Cukierek czy znicz?

Halloween to specyficzne wydarzenie. Zostało w pełni skomercjalizowane, podobnie jak Dzień Świętego Walentego, Mikołajki czy o samym Bożym Narodzeniu nie wspominając. Geneza Halloween jest bardzo stara, nawiązuje do celtyckiego święta Samhein – rolnicy przygotowywali się do zimy kończąc wszelkie prace polowe. Był to czas wspólnych spotkań, integracji ale i trwającej dziewięć dni zabawy kiedy też obchodzono Fleadh nan Mairbh czyli święto zmarłych.

Według Celtów właśnie wtedy wyjątkowo stykały się ze sobą dwa światy – ten materialny i niematerialny jak i był to moment do załatwiania i wyjaśniania spraw, które były niemożliwe do rozwiązania za życia. Niemniej materialny charakter święta Halloween jest konkretny – to obroty rzędu 500 mln $ w Wielkiej Brytanii i aż 7 mld $ w USA.

Wymiar katolicki Dnia Zadusznego został wprowadzony przez opata benedyktyńskiego w klasztorze w Cluny w 998r. Jego znaczenie miało przykryć pogańskie święto i nadać mu typowo chrześcijański wymiar. Dziś szczególnie mistyczny i komercyjny wymiar Halloween jest częstym tematem kościelnej krytyki.

Niemniej współczesna komercjalizacja jest związana ze wszystkimi świętami, w tym typowo polskimi. Dzień Kobiet, komunie, Andrzejki, tłusty czwartek, odpusty parafialne, Wielkanoc – to narodowy wkład w zwiększenie obrotów handlowych i tworzenie często dedykowanych im produktów.

Naszym odpowiednikiem Halloween są przede wszystkim Dziady – przedchrześcijański zwyczaj Słowian i Bałtów, który podobnie jak celtyckie święto wpisywał się w naturalne zakończenie prac polowych i przygotowanie ludzi do zimy. Przemieszczającym się po drogach duszom, rozpalano ogniska by mogły odnaleźć drogę do domu i swoich bliskich, by spędzić z nimi ten czas. Wydaje się, że ten zwyczaj ma swoje odzwierciedlenie w zapalanych współcześnie zniczach.

Symbolika zarówno obyczajów celtyckich jak i słowiańskich jest wymowna. Oswaja nas ze śmiercią, daje nadzieję we wspomnieniach i wiarę, że dla każdego z nas jest bramą, a nie pustą przepaścią. I choć razi mnie czasami zbytnia przesada i zachłyśnięcie się wszelkiej maści „modami” to nie należy odmawiać nikomu prawa do zabawy. O dobudowywaniu do tego szczególnej ideologii nie wspominając. Halloween nie przeszkadza bowiem w żaden sposób w zadumie i refleksji następnego dnia.

Dedykuję wpis AF z Los Angeles. Z ciepłymi uściskami i słowami otuchy. XOXOXO

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Cukierek czy znicz?

  1. Tym, co mnie irytuje w Halloween jest to, że czuję się poniekąd zmuszana do obchodzenia tradycji, z którą nie czuję się w ogóle związana (mam na myśli tłumy obrażonych dzieci, które odsyłam spod moich drzwi). Dzieciom i młodzieży łatwiej się odnaleźć w tym nowym zwyczaju. Ja podchodzę do tego jak do kolejnego sposobu na podniesienie sprzedaży i niestety żadnej głębi się w niej nie dopatruję. Nasza tradycja – Dziady – jest niestety znana tylko z przekazu literackiego Mickiewicza, a wiadomo, jak większość Polaków podchodzi do dzieł wieszcza, czy do czytania w ogóle 😉 A szkoda, bo uważam, że w Dziadach też znajdują się elementy, które mogą młodzież zaciekawić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s