Skrojeni inaczej

Kolejka zawijała się co najmniej czterokrotnie. Bynajmniej nie szynowa – ludzka. Właśnie ogłoszono nową zabawę towarzysko-handlową: znajdź różnicę na etykiecie i metce, a wypłacimy Ci różnicę. Pomnożoną przez dwa.

Gawiedź kochająca gry sklepowe. Rzuciła się w otchłanie półek. Nurkowanie w pluszakach. Tańce w kartonach. Rozgrzebywanie gołymi palcami głęboko mrożonych delicji. Tu dwadzieścia groszy różnicy, tu pięćdziesiąt. O, nawet dwa złote! Szczęściarz! Teraz tylko zostało stać w kolejce po odbiór wygranej. Jest kasa – jest impreza.

Kiedy widzimy inną cenę na wydruku w sklepie, a inną pamiętamy z półki (lub wydaje się, że pamiętamy) zawsze winien jest sklep. Oszukał nas. Wprowadził w błąd. Czychał na nasze ciężko zarobione pieniądze. Natychmiast staje nam przed oczami obrazek owych 50 groszy mnożonych przez horrendalne ilości sprzedawanych dzięki temu towarów. Nie wiemy tak naprawdę z czego wynika ów błąd. Ale jakąż to awanturę przy kasie można za to zorganizować. Zrugać kasjerkę. Poszarpać markę na fejsie. Za miesiąc nie będziemy pamiętać czy to 5 czy 50 groszy i co to była za marka – ale wdrukowana nam przez samych siebie etykietka „złodzieja sklepowego” zostanie głęboko w pamięci. Co innego w drugą stronę. Cena na naszą korzyść  to dar losu, niespodziewana superata – przecież nie będziemy biegli z 50 groszami do sklepu, żeby oddać. A jak oddamy to zawsze się będą na nas dziwnie patrzeć. I kasjerzy, i klienci. Dziwak jakiś. Przyszedł i oddał. Wariat.  Niedorobiony altruista.

Okazuje się, że owo „wariactwo” dopadło pewnego sprzedawcę na Allegro. Tuż przed Wigilią, a Polak-szarak kocha wigilijne historie [Tak się dba o klienta].  Oto klient zakupił dla babci grę – Brydż. Ale sprzedawca przez przeoczenie małżonki, skoncentrowanej niechybnie na pierogach – nie wysłał owej paczki. Gra warta 75 złotych. Człowiek wsiada w samochód, jedzie 360 km i wydaje na paliwo jakieś 190 zł. według najniższej kilometrówki i robi wielkie, wigilijne „tadam”. Gra dostarczona, klient zadowolony, a koszty to wartość potencjalnego nega, jaki mógł ów sprzedawca zarobić. Dołożył do interesu, ale osiągnął „efekt wykopu”. Dzięki zadowolonemu klientowi. I niechybnie zachwyconej babci.  Jeden powie, że historia wzruszająca, godna „Cast Away”. Inny wzruszy ramionami i stwierdzi, że chłopinie pierogów nie chciało się lepić, odkurzać, futrzaków trzepać i choinki ubierać to znalazł sobie powód … Oto cali My – Polacy.

Nie każdy sklep chce nas oszukać. Jak i nie każdy sprzedawca na Allegro zdaje się być naciągaczem. Ale słów wypowiedzianych czy napisanych szybko  w formie komentarzy nie da się czasem łatwo cofnąć. Punkt widzenia klienta, zależy od punktu jego siedzenia. „Nie każde złoto jasno błyszczy, nie każdy błądzi kto wędruje, nie każdą siłę starość zniszczy, korzeni w głębi lód nie skuje ” jak pisał Tolkien. Ludziom i firmom zdarza się popełniać błędy. Ale prawdziwą sztuką jest umiejętność nie dostrzegania dookoła teorii spiskowych czy antykonsumenckich.

Z dedykacją dla wszystkich planujących z premedytacją zwracać świąteczne prezenty i kupowane atrybuty „na okoliczność świąt” – bo się „uszko oderwało, temu misiu”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s