Balansowanie

Konferencja sprzedażowa. Prelegent błyskawicznie uruchamia prezentację. Sypie dowcipami. Poraża elokwencją i inteligencją. Błyska metaforami. Cytuje klasyków. Goście szemrają z zachwytu. Panie wzdychają widząc błysk obrączki. Innym znacząco trzepoczą rzęsy. Tylko jeden gość siedzący w końcu sali, wyraźnie się nudzi i czyta coś na ipadzie. Prowadzący kończy. Sala klaszcze, a bohatera otacza natychmiast wianuszek fanek.

Drugi prelegent podłącza laptop i zaczyna. Mówi beznamiętnie i monotonnie. Nie patrzy na salę. Mamrocząc niewyraźnie przerzuca kolejne slajdy. Wykresy. Dane. Schematy. Entuzjazm gości gaśnie. Powoli wypełzają znudzone twarze. Słychać szelest przewracanych papierów. Część osób bez skrępowania wychodzi. Inni przestają ukrywać swoje znudzenie. Tylko ów jeden gość słucha z rosnącym zainteresowaniem. Przesiada się do pierwszego rzędu. – Panie profesorze, panie profesorze – woła wpadająca jak burza hostessa z recepcji – pomylił Pan sale! Pański wykład dla inżynierów jest obok! Do zaskoczonego prelegenta podszedł natychmiast gość z pierwszego rzędu. – Przypadkiem wysłuchałem o rozwiązaniach, które mogę zastosować w swojej firmie. Oto moja wizytówka, mam dla Pana duży projekt.

Konferencje, szkolenia czy seminaria, pełne są uśmiechniętych i asertywnych prelegentów, doskonalących sztukę elokwencji. Równie pełne są ich hotelowe, sobotnie sale, gdzie zachwalane są: pościel, garnki czy kołdry z merynosów. Najczęściej mają jedną cechę – są pustakiem, ładnie opakowanym. A ludzie w większości lubią kolorowe papierki, słodkie cukierki czy delikatne sugestie. Najczęściej jednoznacznie nakierowujące nas na tezę, że jeśli kupimy ich produkty czy usługi, będziemy madrzejsi, w porównaniu do tych idiotów, których nie ma na sali. Niejednokrotnie show pustych treści, kończy się twardą autopromocją czy wręcz nachalnym wciskaniem wizytówek po zakończeniu prezentacji. Niektórzy prelegenci i uczestnicy tak właśnie postrzegają swój cel udziału w rozlicznych konferencjach – efekt oceniają wyłącznie ilością wizytówek, jaką udało im się wymienić.

Skutek jest łatwy do przewidzenia. Wielu gości konferencyjnych obawia się ujawniać swoje funkcje czy firmy, obawiając się nagabywania, spamu czy nieustannie wydzwaniającego telefonu z ofertami, jakich nie potrzebują. Jednoczeście wirtuozi pustych show, niejednokrotnie zbierają najwyższe noty za oczarowanie gości, przy całkowitej miernocie merytorycznej. Dziś niestety coraz łatwiej posługiwać się tysiącami niezweryfikowanych dokumentów zalewających internet. Chłoniemy często treści nazywane choćby „badaniami” co po bliższym przyjrzeniu okazuje się sondażem dziesięciu przypadkowych gości przy kuflu piwa.

Na drugim końcu kija, stoją profesjonaliści bez umiejętności sprzedania swojej wiedzy w sposób komunikatywny. Operując żargonem, twardymi danymi i naukowymi badaniami, w nudny sposób teoretyzują. Choćby odkrywali największe tajemnice wszechświata i podawali pewniaki cyfr w losowaniu Lotto z wygraną 30 milionów, nikt ich nie wysłucha. Jednym z niedoścignionych wzorców mówienia o trudnych kwestiach w prosty sposób była „Sonda” prowadzona przez tragicznie zmarłych w 1989r. Zdzisława Kamińskiego i Andrzeja Kurka. Często dopada mnie myśl, jak bardzo fascynowaliby się dzisiejszym rozwojem technologii i jak ich pasje pozwalałyby wielu ludziom oswajać się z nowinkami. Ale dziś mamy Panią i Pana Gadżet. Też ich lubię, ale …

Słodkie cukierki sprzedają się same. Bez wysiłku wchodzą do głowy. Jak tabloid. Kawa na ławę. O wartość nikt nie pyta, liczy się ładne opakowanie i błyszczący bibelot, jak paciorki, które konkwistadorzy rozdawali Indianom. Tyle, ze słodkie cukierki kiedyś nas zemdlą, a uroczy prelegent będzie musiał szukać bardziej kontrowersyjnych dowcipów, mocniejszych zdjęć na slajd, czy spektakularnych happeningów, by rozruszać publikę. To ścieżka, która łatwo się kiedyś zapętli.

Czy potrafimy dobrze opakować coś wartościowego, nadać mu piękny kształt, wymyśleć dobry design, atrakcyjnie opowiedzieć o czymś trudnym i ważnym? Czy mamy na to pomysł? Czy kompetencje pustego showmeństwa uda się uzupełnić twardymi faktami i wiedzą? Czy obu prelegentom udałoby się zbalansować swoje umiejętności i konwergentnie (trudne słowo 😉 zbudować ciekawy przekaz? Jestem przekonany, że tak. Ale muszą chcieć. I próbować.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Balansowanie

  1. Rozsądny człowiek szybko odkryje, że cała ta forma i otoczka 1 grupy to tylko wydmuszka. Wydmuszka a w środku nie ma nic. Wystarczy użyć mózgu 🙂

    Gorzej z drugą grupą. Co nie potrafią przekazać swojej wiedzy a mają czym nas zainteresować. Nad tym trzeba popracować.

    W.W
    Zasada złotego środka – zgadzam się, też o niej pomyślałem 🙂

    pozdrawiam serdecznie
    Piotr

  2. Problem wiąże się bezpośrednio z odwiecznym podziałem na formę i treść. Dzisiaj zbyt dużą wagę zaczęliśmy przywiązywać do formy, która niewątpliwie jest bardzo ważna, ale nie może być najważniejsza. Docieramy do perfekcji w umiejętnym kierowaniu ludzkimi postawami poprzez gest, słowo, intonację etc, ale nie idzie za tym żaden przekaz.

    Inna kwestia to taka, że naprawdę niewiele jest ludzi, którzy posiądaną wiedzę potrafią przekazać innym w sposób interesujący. Najwybitniejsza jednostka może okazać się beznadziejnym pedagogiem.

    No i ostatecznie wszystko sprowadza się do zasady złotego środka, która w swej prostocie zupełnie jest dzisiaj pomijana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s