Kotecek

Chłopiec miał może cztery lata. Z zainteresowaniem przyglądał się stodole, którą widział po raz pierwszy. Jego uwagę przykuł śliczny cielaczek z sympatycznym pyskiem, przeżuwający resztki siana. Ale było jeszcze coś. Coś co zupełnie nie pasowało do tej sielskiej układanki. Chłopiec wypadł ze stodoły niczym oparzony. Zaaferowany przebiegł kilkanaście kroków i wpadł jak burza do domu. Przerywając kawę i niedzielne pogaduchy podczas rodzinnej wizyty, wyraźnie zafrapowany i lekko zapowietrzony, wykrzyczał: – Cud! Cud się stał! Cielak jajko zniósł!

Znoszenie jaj przez cielęta jest niecodziennym zjawiskiem. Podobnie jak ich wysiadywanie, że o wykluciu nie wspomnę. Dziś taki casus, zarejestrowany wszelkimi możliwymi mediami i puszczony w świat, miałby szansę na błyskawiczną karierę. Zapewne ów przypadek podlegałby sumiennej ocenie internautów. Pomijając drobiarski hejt, trwałyby ustalenia kto podłożył jajko, czy cielak to kura, co było pierwsze i dlaczego kura przekroczyła ulicę. Innymi słowy – coś by nam się wydawało i ów fakt budziłby określone emocje. O ile nie przekraczają one progu własnego domostwa, jest wszystko w porządku. Gorzej, gdy niepokoją tysiące czy miliony ludzi, wpływają na ich decyzje, zmiany zachowań oraz kształtowanie opinii. Dziś bowiem, w erze mediów społecznościowych, niewinne „wydawało mi się, że widziałem kotecka” może poruszać góry.

Oto klientka sklepu, która kupiła kaszkę dla dzieci. To co zobaczyła w środku, wydaje jej się małą myszką. Fotografuje i umieszcza na Facebooku. Rozpętuje się burza medialna. Internauci dokładają porcję swoich komentarzy. Niektórych managerów pewnie odwołują z urlopów. Po 24 godzinach okazuje się, że to jednak nie to. Za myszkę przebrała się zbita grudka kaszki. Cała Polska Dziecięca oddycha z ulgą. Ale ilu z rezerwą podchodzić będzie do półek? Ilu przestanie ufać marce? Ilu po cichu zacznie lepić myszki z kaszki, bo a nuż i im uda się medialnie zaistnieć?

Internauta, który jest nadawcą medialnym, nie jest dziennikarzem. Nie musi sprawdzać w różnych źródłach czy ponosić prawnej odpowiedzialności za przekaz. Wydawało mu się, że widział myszkę w kaszce to napisze „mysz w kaszce”. Kolejne media dodają wykrzykniki, myszka stanie się krwiożerczym stadem szczurów, a dziecko zamieni w żłobek pełen chorych niemowląt, na którym eksperymenta biologiczne prowadzi jakieś spożywcze korpo.

To co staje się niebezpieczne, to uzależnianie się researchu mediów od Facebooka i Twittera. Coraz częstsze budowanie przekazu w oparciu o niepełne, niesprawdzone i niejasne informacje. Nie chodzi tu o tabloidy, a typowe media mainstreamowe. Pojawia się coraz więcej faktoidów, których sprostowań później nikt nie czyta lub nie ogląda. Media społecznościowe stają się dziś ich największym dawcą.

Czym innym jest film zrobiony przez trzech kanadyjskich studentów, na którym widać jak orzeł chwyta i unosi do góry dziecko. Projekt, który zdobył szturmem internet, powstał w ramach pracy domowej na zajęcia z animacji 3D. Taki faktoid nikomu raczej krzywdy nie zrobi. Nie wywoła szczególnych reakcji, poza odrobiną emocji. Ale odnajdywanie i fotografowanie martwych zwierząt w żywności jest czymś zgoła innym. Takie zdjęcia rozchodzą się w sieci z prędkością światła. Bez względu na to czy są prawdą czy nie, rodzą szereg problemów w dotyczących ich firmach. Produkcja żywności podlega szczególnym rygorom i powyższe zdarzenie byłoby ewenementem. Nawet najwięksi konkurenci nie podkładają sobie takiej świni. I jeszcze jeden aspekt – ograniczanie wiarygodności przekazu. Za jakiś czas bowiem, może się okazać że nasza cywilizacja zawali się w gruzy z dwóch powodów. Pierwszym będzie zniszczenie całego systemu informatycznego na Ziemi wskutek wirusa, uznanego przez większość ludzi za fake. Drugim, będzie śmierć pozostałych w wyniku chorób i niechęci do szczepionek antywirusowych, ze względu na podejrzenie spisku koncernów farmaceutycznych.

Jeśli coś się Wam wydaje – obejrzyjcie poniższy film

Jedna uwaga do wpisu “Kotecek

  1. Z tym „sfaktorzeniem” przekazów to racja. Od razu nie chciało mi się wierzyć w mysz w kaszce. Prędzej podejrzewałbym świnię (podłożoną przez konkurencję) niż mysz. W tej branży oznaczałoby to koniec danej marki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s