Wyuzdana córka ekonomii

– Jak Ty tak możesz – Ekonomia zdrapywała farbę z kolejnego starego banknotu – tak nieustannie robić ludzi w jajo.

20140411-022237.jpg
Kto? Ja? To niby ja?? – Marketing przeciągnęła się niespiesznie na krześle, ale daleka była od stadium nafoszenia. Wzruszyła ramionami. – Nikogo nie robię w konia. Sami ludzie to robią. Sami sobie. Przy okazji mnie wykorzystują jak się da.
– I nie powiesz mi, że bez przyjemności? – Ekonomia obruszyła się.
– O, wypraszam sobie – tym razem Marketing zatrzepotała rzęsami. – Zawsze ślubowałam Wartości i byłam jej wierna. To moja zwariowana rodzinka robiła skoki w bok.
– Terefere – powiedziała Ekonomia – a kto gania po internetach, telewizjach i billboardach z gołym biustem, ludziom wodę z mózgu robi, macha tyłkiem na ekranie, zawłaszcza wszystkie przeboje i pije ze Ściemą każdym pubie?
– Jak to kto? Reklama przecież, nieodrodna siostrzyczka Propagandy. Kombinuje jak może, żeby Mareczce dogodzić i napełnić rodzinie miskę ryżu. Chyba nie dziwota? Nie kupisz czegoś, czego nie znasz. Idź i się zapytaj swojej ukochanej Ceny.
– Ceny mi nie tykaj – Ekonomia była wyraźnie poruszona – już mi obie z Marką i Designem tak mieszają w paradoksach, że muszę się tłumaczyć wszystkim dookoła.
– Spoko, spoko – Marketing uśmiechnęła się – Social Media wszystko załatwi za nas, cicho, skromnie i bezboleśnie. Z klasą i stylem.
– Taak – Ekonomia zamyśliła się – zawsze o tym marzyłam, byś miała w swej rodzinie klasę i styl … Ale zaraz, czy Ty właściwie jesteś Ten Marketing czy Ta Marketing?
A co to za różnica? – Marketing skończyła w końcu przeliczać kolejny Insight i odetchnęła z ulgą. – Gender nas pogodzi.
– Bosz… – jęknęła Ekonomia – nie dam się wam wrobić w żadną politykę.
– Czyżby? – wykrzyczało Public Relations niespodziewanie wyskakując z szafy wprost na jej kolana. (Kurtyna).

Na ubiegłoroczny IX Kongres Ekonomistów Polskich przygotowałem referat naukowy „Ekonomia, a rynkologia – nowy paradygmat czy syndrom innowacyjnego rozwoju” wprowadzając do obszaru naukowego kilka tez pozycjonujących zasadnicze, współczesne kwestie marketingowe w sferze ekonomicznej. To też swoiste wyzwanie, ponieważ w praktyce spotykam o wiele więcej marketerów rozumiejących świetnie meandry ekonomii. Ekonomistów, rozumiejących istotę marketingu – zdecydowanie mniej. Artykuł (uwaga: napisany językiem nauki czyli mało belletrystycznie) jest w całości dostępny [ tutaj ] (pdf). Zapraszam do poczytania.

Wczoraj zgłosiłem bloga do konkursu „Ekonomiczny blog roku 2014” organizowany przez Money.pl. Jeśli lubisz moje teksty – zagłosuj, korzystając z poniższego linku:

bitly.com/kotarbinski

Dziękuję 🙂 Twój głos to impuls do pisania:) Głosuje się tylko raz. Można również oddawać głosy na inne blogi. Zaproście znajomych 🙂

Mam nadzieję, że po lekturze artykułu, nie będzie najmniejszych wątpliwości co do związków marketingu i ekonomii. Związków burzliwych, acz niezmiernie inspirujących. Ekonomia to koncentracja na efektywnym budowaniu wartości, a tu sfera współczesnego marketingu sprawdza się doskonale.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Wyuzdana córka ekonomii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s