Blogodojnia

Nie pisze o blogach. Nie jestem ekspertem blogosfery. To sie wypowiem. Dyskusje o zarabianiu kasy powoli zaczynaja sie profesjonalizowac. Pasjonujace jest to, ze przestano w zwiazku z tym pisac i mowic o tresciach. A to podobno one maja burzyc  krew i rozpalac umysly. Perorowanie o tym ile bloger zarabia, kto mu placi i co z tego wynika kontra ciekawe tresci, wydaje sie po prostu nudne jak flaki z olejem.

Inspiracja dla tego wpisu jest ciekawa dyskusja na dziejszym kongresie w Paryzu. Podczas jednego z paneli o roli social media dla marketerow – zadalem pytanie o blogosfere. Dyskutantami byli konkretni CEO, CMO i przedstawiciel swiata nauki. Poniewaz panowala zgoda w zakresie glownych tez, sala na ktorej bylo 1.500 osob nie buczala ani nikt nie wyszedl, mozna potraktowac to jako pewien punkt odniesienia.

Bloger prowadzacy model “pisze i szukam kasy sponsorow”, zamieniajacy swoja strone w przestrzen reklamy natywnej lub czystej kryptoreklamy – jest traktowany wylacznie jako kolejny kanal promocyjny. Wysyla mu sie tanie gifty (tanie – z punktu widzenia korporacji), a on je u siebie promuje. Unboxing, sweetasne focie na fejsie I tym podobne. Kto na tym najwiecej zarabia? Bloger? Nie. Posrednicy. Stajnie blogerskie. Agencje blogerskie czy jakos tak. To marketer je wynajmuje, bo nie ma czasu ani zasobow prowadzic rozmow z kazdym z blogerow osobiscie. Na dodatek rozdete ego niektorych wydluzaloby takie rozmowy do nieakceptowalnych w biznesie granic. Stajnia  zapewnia odpowiednie naglosnienie w social media, ktore jak wiadomo sluza do komunikacji, a nie sprzedazy. W tym przypadku, to po prostu kolejny kanal promocyjny dla marki. Marketer nawet nie czyta tych blogow  – life is brutal and full of zasadzkas …. Liczy sie cyfra, dotarcie do odpowiedniego targetu w ustalonym czasie. W ogolnych zestawieniach, szczegolnie przy duzych kampaniach, moze jakis ulamek cyfry sie przy tym pojawi. Z punktu widzenia korpo, blogeriada jest tanim narzedziem, ale malo kto liczy na kolosalna konwersje.

Drugi model, to “miec ciasteczko i zjesc ciasteczko”. Bloger chcialby zarabiac, ale obawia sie co powiedza jego czytelnicy. Zadymia wiec atmosfere, lansuje sie maluczkim na drogiego i wplywowego. Jedni daja sie na to nabrac, inni nie. Jesli jest jakis bloger, ktorego dzialanie wplywa bezposrednio na sprzedaz, niech w koncu sie ujawni. Chcialbym go poznac. Buzz i robienie zamieszania w social mediach, to zupelnie inna sprawa. Codziennie ktos robi zamieszanie, a jutro nikt o tym nie pamieta.

Trzecia grupa, najtrudniejsza – to blogerzy nie sponsorowani przez nikogo (patrz: Maciej Samcik) czy realizujacy okreslone projekty marketingowe (patrz: Podrozniccy). Tych sie nikt nie czepia. Obserwuje sie ich. Maciej Samcik sni sie zapewne niejednemu finansiscie po nocach. I to jest realna sila. Profesjonalizm, wiedza, umiejetnosci polaczona z wywazonym zdaniem i opinia. To sie ceni i nie wysyla “Darow Losu”, bo to niektorych moze nawet lekko obrazic. Niezaleznosc opinii blogera jest bardzo w cenie i na to sie patrzy.

Genialna, ostatnia akcja TVN z “wrobieniem” faszionelskich blogerow w Schlezwig-Holstein pieknie zrywa listek figowy niektorych “profesjonalistow”. Prosze o wiecej takich akcji. Niech ich zobacza. Opowiadac o tym, ze sie ktos na czyms zna – mozna godzinami. To obraza fachowcow, ktorzy zeby zdobyc wiedze i doswiadczenie musza pracowac nad tym latami i zmudnie budowac swoja wiarygodnosc.  Konkurowanie z krzykliwymi lanserami z wlaczonym silniczkiem gadki szczecinskiej, opowiadajacymi czasami totalne farmazony, jest ponizej progu ich przyzwoitosci. Dlatego czasami usmiechaja sie w milczeniu bardzo znaczaco.

PS. Przepraszam Cie Czytelniku za brak polskich znakow. Pisze na kompie w press lounge. 

Advertisements

9 uwag do wpisu “Blogodojnia

  1. chris

    Jeśli chodzi o czepianie… to tak naprawdę, moim zdaniem rzecz jasna, wiele zależy od jakości treści.
    Nikomu nie przeszkadza sponsor lub patron finansowy, jeśli treści reklamowe są starannie dobrane ‚wagowo’ i ‚objętościowo’.
    Nikomu nie przeszkadza fakt, że bloger zarabia, jeśli wpisami niekomercyjnymi pokazuje szacunek dla czytelnika i jego inteligencji.
    Dla przykładu Twój blog Jacku.
    Czy dyskusja wyglądałaby inaczej, gdybyś miał hojnego sponsora? Nie sądzę.

    Poziom artykułów i dyskusji pod nimi zależy od ludzi, nie od ilości władowanej w medium kasy.

  2. Sponsorowanie blogerów jest na prawdę komiczne. A przykład wiedzy i inteligencji pokazał ostatnio Hajzer robiąc wywiady z modowymi blogerami. Aż żal słuchać jak probowali wyglądać na inteligentnych 😀

    1. Ale odpadają, bo okazuje się, że suafa i pienionce nie pojawiają się z dnia na dzień, czyli wciąż większość stanowią ci, których napędza jednak pasja lub konkretny cel, a nie pieniądze.

      1. Zgadzam się, wszystko się weryfikuje z czasem i tacy blogerzy sami wypadają. Wystarczy przejrzeć świat blogosfery. Niedziałających blogów, czy takich z ostatnim wpisem z lutego 2010 jest całe mnóstwo.

    1. kotarbinski

      Tego nie jestem pewien, ale zawsze zakładam pozytywne intencje. Niemniej jego blog nie jest „oklejany” reklamami, ani nie ma oficjalnego sponsoringu.

      1. Plisa

        Jego blog należy do Agory i prawdopodobnie nie może oklejać go banerami wg osobistych chęci. Osobiście wolę blogi przejrzyste – jeśli jest sponsor, to piszą otwarcie, że jest taki i taki, i daje kasę za jakiś tam post, konkurs, itp.

  3. Pytanie, jak utrzymać swoją niezależność i jak zostanie ona zinterpretowana. Sieć jest bezwzględna, wspomnienie jakiejkolwiek marki w pozytywnym świetle często odbierane jest już jako reklama, zwłaszcza, jeżeli nie występuje w zestawieniu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s