Klasa bezchamska

W telewizji trwa właśnie XXI finał WOŚP. Zawsze lubiłem ostatnią jego fazę. Zachrypniętego i zmęczonego Jurka Owsiaka, licytację złotych serduszek, kolejne tysiące dopisywane do puli, zmęczenie połączone z satysfakcją. Dziś stawiane są pytania, czy cała akcja nie przeobraziła się z wielkiego, pospolitego ruszenia narodowego, w profesjonalną machinę budowania swoich własnych korzyści (rozumianych w kontekście firm, „przyklelających” się niejako do WOŚP.

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nie czułem się nigdy osaczany przez wolontariuszy, ani dziś, ani podczas poprzednich finałów. To jasne, że istnieje naturalna konkurencja zbiórki, kto zbierze więcej czy szybciej. Jedni będą robić to z klasą, a inni na tak zwanego chama. Czar osobisty konkurować będzie czasem z nachalnością czy namolnością. Efektowny hard selling idei WOŚP czy wymuszanie datków, rujnować będzie zawsze całą ideę tego projektu. Ale wydaje mi się, że są to sytuacje marginalne. Najważniejsze jest to by zbierać godnie i godnie reagować na odmowę. Bez względu na kwotę. Natomiast warto pamiętać, że wielkość kwoty nie ma znaczenia, stąd wyróżnianie mniejszych, średnich czy dużych ofiarodawców jest pewnym afrontem. Demokracja WOŚP była zawsze ważną jej cechą – nieważne czy złotówka czy milion, liczy się sam fakt.

Trochę inaczej wygląda dziś udział firm w WOŚP. Przez wiele lat był on spontaniczny, nierzadko anonimowy, niektórzy wręcz nie chcieli afiszować się ze swoją pomocą. Dziś, olbrzymi projekt marketingowy jakim jest finał orkiestry, przyciąga wszystkich pragnących pokazać medialnie swoje logo czy swoją firmę. Nie jest to niczym dziwnym, choć nierzadko przyjmuje dość prostacką i nachalną formę. To razi i może czasem sprawiać wrażenie pewnej dekompozycji całego entuzjazmu akcji. Wolontariuszy można instruować, podpowiadać pewne zachowania. Przedstawicielom firm, szczególnie tych ofiarowujących większe datki, trudno zwrócić uwagę.

Marketerzy czasami zapominają, że kilkusekundowa wypowiedź kryptoreklamowa z drugiej strony ekranu wygląda zawsze fatalnie. Przekonała się o tym kilkanaście dni temu, szefowa marketingu firmy Drutex, pozwalając sobie na bardzo propagandowe wejście w porannym paśmie śniadaniowym TVN. To skrajne przykłady braku profesjonalizmu. Niestety, często mocne, hard sellingowe wystąpienia spotykamy nadal na konferencjach, seminariach, w stacjach radiowych czy komentarzach internetowych. Ostatnio byłem świadkiem jak na spotkaniu literackim, w którym brały udział trzy świetne pisarki, pewna pani wpadła na pomysł zareklamowania swoich usług i nachalnego pouczania bohaterek wieczoru, nomen omen z zakresu kreowania wizerunku. Niestety, wiele „paranaukowych” metod umiejętności interpersonalnych w zakresie nawiązywania kontaktów i sprzedaży jest wypaczanych i zniekształcanych. Czasem jest śmieszno, czasem straszno. Ale nachalność i nadskakiwanie nigdy nie było marketingowym sposobem działania.

Akcje WOŚP, transmitowane i nagłaśniane przez media szybkie, będą zawsze notować takie niecodzienne wejścia. Ale świadectwo sobie wystawia marketer, a nie orkiestra. Firmy będą zawsze chciały pokazać swoje logo, wymienić nazwę marki czy pokazać swój produkt. To nic zdrożnego. Prawdziwą sztuką marketingu, jest zrobić to elegancko i z klasą. Chamską propagandę potrafi zrobić byle markietanka.

PS. I złote serduszko nr 1 o wadze 4g poszło za 150tys.
PS2. Szkoda, że nie biją się o nie największe firmy w Polsce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s