Straszonko

Kobieta wchodzi do windy. Naciska guzik. Po chwili jazdy, kabina trzeszczy i na chwilę gaśnie światło. Kiedy zapala się ponownie, obok stoi mała dziewczynka. Ale to nie komnata strachu na jarmarcznym odpuście. To środek nowoczesnego biurowca. Strach. Szok. Przerażenie. Krzyk. Bezwładne walenie do drzwi. Ubaw po pachy… Straszący zawsze mówią, że to lubią. Dopóki sami nie staną się straszonymi.

Nie wierzycie? Obejrzyjcie.

Jeszcze coś w klimacie windy? Proszę bardzo:

O zjawisku hapenerstwa pisałem już w 2010r. [ Hapenerzy ]. Niewiele się w tym zakresie zmieniło. Agencje reklamowe czy eventowe coraz bardziej żonglują naszymi emocjami. Sam obserwując pierwsze zdjęcia z Czelabińska, zastanawiałem się czy to jest odpowiedź rosyjskich studentów na pracę domową tych kanadyjskich. Współczesne możliwości multimedialne są tak duże, że nakręcenie realistycznie wyglądającej fikcji nie stanowi żadnego problemu dla fachowców.

Dziś trwają dyskusje o spocie Nivea.

Czy brali w nim udział rzeczywiście przypadkowi ludzie? A może statyści, których uprzedzono, zapłacono okrągłą sumkę i podsunięto szczegółową umowę o zachowaniu poufności? Czy też byli to aktorzy lub amatorzy? Trudno wierzyć tu zapewnieniom agencji czy marketera. Oni nawet nie pisnęliby pary z ust hiszpańskiej inkwizycji. W świecie, gdzie spektakularne zamieszanie na ulicy może okazać się kolejnym flashmobem, lipdubem, promocją żelu pod prysznic czy otwarciem nowego discountu – wszystko jest możliwe.

W USA za taki dowcip można łatwo zostać pozwanym. Poza tym jankescy policjanci mają specyficzne podejście do żartów, o czym pierwszy przekonał się Jaś Fasola.

Ludzka wrażliwość to delikatna materia. List gończy z własną facjatą w tivi może być fałszywy. Zawał czy wylew w wyniku gwałtownych emocji jest zawsze prawdziwy. Wszyscy się śmieją, ale nikt nie chce znaleźć się na miejscu delikwenta. Czy poważną markę i agencję stać na taki skandal? Czy jedynym rozwiązaniem kreatywnym dla tego rodzaju kosmetyków jest żonglowanie emocjami strachu?

Co dalej? Wszak gama środków jest nieograniczona. Zwłoki dziecka na ulicy? Ostrzał snajperów w centrum miasta? Zombie w metrze? Zwłoki w centrum handlowym? Horrory pełne są konceptów. Ale życie to nie FX made in Hollywood.

Takie shockvertisingowe filmy są robione wyłącznie jako virale i przeznaczone do internetu. Ponieważ szybko się nudzą, dawka adreliny musi ulec zwiększeniu. Lud bowiem mruczy z niezadowolenia i niczym gawiedź w koloseum żąda więcej krwi. Ale czy ta ślepa uliczka nie doprowadzi w końcu do mniej zabawnego zakończenia? Manipulacja naturalnym, ludzkim strachem w celu osiągnięcia efektu reklamowego, lekko zalatuje redneck marketingiem. Dziękuję, chyba wolę pozytywne emocje augmented reality w wersji National Geografic.

2 uwagi do wpisu “Straszonko

  1. Tak między Bogiem a prawdą, zachodzę w głowę, co w tym jest tak ciekawego, tudzież fajnego – nakręcić film, jak ludzie panikują nastraszeni… I nie wiem. A w reklamie stokroć ciekawsze jest subtelne wykorzystanie reakcji naturalsów (vide reklamy T-Mobile w Polsce, ad podwójnego doładowania, czy czegoś tam podwójnego 😉 ).

  2. Ten wpis przypomniał mi o kilku skrajnie emocjonalnie różnych nagraniach, prankach, czy jakkolwiek człowiek to się zwie…

    To jest super od ImprovEverywhere:

    Tu TOTALNA przesada:

    A tutaj japońskie klimaty, których nie będę nawet komentował 😉 hehe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s