Lodowa wigilia

Jakie są najlepsze lody na swiecie? Pytanie podobne do wina. Takie, jakie nam najlepiej smakują. Na dodatek Polak-szarak lubi te, które zna. I jeszcze pamięta – to jeden z produktów, które długo kojarzymy z dzieciństwa. Według badań zachowań klientów w miejscu sprzedaży, aż 90% z nas kupując lody kieruje się impulsem. Sentymentu nie badano.

20131224-040327.jpg
Lody to również legenda marki i jej historia. „Zielona Budka” wszak nie była byle jaką marką handlową, ale stała się metaforą „chodzenia na lody” zanim to było modne, na dodatek już od wiosny 1945 roku. Najsłynniejsza marka lodowa w Polsce. Ale wielu pamięta, że kiedyś w nawet najmniejszej mieścinie był jakiś cukiernik-prywaciarz. I właśnie on robił najlepsze lody na świecie. Przynajmniej w naszych oczach. Ktoś kto nigdy nie kupował gałek na sztuki i nie pakował ich do metalowego termosu, by zrobić sobie lodowe święto w niedzielę – nigdy tego nie zrozumie. Podobnie jeśli nigdy nie stał w wielkiej kolejce do paryskiego Berthillona.

Dziś mamy do wyboru na rynku dziesiątki marek, najczęściej całkowicie anonimowych, marek sieci handlowych czy tak zwanej „masówki”. Prawdziwych, jakościowych typu legendarnych, gdyńskich lodów Jerzego Ruszczyka, których historia sięga 1966 roku zostało dziś stosunkowo niewiele. Pamiętam, że świetne lody były w Barczewie koło Olsztyna, ale zupełnie nie kojarzę nazwy. Kiedyś nawet NaTemat.pl próbował zrobić ranking polskich lodziarni, ale rzeczywiście wyjątkowo dawno.

Ale skąd taki temat w Wigilię? Według Pulsu Biznesu najsłynniejsze lody na świecie – Häagen-Dazs, opuszczają kraj nad Wisłą. Ta najbardziej ekskluzywna marka i gama wyjątkowych smaków powstała w 1961r. Została wymyślona w USA przez polskiego imigranta Reubena Mattusa. W latach siedemdziesiątych jego produkty były dystrybuowane w sieciach delikatesowych w USA, a nastepnie podbiły świat. Dziś sa obecne w ponad 70 krajach, w wybranych sieciach handlowych, sieciach cash&carry i franchisingowych lodziarniach. Maja jedną cechę – są bodajże najdroższe na rynku w kategorii lodów wytwarzanych masowo.

Czy cena jest powodem rejterady z Polski jednej z najbardziej znanych marek na świecie? Trudno stwierdzić jednoznacznie bez danych, ale marki z najwyższego segmentu rynku nie powinny aż tak silnie odczuwać zależności cenowej. Nawet więcej – takim markom zapewnia się zawsze „poduszkę” bezpiecznego finansowania przez pewien czas by zdążyły zdobyć rynek i przekonać do siebie klientów. Znajomość marki nie zawsze znajduje natychmiastowe przełożenie na sprzedaż? Czasem na zyski trzeba poczekać.

Pytanie brzmi, czy i jak lody Häagen-Dazs zdobywały polski rynek? Jeśli tak, to zastanawiam się w jaki sposób? Poza lakoniczną stroną www, nie widać w zasadzie nic więcej. Żadnych zbudowanych sieci społecznościowych. Akcji promocyjnych. Materialów prasowych. Konkursów. Czegokolwiek. Lodziarnię Häagen-Dazs w Warszawie 65 osób lubi, a 400 osób się w niej zameldowalo. Strony kultowej marki nie widzę nigdzie na Facebooku. Twitter? Wolne żarty? Instagram, Pinterest? Może zakochani fani wrzucają fotki najciekawszych lodów? Fotografują się z odlewem woskowym jakiegoś światowego celebryty? Może chociaz bohaterowie polskich kolorowych pisemek robią sobie tam ustawki? Figa z makiem. Wigilijna. Monitoring prasowy? Nic szczególnego.

Jak zepsuć świetny potencjał kultowej i drogiej marki światowej? Właśnie tak. Rynkowo nie robiąc nic lub robiąc niewiele. Założyć, że w oparciu o kultową nazwę i światową sławę rynek nakręci się sam. Czy w Polsce można sprzedawać gałkę lodów za cenę trzykrotnie wyższą niż przeciętna cena rynkowa? A dlaczego nie? Gałka w Berlinie na ulicy potrafi kosztować 2,5€.

Pytanie bowiem brzmi nie tyle „za ile”, ale „co i jak„. To największa, rynkowa tajemnica każdej z legendarnych marek luksusowych – one po prostu wiedzą jak ów luksus, elitarność i wyjątkowość sprzedawać nawet na tak ubogich rynkach jak Polska. Wydaje się, że to nie w samej cenie jest problem. Choć to świetna i gładka wymówka. Dla handlowca. Ale nie dla marketera.

Czas na życzenia! 🙂

Wszystkim moim Czytelnikom, Fankom i Fanom, Przyjaciołom, Znajomym i Życzliwym życzę dziś o wigilijnym świtaniu – zdrowych, spokojnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia.

A specjalnie pod choinkę – pobierz pierwszy, promocyjny rozdział „Sztuki Rynkologii”, której premiera już 17 stycznia 2014r. w OnePress. Miłej lektury.

Zdjęcie: The Fortress Aquamarine – lody serwowane na Sri Lance, 14,5 tys. USD za porcję. Bagatelka:) Podobno najdroższe lody na świecie

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Lodowa wigilia

  1. W Piotrze i Pawle jest bardzo szeroka oferta ich lodów. Fakt, że nigdzie się nie reklamują, że z marketingiem nie robią nic, ale co tu dużo mówić… są pyszne! Właśnie przed chwilą skończyłam jeść te o smaku toffi. Jestem zasmucona wieścią, że zabierają mi lody…

  2. W przypadku Haagen-Dazs, w mojej ocenie, chodziło też o niestabilność oraz wąski zakres ich oferty. Tzn. nawet w ramach jednej z „delikatesowych” sieci raz byli, raz znikali, trudno było wyczuć, co i dlaczego, i na jak długo. Z całej gamy proponowanych smaków, na lodówkowej półce znajdowały się zawsze ok. 4 smaki. Swego czasu nurtowało mnie pytanie czy po pozostałe rodzaje trzeba wybrać się z Trójmiasta aż do warszawskiej kawiarni?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s