Intelektualny tucz

Było deszczowe, mazurskie popołudnie, początek lat osiemdziesiątych. Dziadek kręcił i kręcił. Międlił i międlił. W końcu mruknął: – Zabawka dla idiotów. – Zabawka dla IDIOTÓW! – dodał głośniej. Przedmiotem, który nie ulegał dziadkowym palcom od kilkunastu minut była kultowa zabawka tamtych czasów czyli kostka Rubika. Oryginalna, węgierska, a nie jakieś tam rzemieślnicze podróby. Nie dało jej się na siłę rozłożyć, by potem tryumfalnie pokazać prawidłowo ułożone ściany. Trzeba było układać, kombinować, myśleć lub mieć system. Dziadek systemu nie miał, nie chciało mu się układać, kombinatorykę ogarniał na mniej więcej, ale myśleć wolał zupełnie o czymś innym.

Kiedy w różnych zespołach rozwiązujesz jakiś problem, częstymi frazami jakie słyszysz są: „tego się nie da zrobić”, „już to próbowaliśmy i nic z tego nie wyszło”, „u nas to nie wyjdzie – jesteśmy specyficzni” czy klasycznie smurfowe „na peeewno nam się nie uda”. „Nie da się” bywa często usprawiedliwianiem wygodnictwa, niechęci czy niezrozumienia, albo całkowitego braku pomysłu na rozwiązanie jakiegoś problemu. Najgorsze jednak jest to, że zespół marketingu i sprzedaży przyzwyczajony wyłącznie do realizowania odgórnych poleceń, przestaje kreatywnie myśleć. Intelektualnie przeraźliwie się tuczy. A praca w marketingu i sprzedaży jest przede wszystkim wyzwaniem intelektualnym. Nieustannym rozwiązywaniem krzyżówek – jak w jeździe samochodem. Sytuacje drogowe są do siebie bardzo podobne, ale nigdy nie ma takich samych.

Pomijając całkowicie demotywacyjne i nieentuzjastyczne podejście do próby rozwiązania jakiegoś problemu, warto zadać w takich sytuacjach prozaiczne pytanie – „Czy próbowałeś?”. Jeśli tak, to czy analizowałeś przyczyny i skutki. O ile sam pomysł nie musi być zły, o tyle fatalne jego wykonanie często decyduje o wszystkim. Kto jest winny przy porażce jakiegoś pomysłu? Oczywiście jego autor. Kto zbiera laury i wypina pierś przy jego powodzeniu? Oczywiście wszyscy, którzy uczestniczyli w jego realizacji.

W filmie „Duch i Mrok” Val Kilmer i Michael Douglas grają rolę myśliwych, walczących z inteligentnymi lwami, atakującymi ludzi budujących most kolejowy. W jednej ze scen budują pułapkę, ale próba schwytania zwierząt kończy się fiaskiem. – To nic, że nam nie wyszło. Metoda była dobra. Próbujemy dalej – mówi jeden z nich.

Próbowanie i eksperymentowanie z różnymi metodami działania to zawsze innowacja. Ma pełne prawo się nie powieść. Można stracić pieniądze, czasem duże. To kwestia kalkulacji ryzyka. A jak niektórzy pamiętają stare przysłowie „kto nie ryzykuje, nie pije szampana”. Historia marketingu to historia rynkowych innowacji. Produktów, których wcześniej nikt nie znał. Strategii, których nigdy nikt wcześniej nie stosował. Modeli biznesu, których wcześniej nie testowano. Dlatego marketerzy czasem mówią, że „rzeczy niemożliwe załatwiają od ręki, a cuda zajmują im trochę czasu”.

Tam gdzie skupia się wiedza o kliencie, procesach rynkowych, konkurencji czy zachowaniach zakupowych brak poszukiwania twórczych, innowacyjnych rozwiązań potrafi się bardzo szybko zemścić. Jeśli fajny zespół marketingu, trafi na „kanciastego szefa”, któremu wydaje się że wie wszystko lepiej – to efektem takiej pracy będzie wyłącznie bezproduktywna mieszanka paszowa (prawo #24). Żaden pomysł, żadna ciekawa inicjatywa, ani żadna innowacja, nie wyjdzie poza ten zespół. Również inspirujący i charyzmatyczny szef marketingu, nic nie zrobi ze zdemotywowanym zespołem, któremu nic się nie chce. Przede wszystkim myśleć. Dyskusje kończą się jazgotem czyli kłótniami, delegowaniem zadań, które będą wykonywane na tradycyjny „odwal” (prawo #25). Często w jednym i drugim przypadku, pojawiają się w firmach usłużne agencje, które za sowitym wynagrodzeniem ów dział marketingu będą odciążać z bolesnego obowiązku kreatywnego rozwiązywania problemów, degradując marketerów do roli ambasadorów agencyjnych koncepcji …

2 uwagi do wpisu “Intelektualny tucz

  1. Trafnie to wszystko ująłeś, a porównanie marketingu do kostki rubika po prostu mistrzostwo świata. Sam znam wiele przykładów, gdzie zespół chce, jednak jest jeden osioł u góry, który wszystko wie lepiej i blokuje powstanie tych „wielkich rzeczy”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s