Krowy zwodzone

Gdyński hotel. Ustawione wokół siebie auta pewnej telewizji. Trwa kolejne nagranie znanego formatu programu kulinarnego. Ożywiona dyskusja kierowców i obsługi. Padają ostre, niecenzuralne słowa. Przypalają kolejne papierosy. W dresach z kapturem i roboczych ubraniach, wyglądają jak stadko żuli. – Tej wyfiokowanej blondi chyba totalnie odbiło – mówi jeden z nich. – Mam dosyć jej kaprysów i tego całego programu. Przechodzień wyciąga komórkę. Wychodzi genialne zdjęcie. Słyszy świetną historię. Wystarczy trochę ubarwić, dodać chwytliwy tytuł i materiał na tabloidowy serwis gotowy. To udane popołudnie.

Powyższy fakt miał miejsce przed chwilą. Zgadnij, jaka część z niego jest prawdziwa, a jaka fałszywa? Ale tak współcześnie funkcjonują tabloidy. Nieważne czy Pani A rzuciła w Panią B czymś miękkim i cuchnącym. Czy odwrotnie. Liczy się tylko smród.

Czytelnicy takich „materiałów” i widzowie podobnych im programów, są jak „zwodzone krowy, prowadzone na ceremonię dojenia z kasy„. Pisemka kolorowe nie są ani prawdziwe, ani rzetelne. Nawet nieszczególnie emocjonujące. Żerują w sferze „marzeń” o lepszym życiu lub emocjonowania się życiem znanych z tego, że są znani. Na dodatek wmawia się im (czytelnikom i widzom), że właśnie tego chcą. W gospodarce rynkowej nie jest to niczym dziwnym. Ostatecznie są ludzie, którzy zarabiają na chleb na wiele gorszych sposóbów niż publikacja treści opartych o faktoidy i ogłupianie innych. Wróżenie przez telewizję czy telegry nie są przez prawo zakazane. Ostatecznie każdy ma wolną wolę i ze swoimi pieniędzmi może robić co chce.

Ale w tym świecie funkcjonują osoby, uważające się za celebryckich ekspertów. Żyjących z analizowania ich życia, pouczania w sferze wystąpień publicznych, zabierających głos w sferze publicystycznej i pozycjonujących się na guru. Kiedy okazuje się, że za tą fasadą „profeski” jest tylko hipokryzja, rodzi się Pani Dyzma.

Naukowiec czy ekspert najczęściej ośmiesza się brakiem obiektywizmu. Naturalnie, że nikt nikomu nie zabrania posiadać własnych poglądów czy preferencji. Tyle, że wyraźnie należy oddzielić analizę wizerunku znanej osoby, od własnych wobec niej uprzedzeń.

W filmie „Testosteron”, piosenkarka Alicja, kreuje „event” by sprzedać swoją nową płytę. Czy wydawanie książek, których promocja opierać się będzie na prowokacjach celebrytów by nazwisko i tytuł przewijał się w mediach stanie się nowym standardem? Rozumiem prowokacje piosenkarzy, artystów,  znanych skandalistów, anonimowych twarzy pragnących mieć swoje pięć minut. Nie rozumiem prowokacji kogoś, kto chce uchodzić za eksperta. Chyba, że jest się Panią Dyzma.

Dziś każda ze znanych twarzy, promocję swojej książki zaczyna od „telewizji śniadaniowej” i wszelkiej maści stacji radiowych czy każdego, kto chce o tym napisać.  Nawet w programie „Lis na żywo” promowane są książki. U Kuby Wojewódzkiego – płyty. Chętnie poznam cennik takich usług product placement. Niechybnie wydam własną książkę i też będzie zależeć mi na „pokazaniu” okładki i paru słów. Obawiam się jednak, że tematyka konkurencyjności firm będzie średnio interesująca. A może opisać historie wojen celebrytów?

Wszystko można sprzedać. Bajki z mchu i paproci również. Ale w kategorii „bajki”, a nie „literatura faktu”. Świat mediów chory na celebrytozę, kisi się we własnym sosie, zarabiając na dojonych przez siebie krowach/widzach/czytelnikach (niepotrzebne skreślić) całkiem niezłą kasę. Stworzył rechoczący wagon, znany z opowiadania Stefana Grabińskiego „Ślepy tor” [obejrzyj film].

Niestety, Panią Dyzma trudno dziś uznać za eksperta, którego zaprosi szanująca się korporacja, poszukując twarzy do kolejnej kampanii reklamowej. Szkoda. Szefów marketingu interesuje analiza oparta o profesjonalną wiedzę i fakty, a nie kolejne plotki i faktoidy wyniesione z magla. W zasadzie każdą książkę można napisać opierając się na półprawdach. Czy on zabił, czy jego zabito? Nieważne, liczy się zamieszanie.

Pani Dyzma wie jak funkcjonują media. Chichoce i klaszcze w dłonie. Rzuca cuchnące kawałki mięsa kolejnym padlinożercom. One z lubością je szarpią, mnożąc wpisy na swoich stronach i łamach. Byle nazwiska nie pomylili. Byle nie pomylili tytułu książki. Ów chichot już gdzieś kiedyś słyszałem. Tak, wydobywający się z ust pewnego nastolatka.

Dedykuję wszystkim twórcom, dziennikarzom i profesjonalistom, którzy zaznali jawnej niesprawiedliwości i fałszu  ze strony mediów kolorowych.

PS. Nadal lubię Panią Dyzma. Niestety już zdecydowanie mniej.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Krowy zwodzone

  1. Temat promocji swoich „gadżetów” przez gwiazdy jest dzis szeroki jak rzeka. W wielu przypadkach np. przytoczonego programu Kuba Wojewódzki, wypromować może sie mało znany zespół to akurat uważam za naprawdę fajną akcje promocyjną. Koszty jako takie nei są duze, bo to ludzie decydują jakie chca zespoły uslyszec w programie za pomocą listy wykonawców i utworów na stronie programu. Takze to jest okey, ale programy śniadaniowe, gdzie gwiazdy promują swoje kolejne książki o problemach to juz dno. Moze ogólnie to przez to ze nie czytam a słucham 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s