Rzyganie dla hajsu?

Młode małżeństwo wylatuje na wakacje. Odprawiają się i nagle spostrzegają, że ich dwuletnie dziecko ma nieważny paszport.

20140310-230154.jpg
Mijają cenne minuty, a oni muszą podjąć decyzję. Co robić? Nie lecieć i pozbawić się tym sposobem nie tylko urlopu, ale również konkretnych pieniędzy? Zostawić jedną osobę? Lecieć, ale zostawić dziecko pod opieką do czasu pojawienia się kogoś z rodziny? Dyskusja na ten temat jak zwykle podzieliła pół Polski. Mamy fioła na punkcie dzieci. Przez tydzień stacje informacyjne deliberowały na ten temat. Interweniował Rzecznik Praw Dziecka.

Dziś trwa dyskusja w mediach o matce, która przywiązała dziecko do wózka. Sfilmowana przez służby monitoringu, szarpała i podnosiła latorośl dość gwałtownie przy każdym jego upadku. Wydaje się, że bardziej z bezradności wobec kontroli nad dwójką dzieci niż celowego okrucieństwa. Temat wałkowany przez media już drugi dzień. Zainteresowanie jak zwykle budzi reakcja wszystkich świętych związanych z ochroną praw dziecka.

I trzecia sytuacja. Dziewięcioletni raper próbuje zaistnieć w świecie muzycznym, żonglując słowami wyciąganymi z rynsztoka. [ Dzień Dobry TVN ]
– Czy to Ci się podoba? – pada pytanie dziennikarza.
– Nie wiem. Ale w tych czasach trzeba pokazać coś ostrego, żeby się wybić – odpowiada Xavier.

Xavier rapuje o dziwkach, hajsie i kodeinie. Jest okej. Na co dzień jest bowiem miłym i grzecznym chłopcem. Papcio uważa, że w takim rapowaniu nie ma przecież nic złego, a granicę przekroczy gdy zacznie palić papierosy. Przyznam, że czasem zastanawiam się gdzie leży granica wypierania z umysłu wszelkich istotnych wartości – eufemistycznie rzecz określając. Materiał Dzień Dobry TVN jest przesycony znamiennymi chrząknięciami prowadzących. Jakby każde z nich miało obrazować klasyczny facepalm.

Jeżeli dziewięcioletnie dziecko uznaje, że jedynym pomysłem na wyróżnienie się na rynku muzycznym jest tworzenie ostrych tekstów to czym wyróżni się za dwa lata? Za pięć? Sława czy „fejm” musi być bowiem podsycana wciąż nowszymi i ostrzejszymi tekstami. Czy jedenastolatek będzie rapować w klimacie gore? A trzynastolatek delektował się w swych tekstach wywlekaniem wnętrzności ludzi i zwierząt? Mordowanie pewnie pojawi się w ustach piętnastolatka. Siedemnastolatek dojdzie do orgiastycznego seksu ze wszystkim co się porusza. Xavier dla papy i mamy będzie nadal słodkim dzieckiem – przynajmniej dopóki, dopóty nie będzie palił papierosôw. To jak jego „sława” będzie wpływać na otoczenie zapewne średnio będzie ich interesować. Ścieżka „pokazywania czegoś ostrego by się wyróżnić” jest jednak śliska i jednostronna. Najgorsza będzie konkurencja. Na przykład raper siedmioletni zaczynający od razu od orgiastycznych tekstów połączonych z mordowaniem i wywlekaniem wnętrzności. Najlepiej niech ma słodkie oczy. Wszak to tylko kreacja sceniczna. Wszak to tylko pomysł ma wyróżnienie. Wszak to tylko dumni rodzice, których pokazano w telewizji. Wszak musimy być wyjątkowi i ważni skoro aż TVN poswięca nam tyle uwagi! Wszak to nic zdrożnego, takie rapowanie – to tylko gra, fikcja, mięsko dla tłuszczy by klikała filmiki i kupowała płyty na Allegro. Od czego zacznie ich pięcioletni konkurent? Pewnie od pokazania wszystkim środkowego palca na YouTube. Rodzice będą klaskać, śmiać się, a filmik osiągnie wyżyny oglądalności. Brzęknie słodko kasa z reklam, a w kolejnej odsłonie pięcioletni „fakman” pewnie coś zaśpiewa. Przecież nieważne nawet jak.

