Tango down

Cukiergórski*/ siedział nad brzegiem rzeki Piedry i wył jak bóbr. Największa miłość go właśnie rzuciła. Dla jakiegoś dentysty. Akcje leciały na przysłowiowy pysk. Żeby było śmieszniej, były to akcje jego własnej firmy. Po ostatecznej zmianie płci, rozszalały się również hormony. Nagle twarz mu pojaśniała uczuciem obłędnej radości, a oczy nabrały koloru szaleństwa. – Tak! – zawołał. – Załatwię ich w końcu wszystkich raz na zawsze! – zakończył, uruchamiając nieusuwalnego bota kasującego ponad miliard facebookowych kont. Z backupem włącznie.

Kuba Wojewódzki jednym kliknięciem posłał ostatnio w niebo ponad milion fanów. Cóż, nikt nie zaprzeczy, że mógł to zrobić. Powodem miało być panoszące się hejterstwo. Moim zdaniem niezupełnie, a dzisiejszy raport Sotrendera dokładnie to potwierdza. Warto poczytać. Ile byli warci jego fani ? Zakładając, że 1 fan to około 4 groszy, to co najmniej 40 tysięcy złotych. Taka tam, Toyota Yaris. Ale gdyby te milion fanów zniknęło nagle od tak bez powodu czy byłaby szansa na jakiekolwiek dochodzenie swoich praw?

We wrześniu 2012r. nagle, bez żadnej przyczyny, znika fanpage „Sztuczne Fiołki”. Facebook kasuje go bez ostrzeżenia. Zniknęło pięć tysięcy fanów, ich obrazy, komentarze, dyskusje. Z dnia na dzień. Takich przypadków jest więcej. Mają jeden wspólny mianownik – brak komunikacji ze strony Facebooka. Jest to nad wyraz dziwna polityka, serwis społecznościowy z założenia nastawiony na otwartość i komunikację ma klasyczny problem back office z otwartym i szybkim rozwiązywaniem tego typu spraw.

Dookoła Facebooka rozwija się cały przemysł reklamowy i będzie on zdecydowanie większy. Mark Zuckerberg musi szukać sposobów na monetyzację swoich fanów, inaczej smutne misie z Wall Street nie dadzą mu spokoju. Może pójść ścieżką LinkedIn, a może wybrać coś zupełnie innego. Dziś w Polsce w zasadzie w mediach społecznościowych liczy się jedynie Facebook i Twitter. Pierwszego wypromowały media, drugiego – politycy. Blip przestaje się liczyć, a NK jest formą Korei Północnej, jak pisał kiedyś Jacek Gadzinowski. W nomenklaturze Boston Consulting Group, stan w jakim znajduje się NK to tzw. „dojna krowa”. Aby zareklamować się na Facebooku, wystarczy jedno euro. W przypadku Twittera, chcą z nami rozmawiać od kwoty 15tys. USD. To zasadnicza dysproporcja w prowadzonych modelach biznesu.

Jednak podstawowa różnica pomiędzy Twitterem, a Facebookiem, polega w tym drugim na tworzeniu i zarządzaniu własnymi „fanpejdżami” czyli w pełni spersonalizowanymi stronami www, z analityką i statystykami. Wszystko za darmo. Skoro nie płacisz, nie podpisujesz umowy, a jedynie akceptujesz narzucone jednostronnie warunki, zasadniczo nie masz praw wymagać czegokolwiek. Jeśli sprzątaczce w biurach Facebooka omsknie się palec na klawiaturze i skasuje Ci konto, nie masz w zasadzie sensowych możliwości prawnych na jego odzyskanie, o odszkodowaniach nie wspominając. Nawet jeśli sprzątaczka pożegna się z pracą z tego powodu, to nie reaktywuje Twoich fanów.

