Woda źle lana

Kiedyś czekałem na spotkanie z właścicielem pewnej renomowanej restauracji. Dość znanej, stąd pominę nazwę.

20140417-115235.jpg. W oczekiwaniu kelner zaproponował wodę. Oczywiście musiała byc to woda Alfa 🙂 Krôlowa wód. Górna półka. Hajlajf. I takie takie. Niestety, znałem smak tej wody i uświadomiłem sobie, że dostałem wodę z kranu. Całe życie piję wodę z kranu i znam jej wszelkie niuanse. Regionalne wręcz. Kiedy pojawił się właściciel i zaczęliśmy rozmowę, kelner pojawił sie znów. I ponownie zaproponował wodę. Naturalnie Alfa, bo jakżeby inaczej. Tym razem przyniósł prawidłową. A przede mną stał dylemat – czy mam przekazać tę wiadomość właścicielowi?

Najstarsze zasady gościnności zakładają, że bez względu na to co się dzieje, nie należy krytykować gospodarzy. W szczególności odmawiać posiłkom. Wiem to od czasu mojego pierwszego obiadu u przyszłych teściów. Zasadniczo nie lubię ogórkowej, ale dziadek moich dzieci robi ją mistrzowską. Chyba nawet prosiłem o dokładkę. Konia z rzędem i sucharek temu kto zgadnie czy była to strategia, czy zupa była tak dobra.

Kiedy jesteście na konferencji, nie wypada krytykować gospodarza, a w szczególności jego koronnej prelekcji. Większość wydarzeń bezpłatnych lub płatnych symbolicznie, tworzona jest przede wszystkim dla zbudowania bazy danych, networkingu i relacji. Ich jakość metytoryczna w sferze umiejętności twardych bywa niska, ponieważ więcej w nich nastawienia na show i pozytywne emocje niż wymianę koncepcji, twórczą dyskusję i starcia profesjonalistów. Najczęściej, gdy pojawiają się wystąpienia „sponsorskie” wiele osób ze znudzoną miną wychodzi. Ale w opisywanym przeze mnie przypadku tak nie było.

Prelegentką była profesjonalistka. Fajna dziewczyna, wychowana przez korpo, pewna, silna, przekonywująca. Ciekawa prezentacja, logiczne argumenty. Element komercyjny, promocyjny zgrabnie wpleciony w logikę prezentacji. Żadne tam „nasza firma jest najlepsza na świecie” czy inne embe czyli „mktg bullshit”. Dziewczyna mówi o ważnych rzeczach. Konstruuje pewien sposób myślenia o świecie analogowym i cyfrowym. Ludzie jej słuchają z zainteresowaniem. „Łykają wszystko jak pelikan” – jak mawia moja kuzynka. Jednak jej prezentacja zawiera konkretne błędy merytoryczne. Błędy, które niczym w „Incepcji”, zagnieżdżają pewne stereotypy w myśleniu, a później w działaniu. Niby drobiazgi, ale zmieniające całkowicie optykę myślenia – jak różnica pomiędzy wodą źródlaną i wódą źródlaną. Chcesz wstać i powiedzieć „zaraz, zaraz, ale moim zdaniem jest tak, a tak”. I w najlepszym razie wyjść na ostatniego buca.

Był taki dowcip. O relacjach. Spotyka się dwóch kumpli. – Wiesz – mówi jeden. – Jak byłeś ostatnio u nas, to zginęło pięć stów. – Ale stary! Ja nic, wcale ..- mityguje się drugi. – Wiem, wiem – kumpel uspokajająco klepie go po ramieniu – kasa się znalazła w końcu, ale wiesz … jakiś niesmak został.

Powiadomienie właściciela o kombinacjach kelnera mogłyby zakończyć się dla tego ostatniego różnie. Zwolnieniem, albo przypomnieniem by robił to bardziej dyskretnie … Niesmak by pozostał. Gdybym ostro wyartykułował brak szacunku do legendarnej ogórkowej przyszłego dziadka moich dzieci – nie wiem czy byłyby dziś na świecie. Jeśli na konferencji podczas panelu głównego sponsora wstałbym i powiedział „co za bzdury pani opowiada” wyszedłbym na buca i zrobił wiochę – używając nomenklatury licealnej. Nikt więcej na żadną konferencję by mnie nie zaprosił. Bez względu na to czy racja byłaby po mojej stronie czy też nie. Merytoryka w takich sytuacjach przestaje się liczyć, w grę wchodzą emocje.

