Przegrany wygrany

Ubrany w seksowne rajstopy, poprawiał burzę blond włosów. Żaden z nich nie mógł wpaść pasażerowi do kawy. Gotować nie musiał. W czerwonym wdzianku i starannie przystrzyżonych wąsach i brodzie, wytrwał 13 godzin lotu do Kuala Lumpur. Tak przegrywał zakład sir Richard Branson – charyzmatyczny właściciel linii Virgin Atlantic, pracując na pokładzie samolotu swojego konkurenta – AirAsia.


Poszło o wyścigi samochodowe i zakład w 2010r. z szefem Caterham F1Tony Fernandesem, o to czyj zespół będzie wyżej po zakończeniu rywalizacji bolidów w Bahrajnie. Stawką zakładu była praca w charakterze personelu pokładowego na pokładzie linii lotniczych rywala. Virgin Airways, w przypadku Richarda Bransona i AirAsia Tony`ego Fernandesa. Branson przegrywa rywalizację, daje sobie zgolić nogi, zakłada przyciasne, czerwone wdzianko, czerwone buty i maluje usta. Czy dla 63-letniego milionera, którego wartość majątku szacowana jest na ponad 4 miliardy dolarów, jest to dyshonor, prowokacja i grubymi nićmi szyty spisek? Zdecydowanie nie. Okazuje się, że wygrywa poczucie humoru, mnóstwo dystansu do własnej osoby i całkowity brak bąbelków, w mózgowej wodzie sodowej o nazwie ego.

To ciekawe wydarzenie, zdecydowanie natury public relations, powoduje że przegrany staje się wygranym. To o Richardzie Bransonie piszą wszystkie media, to jego zdjęcia pojawią się w wielu czasopismach, to filmiki z jego udziałem wypełnią wirusowo miliony komputerów. Przegrywając zakład, Branson wcielił się w rolę komicznego, pozytywnego bohatera masowej wyobraźni. Za niewielką cenę sprytnego przekształcenia na chwilę wizerunku, nie ponosząc w zasadzie większych kosztów, zyskując wycieczkę do Kuala Lumpur na koszt rywala – tworzy świetną reklamę własnej osoby oraz Virgin Altantic, korzystając z zasobów konkurenta. Całkowicie „przez przypadek” oblewając napojami Fernandesa podczas lotu.

Marzę, by polscy konkurenci, których wzajemne, osobiste uprzedzenia doprowadzają do skrajnych zachowań pełnych nienawiści – potrafili z humorem i dystansem podchodzić do wzajemnych relacji i konkurencyjności. Branson pokazuje, że można.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Przegrany wygrany

  1. Faktycznie, takie zachowania i podchodzenie z dystansem i humorem do niesnasek między konkurentami w polskich realiach to niestety ciągle sfera marzeń. Miejmy jednak nadzieję, że i w naszej branży, kiedyś to się zmieni. 🙂

  2. Michał Perling

    Nie zgadzam się, że Branson musiał ponieść „niewielką cenę sprytnego przekształcenia na chwilę wizerunku”, a to dlatego, że zachowanie to idealnie wpisało się wizerunek zarówno jego, jak i jego marki.

    Martin Lindstrom piszę o nim w swojej książce pt. „Brand sense” bowiem tak: „Prowadząc swoje imperium, Richard Branson stara się w codziennych sytuacjach komunikacyjnych (a taką był lot do Kuala Lumpur – przyp. autor) bombardować konsumentów poczuciem humoru, czasem również z lekką nutką ironii i satyry. W ten sposób powstaje charakterystyczny styl Vergin, który opiera się na kwestionowaniu skostniałych wartości. Marka Virgin puszcza do konsumentów oko i szturcha ich pod stołem” (s. 76)

    Nie chcę przez to powiedzieć jedynie, że w przypadku Bransona owszem „wygrywa poczucie humoru, mnóstwo dystansu do własnej osoby i całkowity brak bąbelków, w mózgowej wodzie sodowej o nazwie ego”, ale również to, że dla wielu innych liderów, posiadających zgoła odmienną od Bransona osobowość i wizerunek (dokładnie w tej w kolejności), zachowanie takie owszem byłoby dyshonorem i sugerowanie jemu podobnych całej klasie biznesowej jest niewłaściwe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s