O ile pamiętam z życiowej historii Marka Zuckerberga, jego celem w tworzeniu serwisu było nawiązywanie kontaktów między ludźmi, pomijając kwestię głosowania na najładniejsze dziewczęta campusu. W pewnym momencie, Facebook zamienił się w mechanizm tworzenia wartości – bo posiadanie „polubionych” fanów jakiejkolwiek strony, stanowi już pewną wartość. O ile w przypadku prywatnego fanpage, kontakt do dziesięciu kumpli z boiska mamy w telefonie komórkowym i w każdej chwili możemy założyć nową stronę, o tyle z milionem fanów nie będzie już tak łatwo. Największa siła Facebooka – łatwe nawiązywanie kontaktów, staje się jego słabością. Możemy stracić je bez uzasadnionej przyczyny i wyjaśnienia, zupełnie bezpowrotnie. To ryzyko, na które narażony jest każdy posiadający swój fanpage.

Ta słabość z drugiej strony, może być przekuta na silną stronę. Wystarczy by Facebook stworzył „konta premium” z niewielkimi opłatami, gwarantując pomoc i obsługę oraz przede wszystkim – bezpieczeństwo danych, zebranych przez właściciela strony. Wydaje się, że każda firma posiadająca powyżej 10 tysięcy fanów byłaby zainteresowana takim rozwiązaniem. Innym, choć już anegdotycznym kierunkiem, byłaby opłata 1 cent za „lubię to”, 3 centy za nowy lajk „nie lubię” oraz przychód od Facebooka np. 5 centów za udostępnienie postu. Ciekaw jestem jak wpłynęłoby to na cash flow firmy. Trudny do wyjaśnienia jest brak otwartości Facebooka w obsłudze klienta. Wydaje się, że jest to cecha wielu firm nastawionych wyłącznie na obsługę elektroniczną. Czasami mamy wrażenie, że po drugiej stronie nie ma żywego człowieka, tylko boty.

Coraz większą wartość w naszym otoczeniu ma niematerialny zapis elektroniczny. Strony www, bazy danych, fani na Facebooku, followersi na Twitterze, fani Pinteresta. Wszystkie mają jedną, kluczową cechę – niematerialność. Nie są samochodem, koparką, komputerem, budynkiem, a jedynie plikiem. Era cyfrowa staje się erą budowania i ochrony wartości niematerialnej, przechowywanej już nie na dyskach, ale w chmurach. A teraz zastanów się, ile waży ebook?

Zapraszam na moją oficjalną stronę na Facebooku www.facebook.com/sztukamarketingu

*/ Zuckerberg =>der Zucker (niem.) = cukier + der Berg (niem.) = góra.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Tango down

  1. Bardzo zainteresowała mnie kwestia swobody administratorów Fb w usuwaniu kont, a jeszcze bardziej niemożność odszkodowania z tego tytułu. Czy to sprawdzone informacje czy Pańska intuicja? Myślę, że przy określonym sposobie działalności (np sklep internetowy) i ogromnej liczbie fanów, udowodnienie zaistnienia szkody spowodowanej usunięciem konta nie byłoby trudne.

    Nie chcę wyjść na czepialską – po prostu zaintrygował mnie Pan swoją notką 🙂

    1. kotarbinski

      Pani Agnieszko, zapytam, ale wedlug mojej wiedzy na dzis FB nie chroni prawnie zasobow pozyskanych przez uzytkownikow. zakres komercyjnych uslug FB to inna para kaloszy.

  2. Waga e-booka 😉 Biorąc pod uwagę, że utrzymanie dóbr niematerialnych kosztuje prąd co z tym idzie macierze dysków itp. Można założyć, że waga EBOOKA to składowa wagi macierzy na której jest przechowywana. Jeśli jest w chmurze to tym bardziej macierzy jest więcej – czyli waga jest różna ;)) Tak samo FB – waga sererów na świecie to waga wszystkich zdjęć, tekstów itp. Da się to zmierzyć, jak również koszty utrzymania dóbr niematerialnych. Oczywiście sprawa ma się inaczej kiedy plik trafia do naszego domowego komputerka – waga już nie ma znaczenia. Ale w skali taki FB może trochę ważyć – pożerać prąd, kurzyć się, czy emitować CO2 🙂 Dlatego w moim przekonaniu można próować ogarnąć dobra niematerialne :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s