Niemniej problem jakości przekazywanej wiedzy na konferencjach pozostaje. Wiedzy, która inspiruje, ale niestety wyrasta z założeń dawno obalonych czy zamierzchłych. Czasem całkowicie fałszywych przesłanek. Jak reagować na takie sytuacje by nie pozostał niesmak? To wciąż otwarte pytanie.

7 uwag do wpisu “Woda źle lana

  1. “Bez względu na to czy racja byłaby po mojej stronie czy też nie. Merytoryka w takich sytuacjach przestaje się liczyć, w grę wchodzą emocje. ”

    Tak, bywają sytuacje, w których racja jest najmniej ważna. Wydaje mi się jednak, że warto je ograniczyć do emocji w gronie rodzinnym. W domowej motywacji “dla świętego spokoju” czy też np. z prostej grzeczności wobec sędziwego wieku – ustępuję, kierując się dobrymi emocjami. Nie zawsze, ale…

    Co do bierności podczas prezentacji zawierającej wyraźne błędy, które ponadto wypaczają logiczny ciąg rozumowania – jestem takowej przeciwna.
    Jednak podczas profesjonalnej prelekcji biorę pod uwagę, że prelegent wcale się nie myli, ale świetnie zdaje sobie sprawę z meritum. W sposób świadomy i wyrafinowany wypacza rzeczywistość w celu osiągnięcia zamierzonego efektu.
    Pamiętam cały czas, gdzie jest prawda, a odkąd zaczyna się prezentacja według starannie wyuczonych metod przekonywania, widzę, że prowadzi do błędnych konkluzji. W wyniku przyjęcia tych konkluzji można przyjąć ofertę, ale chyba nie warto.

    Zdaję sobie sprawę, że dzisiejsze szkoły i uczelnie związane z rynkiem i sprzedażą nastawione są nie tyle na wychowywanie w uczciwości, co na naukę siły przebicia i przetrwania.

    Do mnie należy wybór: być czy mieć.
    Może nie zaproszą więcej na taką konferencję, ale może to i lepiej?

    1. kotarbinski

      Pewnie, choc to troche inna sytuacja. Komentarze daja przestrzen do dyskusji, na konferencjach czas jest ograniczony, nikt nie lubi dlugich wywodow w trakcie prezentacji itp.

      1. No to może trochę się rozpiszę…
        Nie pracowałem w korporacji, nie organizowałem konferencji gdzie zapraszane były „ważne” osobistości i nie znam tego od zaplecza. Może też nie byłem na zbyt dużej ilości tego typu wydarzeń bo „mały” albo musi sam szukać gdzie iść bo nikt go nie zaprosi – ale to odrębny temat. W każdym razie jak byłbym na konferencji gdzie ktoś w temacie który jest np. moim „konikiem” plótłby farmazony – to zwróciłbym na to uwagę. Oczywiście zależy czy byłby to farmazon czy nieścisłość – wiadomo że dyskusję można zawsze przenieść do kuluarów – ale za sygnalizację podczas wykładu chyba nikt nie powinien mieć pretensji. Tutaj jest jeszcze kwestia przerywania wystąpienia czy komentarz po wykładzie – przerywanie nie zawsze jest na miejscu i nie wszyscy sobie tego życzą. Jednym słowem mało detali…

        Co do artykułu… – Nie wiem kim był właściciel restauracji i kim był dla Ciebie – jednak jeżeli byłaby to rozmowa chociaż trochę „półprywatna” – to zwróciłbym na to uwagę jakbym był w 100% pewien kranówki. Jeżeli byłaby to rozmowa typowo biznesowa – na 100% nie powiedziałbym słowa.

        Co do jedzenia i tym bardziej u przyszłych teściów – heh zachowywałem się podobnie chociaż wiem że nie do końca mogło mieć to wpływ na moją przyszłość – tutaj wpływ miało wychowanie – tylko jak w lustro patrzę to czasami dochodzę do wniosku że może czasem lepiej byłoby odmówić.

        A co samego odzywania się, Pamiętam na studiach ze mną był pewien student który dosyć skutecznie potrafił przerwać wykład i wdać się w polemikę z wykładowcą – która nie zawsze była potrzebna a czas na zajęcia był ograniczony 🙂

      2. kotarbinski

        Sam widzisz, że to kwestia sytuacji 🙂 I nie ma „gotowca” czy jednego, slusznego rozwiazania. W aspekcie biznesowym, to wystapienia organizatora konfy, sa najwazniejszym ich elementem (po to robione sa takie eventy). Publiczne podwazanie ich tresci czy otwarta krytyka, najczesciej spotka sie z owym niesmakiem. Bez wzgledu na racje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s