Futro Pani Rzecznik

Do znanej warszawskiej restauracji Blue Cactus nie wpuszczono niewidomego z psem przewodnikiem. Wywiązała się awantura. Sieć się zagotowała. Społeczności tradycyjnie stają po stronie słabszego. Emocje sięgają zenitu. Polacy coraz częściej reagują żywo na takie sytuacje.

Blue Cactus wspominam zawsze z sentymentem. Miałem tam kilka inspirujących spotkań, a kiedyś nawet Tomasz Lis z Kingą Rusin pilnowali mi laptopa. Sympatyczne miejsce. Z tym większym zdziwieniem przyjąłem reakcję restauracji na to zdarzenie. Reakcję typową dla aroganckich korporacji, a nie dla restauracji dbającej o renomę swojej marki czyli „odpowiemy jutro”.

Jaka wersja faktów zostanie ustalona i uzgodniona „do jutra”?

  • poszczuto psem ochroniarza?
  • pan był z kotem?
  • pan nie byl niewidomy, tylko niesłyszący?
  • pan przechodził właśnie z tragarzami?
  • pies nie był w krawacie?
  • zabrakło nachosów? Dla psa?

W świecie mediów społecznościowych nie ma wersji „do jutra”. Do jutra Blue Cactus zostanie osądzony z użyciem licznych wyrażeń powszechnie uważanych za dalekie od parlamentarnych. Prawdziwa jazda na ostro rodem z meksykańskiej kuchni. A sercem sukcesu każdej restauracji w co najmniej 50 procentach jest jej personel. To cecha każdego biznesu opartego o usługi.

Jutro będzie futro – jak mawiali Burowie czając się na Brytyjczyków. Rzecznikowanie i odpowiedzialność za przekaz medialny oznacza szybkość reakcji liczona dziś w minutach, zanim przypalone mleko rozleje się po wszystkich serwisach informacyjnych. „Jutro” oznacza ustalenie najwygodniejszej dla siebie wersji. „Jutro” to swoista arogancja wobec mediôw, które chciałyby mieć przekaz już dziś, jeśli fakty znacznie rôżnią się od wersji przedstawionej przez pokrzywdzonego. „Jutro” to dziesiątki negatywnych komentarzy na fanpage zaczynające się od słów „nigdy więcej”. Owo wygodne „jutro” to kolokwialne „odczepcie się od nas” ponieważ jesteśmy znaną marką i żaden pies-przewodnik nam realnie nie zaszkodzi.

Kto jutro będzie miał rację? Czy będzie to reakcja godna Barei w stylu „pańskie podejrzenia są całkowicie bezpodstawne. Ta pani przyszła w tym futrze i w nim wychodzi”? Poczekajmy. Zobaczymy. Ale dziś wizerunek Blue Cactus ucierpiał dość znacząco. Chyba uszczerbek już przerósł wartość przeciętnego futra. Warto by właściciele Santa Fe Partners mieli tego świadomość.

Jutro można wyjaśniać. Dziś wystarczyłoby przeprosić. Bez względu na rację.

Post scriptum / 3.10.2013 19:20
Jutro to dziś, tyle że jutro – cytując Mrożka. Doczekaliśmy się wypracowanego nocą oświadczenia restauracji Blue Cactus. Wynika z niego jedna konkluzja – nie wpuściliśmy do restauracji tych gości nie dlatego, że byli z psem, ale dlatego że nie było wolnych miejsc, a to co zaproponowaliśmy spotkalo się z brakiem akceptacji. Państwo z psami o facjacie Szarików fochnęło się i efektem był tendencyjny artykuł w gazecie, który wywołał burzę. Czy ta wersja jest wiarygodna? Nie mnie jest to oceniać. Parafrazując Wujka Staszka, mistrza ciętej riposty – nie będę … (ściemniał), nie było mnie tam. Tyle, że w tym ambarasie fakty i oceny to jedno, a styl reakcji to drugie. Czlowiek to taka marna natura, że szczegółów kto miał rację często bez półlitrówki nie ogarnie. Ale arogancję obsługi będzie pamiętać całe życie.
Przyglądając się ostatnim komentarzom po publikacji oświadczenia niewielu uwierzyło wersji Blue Cactus. Wydaje się, że z kilku powodów:
– tekst jest napisany typową, korporacyjną nowomową i sprawia wrażenie przepisywania z jakiegoś podręcznika public relations
– elementy mające świadczyć o empatii „dajemy pieskom miski z wodą” są replikacją tekstu z GW i brzmią wręcz sarkastycznie
– w żadnym fragmencie tekstu, jego autorzy nawet nie zająknęli się czarodziejskim słowem choćby w tonacji „jesteśmy z programu I am Sorry”. Widocznie korony siedzą niektórym mocno na głowach
– w całej treści oświadczenia jest mnóstwo Pychy. Zdecydowanie mało Człowieka.

Nie chodzi o Cyryla tylko o jego metody – parafrazując klasyka. Do Blue Cactus już mnie pewnie nie wpuszczą i przez pana Staszka trafię na ichnią gablotkę. Może chociaż miskę na wodę mi wystawią.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Futro Pani Rzecznik

  1. Chris

    Jestem człowiekiem małej wiary.
    Objawia się to przede wszystkim tym, że nie wierzę w szczerość intencji, gdy między mewdialnym szumem a wydarzeniem minął więcej niż tydzień.

    Niezależnie od… po prostu w relację niedoszłych gości restauracji nie wierzę.

  2. Panie Jacku – jak Pan zgłodnieje – niech Pan nie myśli o Blue Cactusach – niech Pan zawsze dzwoni – zrobię Panu górę kanapek i otworzę butelkę wina. Nawet laptopa popilnuję! Za to wszystko, co mogę dzięki Panu poczytać i o czym mogę pomyśleć 🙂 Wiele sytuacji, o których Pan pisze – to sytuacje z życia każdego z nas – gdyby chociaż mały procent z nas na to reagował – to marketing przestałby być buldożerem a zaczął by być naszym narzędziem. Szkoda, że na ogół jest inaczej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s