu wojskowym po ataku na Rudego? Kino polskiego socjalizmu było przesiąknięte taką propagandą, a stanęło mu kością w gardle dopiero kino moralnego niepokoju.

Na koniec klasa specjalna czyli „S”. Filmy i ich twórcy udający własną niezależność, o zakamuflowanej, niejasnej warstwie narracyjnej, ale przekazujące ukrytą ideologię w sposób bardzo sensowny i logiczny. Mieszające prawdy ogólne z informacjami, których widz nie może natychmiast zweryfikować. A nawet jeśli to usprawiedliwieniem twórcy będzie zawsze fikcja filmowa. Zgadzamy się z wyborami i postawami bohaterów, akceptujemy je i …im ulegamy. Tutaj jest również miejsce na mieszanie faktów z fikcją. Tworzenie filmôw dokumentalnych czy fabularnych wykorzystujących rzeczywiste zdarzenia, ale z dograną i kontrolowaną ideologią. To najbardziej niebezpieczna forma masowej manipulacji.

Współcześnie mamy do czynienia nie tylko z propagandą natury czysto politycznej, ale korporacyjną, lobbystyczną czy produktową. Nie mylić z marketingiem, choć używają podobnych lub tych samych narzędzi, istotą jest różnica intencji. Przykład? Solidne marki po prostu nie obawiają się rzeczywistej weryfikacji ich wartości przez klientów.

Internet jako wolne i niezależne narzędzie miał zapewnić demokratyczną swobodę wyrażania opinii. Zapewnił ją, ale stał się również narzędziem niczym nieskrępowanej propagandy (budowanej we wspomnianych trzech klasach plus klasa specjalna). Kupowanie opinii internautów, masowe lobbowanie, manipulacja odbiorcami, sztuczne napędzanie trendów, pranie mózgów i wyciąganie pieniędzy najróżniejszymi mechanizmami, przekupstwa blogerów – to wszystko tworzy propagandowy przemysł kładzenia sztucznej trawy w Polsce. Niestety, w tym procederze nierzadko aktywnie uczestniczą osoby totalnie skompromitowane, które dziś uważają się za ekspertów social media. Ale spuśćmy zasłonę milczenia na koniec tej sceny, parafrazując Marka Twaina.

Astroturf marketing w Polsce ma się doskonale. Filmy, seriale, programy telewizyjne, dziennikarstwo klasyczne i elektroniczne przyjmuje coraz częściej formę zaawansowanego teleshoppingu, w którym nie potrzeba podawać telefonu bo każdy zainteresowany wygugluje co trzeba. Problem z płatną informacją dla odbiorcy polega na tym, że jest ona płatna. Kto bowiem czyta sponsorowane artykuły? Problem z solidną dziennikarską informacją polega na tym, że redaktor zainteresowany jest egzotyką, międzynarodową nagrodą lub Noblem. Polskich innowacyjnych studentów pokazuje się w tivi dopiero jak rozbiją bank nagród, najlepiej amerykańskich w Krzemowej Dolinie – na wcześniejszy, medialny doping często nie mają co liczyć.

Tak jak w przypadku cyberprzemocy – warto nadawać zjawisku astroturf marketingu szczególne ograniczenia. Propaganda i manipulacja informacją w sieci tworzona poprzez intensywne mieszanie prawdy i fikcji jest takim samym zagrożeniem jak propaganda totalitarna. Usługi bardzo wielu firm mieniących się fachowcami mediów społecznościowych koncentrują się często na wykorzystywaniu właśnie takich mechanizmów. Ostatnio doświadczyłem tego bezpośrednio przy okazji blogerskiego konkursu money.pl gdzie proceder kupowania sobie lajków podczas głosowania trwał praktycznie niezakłócony [ patrz: Cuda w Money.pl ]. Niestety, organizator zrobił bardzo niewiele by to ograniczyć.

Wielkie oszustwa i manipulacje ideologiczne czy ekonomiczne wykorzystujące klasyczne narzędzia propagandy funkcjonują w internecie od początku jego powstania. Zasady i mechanizmy nie uległy zmianie – używane są po prostu inne narzędzia. Powtarzać komunikat do bólu, przejaskrawiać przekaz „zły/dobry”, gloryfikować własną ideologię, manipulować emocjami na potęgę (słynna scena z dziećmi na schodach Odessy – Pancernik Potiomkin), upraszczać maksymalnie przekaz oraz nie oczekiwać od odbiorców szczególnej lotności umysłowej. A ów brak lotności wybitnie przejawia się we wskaźnikach przeczytanych książek czy jakości przemysłów kreatywnych wymagających czegoś więcej niż twórcze przykręcanie śrubek lub pracy w call center.

O ile media mainstreamowe są jeszcze w pewien sposób ograniczane prawnie czy zasadami zawodowej rzetelności to tyle internauta jako nadawca może w zasadzie wszystko. W rozumieniu pełnej manipulacji informacją, tworzenia własnej narracji, wprowadzania jej w obieg na dodatek kupowania sobie poparcia na masową skalę. Przedsiębiorcy uczą się bardzo szybko kupować i wykorzystywać internautów na najróżniejsze sposoby. Nierzadko niczym konkwistadorzy kupujący za paciorki przychylność Indian.

Od nas zależy czy będziemy pozwalać na wypieranie nam mózgów, czy może trzeba o tym rozmawiać, dyskutować i budować mechanizmy skutecznej obrony oraz weryfikacji wiedzy. Niestety, najbardziej paradoksalne jest to, że zarówno zjawiska cyberprzemocy jak i astroturf marketingu są ważne dla społeczeństwa cyfrowego. Decydenci z kolei w dużej mierze są nadal analogowi w swoim myśleniu i uważają np. social media za samo zło lub zabawkę gimbazy. Dla nich nadal niestety najlepszą metodą na pozbycie się tych problemów jest wyłączenie komputera.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s