Pan tu nie stał

Dawno temu, po ataku na WTC krążył po Polsce taki dowcip. Dwóch pijaczków stoi pod Pałacem Kultury i Nauki obserwując zbliżającą się lotnię. Pilot uderza w ścianę budynku i zaczyna powoli zsuwać się w dół. – Patrz Pan – mówi jeden do drugiego – jaki kraj, taki terroryzm …

W Polsce pojawił się ostatnio koncept „zawieszonej kawy” czyli caffe sospeso. Idea jest prosta – masz ochotę ufundować komuś kawę, kupujesz ją dodatkowo i cieszysz się z dobrego uczynku dla anonimowej osoby. Fajny koncept, błyszczące dobro w każdej postaci, chóry anielskie, aureola nad każdą kawiarnią czyli cud, miód i malina. Ale żyjemy w Polsce i jaki kraj, taka kawa sospeso …

Zacznijmy może od podstaw. Osoba obdarowana powinna zapłacić od tego podatek. Ostatecznie to darowizna. Chleba czerstwego darować ludziom nie można, a kawę za darmo tak? Takie społeczeństwo na darmowej, burżuazyjnej kawie upasie się bardzo szybko, dlatego należy zdecydowanie przeciwstawić się tym praktykom. Urzędnik skarbowy pod każdą kawiarnią powinien pobierać stosowny podatek. Od mleka też. Druga sprawa – motywacja baristów i obsługi. Im darmowa kawa zostanie wypomniana. Jak to? To taki bezdomny może sobie wejść, wypić darmową kawę, zagrać spragnionemu personelowi na nosie i wyjść? Tego nie zdzierży nikt spokojny i ilość „podziemnie wypitych kaw sospeso” niechybnie wzrośnie. Trzecia sprawa, to „kawa sospeso z oczkiem” – przychodzi znajomy, drze się na cały przybytek „sospeso raaaz”, mruga oczkiem jak przy piwie bezalkoholowym, barista kiwa ukradkiem głową i wiadomo o co chodzi. Czwarta sprawa, to ten snobistyczny obyczaj. Kawa u nas nie kosztuje 1 euro i za przeciętną pensję Polak-Szarak nie kupi dwóch tysięcy kaw sospeso. Kupi może snobujące się pokolenie Ikea poplątane z pokoleniem Y, które na ten modny zabieg, wyrywać będzie nieświadome niczego panny-słoiczki. A spragnieni darmowych kaw klienci, żądnym wzrokiem świdrować będą owych osobników i ich towarzyszki. Niektórzy nawet włożą im palec do cappuccino, w celu przypomnienia owego obowiązku. Taki „sospeso reminder”. I ostatnia sprawa, to aspekt społeczny. Nie może tak być, że w kraju gdzie dzieciom na kubek mleka brakuje – daruje się darmowe espresso. Oddajcie je im. Latte dla każdego ucznia i gimnazjalisty. Do tego książka i wskaźnik gimbusiarni niechybnie spadnie. Na miejscu związków zawodowych już układałbym się na torach w ramach tego słusznego (jak mniemam) postulatu natury istotnej społecznie.

W Europie jest wiele fajnych obyczajów. Jedne lepsze inne gorsze. Wiele z nich przenika do nas, wykrzywiając się niestety trochę jak w krzywym zwierciadle polskich mentalności. Przez wiele lat byliśmy specami od organizacji kolejek, przymusu koszyków w sklepach czy wszelkiej maści list społecznych. W firmach handlowcom ciągle gadżetów brakuje, bo znikają w tempie zastraszającym. Harvard Business Review szef owszem prenumeruje, ale nie czyta tylko rzuca na stolik w recepcji. Niech goście wiedzą, że światowi jesteśmy. A bossowi marketingu słowo „Kellogg” kojarzy się z płatkami śniadaniowymi, a nie najlepszą uczelnią marketingu na świecie.

Italijczyków należy zdecydowanie ukarać. W ramach retorsji proponuję czystą wódkę polską sospeso. 100 gram. W każdym włoskim przybytku od Mediolanu aż po Kalabrię. Bene!

Advertisements

6 uwag do wpisu “Pan tu nie stał

  1. Ja tam wolę płacić za to co jem, piję etc. – przynajmniej tak jest uczciwiej. W Polsce i tak nadal panuje soviet mental – mieć, ale nie zapłacić ani centa.. (patrz L.U.C)

  2. marta

    Świetnie ujęte:) Mnie zastanowiło jeszcze jedno. Szczytna idea, pomysł na medal i wszyscy niby chcą pomagać…ale już widzę miny właścicieli i managerów tych kawiarni, przed którymi codziennie ustawia się kolejka chętnych do skorzystania z ‚sospeso’, a którzy niekoniecznie pasują im do wizerunku grupy docelowej kawiarni;)

  3. Doskonały komentarz;) I bardzo prawdziwy. No bo racja, skoro brakuje na obiady dla dzieci, czy nie lepiej fundusz z espresso-sospeso przeznaczyć dla Pajacyka albo Caritasu? Z drugiej strony, każdy ma prawo do dobrych uczynków wedle uznania i jeśli stać go na dodatkową kawę i akurat taki prezent ma ochotę komuś sprawić, to czemu nie…
    Generalnie, coś mi tu pachnie rozdmuchaną akcją, bardziej niż rzeczywistą korzyścią – przynajmniej w Polsce. W USA przemysł kawiarniany kręci się szybciej, inaczej, mniej snobistycznie i tam faktycznie potrafię sobie wyobrazić parę staruszków, którym nie wystarcza na jedno jedyne cappuccino w roku, więc za takie sospeso będą prawdziwie wdzięczni.
    Jakoś nie widzę tego u nas. Ale może się mylę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s