Zaplątywani

Kiedy zaczynałem profil facebookowy „Bareizmów wiecznie żywych” wszyscy fani otrzymywali wrzucane na profil zdjęcia. Dziś gdy strona ma ponad 100 tysięcy fanów – zdjęcie dociera do niektórych.

20131108-085834.jpg
Informacja „tyle a tyle osób zobaczyło ten post” oscyluje wokół 10%. Oczywiście mogę ten współczynnik zwiększyć – zacząć po prostu za to płacić. Kochany fejsbuczku – wydaje się, że operujesz bardzo prymitywnym modelem. A miało być tak pięknie.

Mark Zuckerberg deklarował zawsze, że FB będzie darmowy. I jest. Ale tak jak w internetowych grach – płacisz za rekwizyty, a zabawa for free. Im większa zabawa, tym więcej ludzi i więcej dochodów z rekwizytów. Zasady są proste i jasne. Możesz nic nie kupować i opanować po miesiącach gry sztukę eliminacji przeciwników jednym, nagim, darmowym mieczem. Zgodnie z zasadą Bruce’a Lee, który bardziej bał się gostka ćwiczącego 10 tysięcy razy jedno kopnięcie, od tego znającego 10 tysięcy kopnięć.

Model dochodowy FB może być bardzo prosty – o czym kiedyś pisałem. Konto standard, premium i VIP. Firmy, te największe, zapłacą za bezpieczeństwo hostingu, bezpieczeństwo historii relacji w social media – bo dziś nikt nie zna dnia ani godziny. Mark wstanie rano z bólem głowy, ugryzie go pies, w którego kupę właśnie wszedł i oprze o samochód zapaskudzony przez krzemowodolinnego gołębia. Pomyśli jak zły i wstrętny jest ten świat, wyciągnie czerwony guzik i skasuje wszystkie dane. I co? Pewnie zapłacze paru inwestorów. Może zadrży kilka firm. Ale utrata wartości komunikacji w social media, fanów i wszystkich historii, memów, zdjęć czy kotów nie byłaby związana z jakimkolwiek odszkodowaniem. Nikt bowiem nie podpisuje umowy, że FB mu coś gwarantuje – wszak jest za free.

Masz zaakceptować regulamin i finito. Nie masz żadnych sensownych praw, bo jesteś tylko USEREM, ale nie jesteś KLIENTEM. Wydaje się, że ten model jest multiplikowany przez coraz więcej uczestników e-biznesu. Pojęcie KLIENTA wyczerpuje bowiem kwestię pewnej równości praw czego nie ma w przypadku typowego „korzystającego z łaski darmowego użytkownika serwisu”. Jeśli jutro omsknie się palec informatyka w FB i skasuje mi „omyłkowo” ponad 100k fanów, bedę wiedział że to sprawka tego wpisu. I usłyszę reklamę wieprzowiny czyli „sam się prosiłeś”.

Marek Cukiergórski podtrzymywany jest wizją kreatywnego nastolatka, który z grupką przyjaciół zarabia pieniążki na lody i studia. Tyle że Facebook jest typową korpo, której chłopaki z Wall Strett narzucają model i styl funkcjonowania. Po tąpnięciu kursów, FB zaczął modyfikować modele dochodowe. Szukać rozpaczliwie nowych źródeł przychodu bo same wpływy z reklamy nie były wystarczające. To oczywiście typowe dla organizacji dążących do bycia Największą Na Świecie tyle tylko, że ma to swoje poważne wady i ograniczenia.

Dodatkowe opłaty za możliwość dystrybucji mojej treści wśród fanów strony, uważam za lekką przeginkę. Choć tak naprawdę – do kogo należą moi fani … ?

Facebook zaczął nakręcać spiralę zarabiania pieniedzy, zaczynajac łudząco przypominać model naszoklasowy. Czekam na mistera Gąbkę. Coś zaczyna pachnieć Koreą Północną. Czy nie czeka nas przypadkiem era klasycznych monopoli w social media, ze wszystkimi tego konsekwencjami? Czy Twitter po wejściu na giełdę czeka ten sam los?

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Zaplątywani

  1. Chris

    Wielokrotnie w różnych dyskusjach od ładnych paru lat piszę, że opieranie się w działaniach firmy na FB, to w dłuższej perspektywie czasowej zwyczajne samobójstwo. Właśnie przez wspomniane bycie użytkownikiem.

    Mając powyższe na uwadze, traktuję fp jako element dodatkowy, niekonieczny.

    A gdzieś pod kopułką zaczyna się przebijać myśl, by zrezygnować w ogóle.

    Stoję na stanowisku, że po to polubiłem jakiś fanpejdź by dostawać WSZYSTKO co na nim się dzieje. Nie lubię być traktowany jak idiota za którego trzeba selekcjonować treści, któremu trzeba wybierać, co może obejrzeć a czego nie musi.

  2. To, co jest niezwykle irytujące na FB to zmiany w regulaminie, które gdzieś tam się obijają o uszy, ale nie za mocno. Po kilku tygodniach okazuje się, że aby profil był rzeczywiście prywatny, trzeba wykonać kilka skomplikowanych działań w ustawieniach. Czyli potwierdza się, to co Pan pisze – jesteśmy tylko Userami.
    A co do deklaracji o tym, że FB ma być darmowy… Cóż, chyba najlepiej widzą to firmy prowadzące swoje fan page’e – informacje o promowaniu postu/zdjęcia/strony są wszechobecne. I to za jedyne 10 zł 😉

  3. No niestety, podobnie jest w przypadku 1400 fanów. Nawet, jeżeli odetnę od tego część, która po prostu przeoczyła post, to zostaje śmiesznie mało. Co ciekawe, płatna promocja nie rozwiązuje problemu – fb blokuje treści, które są według niego „nieodpowiednie”. Ot, np. wystarczy użyć słowo „tyłek” w poście… Jak żyć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s