Gruboskórni

Auta zderzyły się czołowo. Bus zjechał z drogi i wylądował w rowie. Osobówka nawet nie zmieniła trajektorii. Poszły poduszki, ale kierowca był martwy. Sprawdziłem.

20140222-201816.jpg
Pasażerami busa były nastolatki. Kierowca również nie żył. Ściśnięta pasami dziewczyna błagała o pomoc. Ktoś podał nóż i udało się ją uwolnić. Druga nie miała stopy. Trzecia siedziała na jezdni i totalnie podekscytowana dzwoniła z komórki. Błyskawicznie szczebiotała, że wprawdzie wujek nie żyje, siostra nie ma stopy, ale jej się nic nie stało. Była w szoku. Obok niej siedział chłopak i tępo patrzył w asfalt. Zanim przyjechały służby, wyciągnęliśmy wszystkich. Dopiero w domu zobaczyłem, że jestem cały we krwi.

Doświadczenia tragedii, wypadków, śmierci czy cierpienia – to nie telewizyjny film, ani show. Choć często media dramatyzują przekaz komentarzem, muzyką, powtórkami czy wysyłaniem w rejon konfliktu niedoświadczonych dziennikarzy – to te wydarzenia dzieją się naprawdę. Na świecie codziennie jest jakaś katastrofa, morderstwa, wojna, kataklizm i serwisy informacyjne potrafią każdego z nas katować takimi informacjami niemalże codziennie. Efekt? Rośnie nam gruba skóra. Stajemy się niewrażliwi. Szczególnie w internecie. Dramatyczny przekaz dziennikarski zamienia się w wysyp memów. Starannie umalowana, ukraińska dziewczyna staje się dla niektórych przedmiotem kpin – powinna być zapewne zakrwawiona z wybitymi zębami, cegłą w dłoni i w hełmie podziurawionym kulami snajpera. Zapewne byłaby bardziej wiarygodna. Według przynajmniej niektórych.

Są tacy, którzy mają dość już tej całej Ukrainy. Przeszkadzają im profilowe niebiesko-żółte zdjęcia, zdjęcia w tle z symbolami poparcia, forwardowanie wiadomości czy kolejne informacje. Ich prawo. Nawet ich trochę rozumiem. Jedni argumentują, że to nikomu nie pomaga. Innych już to nudzi. A jeszcze innych drażni to, że wiadomości z giełdy mało, tylko ta Ukraina i Ukraina. Każdy news to dla nich „łańcuszek szczęścia” i bezsensownie generowany buzz. A lajkowanie tego jest obciachowe i najlepiej robić sobie fejm na … krytykowaniu owego straszliwego procederu. Są też tacy dla których show jest zbyt mało dramatyczny i porównują go z hollywoodzkimi epopejami. Faktem jest, że jedni mają ludzką wrażliwość, inni jej nie mają wcale, a jeszcze inni legitymują się wrażliwością taboretu.

Media, a w szczególności media społecznościowe w dość specyficzny sposób podchodzą do wydarzeń dramatycznych. To kwestia ludzi, dla których rzeczywistość miesza się z fikcją. Ważne zdjęcia zawsze można przerobić na memy. Ośmieszyć każdą ideę czy każdego czlowieka. Jarmarczna mentalność skupia się wyłącznie na krzykliwie wyróżniającej się formie, mając w głębokim poważaniu treść i podstawową ideę. Każdą tragedię można ośmieszyć. Ale w drugą stronę są tylko Nagrody Darwina.

Ukraina godnie i krwawo walczy o wolność. Na poważnie. Nie dla jaj. To nie kolejny odcinek serialu „Na Majdanie„, ani reality show „Pamiętniki z kijowskich wakacji„. Ktoś kto nigdy nie doświadczył esbeckiej pały na plecach, nie rzucał ulotek, ani nie miał przeszukiwań domu bladym świtem nigdy nie zrozumie. Sorry, taka karma. Dla nich Majdan to kolejny obrazek z dramatyzującej się dla oglądalności telewizji, przekaskrawione foty, manipulacje medialne i nic fizycznego i namacalnego. Kolejny film do którego można strzelić zimne piwko i wsunąć parę chipsów. Do braku doświadczenia dodaje się jeszcze brak wrażliwości i wyobraźni.

Wypadek, w którym wyciągaliśmy nastolatków był prawdziwy. To rzeczywistość bez kamer, w której nie robiło się słitaśnych fotek z nieboszczykiem. Ani „takietam” z ofiarami wypadków. Zupełnie inaczej ogląda się „Szeregowca Ryana„, niż dziennikarski zapis walk na Majdanie. Zdjęcia walk na ulicach były autentyczne. Ktoś kto nigdy nie doświadczył charakterystycznego świstu kul w realu, nigdy tego nie zrozumie. I właśnie dlatego nikt nie ma prawa odbierać szacunku wszystkim tym, którzy zginęli lub ucierpieli. Szacunku wyrażanego przez internautów w formie najróżniejszych, społecznościowych aktywności. Mniej lub bardziej udanych czy mniej lub bardziej przemyślanych. Ale ludkom z wrażliwością taboretów, zaczadzonych [ patrz: Charakterologicznie odmienni zaczadzeni ] będzie to zawsze przeszkadzać. Sorry, taką mają karmę.

3 uwagi do wpisu “Gruboskórni

  1. Anna Watza

    Większości ludzi gruba skóra opada gdy staną w określonej sytuacji, gdy nagle krew stanie się prawdziwa, gdy obok ktoś przestaje oddychać. Nagle. Problem w tym, że często nagle stają się nieporadni, nieszczęśliwi, mali. Chyba dlatego właśnie, że wszystko dzieje się inaczej niż na ekranie, że nie jest łatwo, ani przyjemnie.

  2. OleRi

    Przypomniała mi się „Piosenka o Bośni” Brodskiego (w interpretacji muzycznej Buldoga): „W chwili, gdy strzepujesz pyłek/ jesz posiłek, sadzasz tyłek/ na kanapie, pijesz wino/ ludzie giną (…)”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s