Media pokazują małoletniego Xaviera jak grzecznego kosmitę. Urwanego z choinki. Zdezorientowanego, podobnie jak uczniowie zlizujący bitą śmietanę z kolan księdza w ramach otrzęsin. Ależ przecież o co chodzi? O co ten szum? Nikt Xaviera nie zostawił bez opieki na lotnisku. Żadna matka nie przywiązała go smyczą do wózka i nie szarpie co chwila. Żadne służby ani organizacje nie widzą problemu w tym co i jak chłopiec śpiewa. Przecież nie czyni krzywdy nikomu. Grzeczny jest. Walczy o fejm bo świat czeka na niego z otwartymi ramionami – mus się wyróżnić. To działa. W telewizji pokazali. Zaprosili do studia. Licznik lansu bije jak wiatraczek w upalny dzień. Chlopiec zapewne jest już sławny w swojej społeczności. Czas może na ściankowy lans? Autografy, wywiady, wizyty w zakładach pracy. Papcio ogarnie. Mamcia zorganizuje. Hajs nieważny. To dla sztuki jest …

Drogi TVNie – jedną z najgorszych decyzji programowych była chyba wymiana „Supernani” na „Surowych rodziców”. Ten pierwszy program był typowy dla „ambitnej komercji”, który w masowym odbiorze choć w jakimś stopniu eliminowałby medialnie wszelkie xavieropodobne golemy.

Wulgarna ekspresja charakterystyczna dla kultury hiphipowej ma swoje uzasadnienie przede wszystkim w autentyczności życia i emocji samych raperów. To nie są grzeczni chłopcy, którzy codzienny garniturek rasy szkolnej zamieniają wieczorami na wytarty, niebieski dres. Xavier w ich świecie to jakiś błąd w matrixie. Chcesz poczuć klimat? Zapraszam do kalifornijskiego Compton. Przechadzka wieczorem dostarcza szeregu wrażeń i pasjonujących obserwacji kultury raperów. Ktoś kto nigdy nie poczuł tego klimatu – nigdy nie zrozumie.

Xavier przypomniał mi pewną znaną postać z kultowego filmu „Chłopaki nie płaczą„. I być może nie powinno się spuszczać zasłony miłosierdzia na koniec tej sceny to warto zadać sobie pytanie, jakie mechanizmy tworzą dziś tak groteskowe postacie. I czy cokolwiek można z tym zrobić.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Rzyganie dla hajsu?

  1. Taki chłoptaś jest niebezpieczny z dwóch powodów.

    Pierwszy jest sama treść jaką prezentuje – jeśli jest tragiczna (a jest) to tak samo jak dorosły ją prezentujący (gdyby znaleźć takiego), tak i dziecko (a raczej szczególnie dziecko), są wynaturzeniem.

    Po drugie, pokazuje innym dzieciom w swoim wieku (bo to są dzieci, nie oszukujmy się), że warto sprzedać swoje dzieciństwo za „hajs”. Nie dziwi to jednak, bo sprzedaż dziewictwa na przykład już nikogo nie szokuje. Trzeba było wymyślić nowy produkt i jest nim właśnie dzieciństwo. Xavier jest po prostu pierwszym produktem tej nowej mody.

  2. Joanna

    Ale sie o tym mowi, naglasniajac sprawe. Do wczoraj nie slyszalam o dzieciaku, a dzis znowu pojawia sie na moim facebookowym wallu. Nie wazne dobrze czy zle wazne, ze mowia to dla dzieciaka najwazniejsze – reklama. Osiagnal swoj cel. Potwierdzaja sie slowa, ktore powiedzial w wywiadzie, ze ”trzeba pokazac cos ostrego zeby sie wybic”.

    1. kotarbinski

      Trudno pietnowac dziwactwa rynkowe siedzac cicho – wierze, ze liczy sie kontekst. Wielkiej kariery jednak nie wrożę, epatowanie kontrowersją szybko się nudzi odbiorcom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s