Gem-set-mecz

Dawno, dawno temu kiedy jeszcze w MTV emitowano przez 24 godziny muzykę, a internet był w stadium larwalnym, w pewnym monachijskim domu studenckim odbyła się europejsko-afrykańska bezkrwawa wojna o pilota. Czarnoskóre panie, mieszając niemiecki z przekleństwami w lokalnym dialekcie suahili, prowadziły ożywioną dyskusję z panami, dla których język Goethego nie był językiem ojczystym, acz podstawowym sposobem komunikacji. Walka toczyła się nomen omen o boks. Była senna niedziela roku pańskiego 1996. Panie uparły się na tour lokalnej gwiazdki. Panowie upierali się przy boksie. Rzucono monetą. Ryk radości panów zmieszał się z sykiem otwieranych puszek przytarganej właśnie zgrzewki Paulanera. Afrykańskie panny z fochem, acz i honorem opuściły pokój. „Szyszszeski! Szyszszeski!” – krzyczeli panowie. „Dariusz Michalczewski” – powiedziałem czysto, głośno i wyraźnie. Patrzcie na moje usta – „MI-CHAL-CZEW-SKI.  POL-SKI Tygrys”.  Zrobiła się pełna zaskoczenia cisza.  Byłem dumny jak Felix Be po skoku.

Dziś po południu będzie grał Jerzy Janowicz i też będe dumny. Trzymam kciuki i wierzę pewnie jak pół Polski w jego wygraną.
Ale ostateczny wynik jest nieistotny. Ważne, żeby przetrwał. Ważne, że słowo „Polak” pojawi się w mediach światowych w pozytywnym
kontekście. Gra w skojarzenia, w pozycjonowanie w umyśle marki „Polska” nabierze pozytywnej konotacji. Bez prawienia banałów o ciężkiej
pracy, ale z podkreśleniem kreatywności, inteligencji i swoistej ułańskiej fantazji.

Kiedy sportowiec z biało-czerwoną flagą odnosi sukces w prestiżowej, światowej rywalizacji – to warte jest to każdych pieniędzy na promocję
Polski. Wywołuje większe efekty niż wszelkie „czarowanie województwem” czy „twórcze napięcia”. Pozytywny przekaz o marce Polska trafia do
światowych mas i ma wydźwięk przede wszystkim pozytywny. Wielcy sportowcy, bez względu w jakim kraju żyją i ile paszportów posiadają,
pozostaną najczęściej zawsze kojarzeni z własną narodowością, rozumianą jako miejsce urodzenia.

Kiedy Agnieszka Radwańska, w swojej niefortunnej wypowiedzi w sierpniu 2012r. zlekceważyła znaczenie Olimpiady, wywołało to powszechny
brak akceptacji. Trudno było wielu zrozumieć, że tak uwielbiana księżniczka polskiego tenisa, na dodatek chorąży polskiej reprezentacji, pozwoliła sobie na takie dictum. I o ile sportowcom zdarzało się mówić do sitka różne rzeczy, o tyle nigdy nie spotykano się z sugestiami tego rodzaju kalibru. Żaden bowiem sukces w turnieju komercyjnym nie może byc porównywany z honorem i prestiżem medalu olimpijskiego. I być może na świecie nikt na to nie zwrócił uwagi, to przez Polskę przetoczyła się dyskusja o komercjalizacji sportu. Wszak nadal są tacy, którzy widzą w nim wyłącznie pasję i ciąg wyrzeczeń, a jeszcze stosunkowo niewielu – normalny biznes, podlegający szczególnym zasadom tego specyficznego rynku.

20 października 2000r. w hali The Palace w Detroit, polski pięściarz Andrzej Gołota stanął do ringu z legendarnym Mike`m Tysonem. Obaj pieściarze stali przed wielkimi szansami, po wcześniejszych problemach. Tyson zmagał się ze skandalem po odgryzieniu przeciwnikowi ucha w poprzedniej walce. Gołota, po przegranej z Grantem próbował kolejnymi walkami potwierdzić swoją klasę. Łączna pula honorariów – 15 mln USD również robiła swoje wrażenie. Hala The Palace pękała w szwach, licznie dopisała polska publiczność, a nocna oglądalność w kraju święciła tryumfy. Całkowitym zaskoczeniem była sytuacja, w której Andrzej Gołota nie wyszedł do trzeciej rundy. Opuścił halę przy akompaniamencie gwizdów, rzucanych weń przedmiotów i jedzeniem. Wydawał się skończony. Polska oniemiała, jeszcze bowiem nigdy polski sportowiec tak nie upokorzył kraju swego pochodzenia. Jak też, jeszcze nigdy tak publiczność i później media, nie upokorzyły naszej narodowości. Gołota podniósł się i wrócił do gry. Ale kulisy jego zachowania pozostają do dziś niewyjaśnione i są pełne kontrowersji. Październikowy wieczór w Detroit był dla wielu dniem, w którym Polska w oczach światowej publiczności – padła na kolana. Bez żadnego uzasadnienia.

Trudno zapomnieć też 11 lat „małyszomanii” czyli pasji uwielbienia Adama Małysza. Jeszcze nigdy w historii polskiego sportu, nie notowano takiego  zachwytu nad skokami narciarskimi. Jakkolwiek by ich nie postrzegać – dyscypliny zimowej, które w Polsce nie cieszyły się nigdy szczególnym powodzeniem oraz niezbyt masowej. Ale Adam Małysz stał się narodowym ryngrafem, który każdy rodak wiózł za granicę jak najwyższe narodowe dobro. To paradoksalne, że „na Małysza” zaczepiali rodaków egipscy kupcy, a bułka z bananem weszła do kanonu naszych powiedzonek. I choć sam skoczek doświadczył niejednego kaprysu własnych kibiców, publiczności i mediów to potrafił zejść ze sceny z godnością.

Justyna Kowalczyk, siostry Radwańskie, Sylwia Gruchała, Miroslav Klose, Łukasz Podolski – o wielu diamentach i markach osobowych polskiego sportu, przypominamy sobie dopiero wtedy gdy zaistnieją w światowym turnieju lub nagle uda im się odnieść medialny sukces. Albo strzelają nam bramki, tylko w koszulkach przeciwników. Tego rodzaju sytuacje jak w zwierciadle wskazują też na dziwaczne metody finansowania talentów i całego systemu zarządzania karierą sportową. Tak jak w przypadku Roberta Kubicy, który w Polsce nigdy nie byłby w stanie trafić do Formuły 1. Mało prawdopodobne było również to, by ktokolwiek realnie traktował wtedy jego marzenia czy aspiracje. Najcześciej to nie działacze decydują ostatecznie o spektakularnych sukcesach, ale finansująca karierę rodzina czy wręcz nikomu nieznani trenerzy, widzący w podopiecznym niesamowity potencjał. Polskie kariery sportowców, nadal biorą się z olbrzymich pasji, wytrwałości i samozaparcia, a nie wyłącznie z chęci zarabiania wielkich pieniędzy podczas komercyjnej rywalizacji. Dopóty, dopóki widzieć będziemy łzy w oczach zwycięzcy podczas brzmiącego Mazurka Dąbrowskiego, dopóki „marketing patriotyczny” będzie miał najwyższą wartość.

Bez względu na wynik, Wojciech Fibak wzruszy się dziś na pewno.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Gem-set-mecz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s