Ostra biegunka

Czwarta nad ranem. Świtało i słowiki grały jak dzikie. Chłodny, wrocławski świt. Koniec lat osiemdziesiątych. Szybki marsz i usłyszałem wykrzyczane zza krzaka – Stój ! Służba wartownicza.  Co za kretyn! – pomyślałem. Nie poznaje kolegi z trzeciego roku. Parsknąłem śmiechem. Chyba to usłyszał. – Stój bo będę strzelał !!! Okrzyk zlał się z charakterystycznym chrzęstem przeładowywanego  AK.

– W dupę sobie strzel ! – odkrzyczałem.  Przypominając sobie w tym momencie, że właśnie dziś służbę wartowniczą pełnią pierwszy raz chłopaki ze Szkoły Podchorążych Rezerwy. I wszyscy zmechole wiedzą, że jest to ta jedyna noc w roku, kiedy lepiej po godzinie 22 nie wyściubiać nosa z akademika. Zrobiło się dziwnie chłodniej…

Młodzi, nieopierzeni sierżanci marketingu (tut. specjaliści ds. marketingu – więcej o sierżantach przeczytasz tutaj), zaczynający pracę lub zdobywający pierwsze szlify bywają przeraźliwie spanikowani, realizując swoje projekty. Ta panika, podczas której próbują zabezpieczyć wszystko, wszystkim, a przede wszystkim SIĘ na wszystko (czytaj oczywiście – wszystko co złe), bywa hamulcowym bardzo wielu projektów. Realizacja prostych zadań marketingowych, opartych przede wszystkim o użycie własnej mózgownicy i zasady prostej logiki, już o uprzejmości nie wspominając – nie wymaga rozpisywania tego na szczegółowe role. Teraz ten Pan się podrapie, a ta Pani poklepie po plecach. Nieufny marketer dopatrujący się w prostej współpracy z firmami  haczyków i kruczków, może popaść w skrajną biegunkę. Używając koszarowego języka:  mało się z tego wrażenia nie pos …

Ludzie ! Chillout. Chillout … Zamieńcie umowy i drobnym druczkiem pisane procedury – na pozytywne relacje z ludźmi, z którymi współpracujecie. Najpierw budujcie relacje, a potem piszcie kontrakty. Twórzcie zaufanie. Wypuśćcie powietrze (napompowanych CMO jest całkiem sporo), obniżcie tak zwany Wskaźnik Poczucia Własnej Zajebistości (PWZ) i zamieńcie go na twórcze rozwiązanie problemów czy innowacyjne zadania. Macie obawy ? Szukajcie planów B, scenariuszy kryzysowych czy możliwych alternatyw. Pewnie jak otworzycie szafę  albo przejrzycie opuchniętą skrzynkę  spam , znajdziecie tam tony propozycji szkoleń i warsztatów miękkich, z zakresu radzenia sobie w stresowych sytuacjach czy działania pod presją. Wykorzystajcie to.

A ! Pewnie chcecie mieć gwarancję sukcesu na 100% ? Idźcie do wróżki. Zapłacicie i ona wam takiej gwarancji udzieli. To chyba jedyna instytucja, która gwarantuje sukces w biznesie.

Spanikowany Marketer biegający po firmie ze spuszczonymi majtkami i  rozwiniętą rolką papieru toaletowego działa destrukcyjnie w każdej firmie. Sierżanci nie panikują. Sierżanci zawsze tym spanikowanym pomagają. Jeśli nie potrafisz psychicznie zapanować nad buzującym projektem marketingowym, zajmij się czymś innym.

Zasadę RWD ( Ratuj Własną Dupę) nazywaną również współczynnikiem KDB ( Krycia Dupy Blachą) czyli nadmierną i przesadną asekurację, czasami do poziomu absurdu,  zamieńcie na budowanie relacji z zarządem, właścicielami oraz inteligentnego przekonywania ich do zrozumienia arkanów marketingu. Chyba, że macie do czynienia z totalnym betonem, kołkiem, trollem lub toksycznym szefem. Wtedy zmieńcie robotę. Beton potrafi kruszyć się latami.

To właśnie właściciele czy zarządzający są Pierwszymi Marketerami. Jeśli  będą uznawać marketing za bzdurne fantasmagorie, głupkowate bajdurzenie, Grupę Niepotrzebnych Kosztów, oszukiwanie ludzi czy panią od folderów i gadżetów obsługującą Dział Handlowy – nie osiągniecie żadnego efektu, w postaci zwiększania wartości firmy dzięki mądrej strategii marketingowej i budowaniu potencjału marek. 

Prawdziwy Sierżant Marketingu, który z niejednego pieca wypiekał markę, ma blizny na plecach po biczowaniu przez firmy badawcze i CEO, potrafi odważyć się na zawieszenie w sali konferencyjnej zarządu firmy hasło MARKETING GŁUPCZE !

Oczywiście, jeden w wariancie nocnym, po uśpieniu czujności ochrony. Inny, podczas najważniejszego w roku spotkania zarządu, rady nadzorczej i głównych udziałowców.

A Ty marketerze? W którym wariancie odważyłbyś się to zrobić ?  

PS. Uspokajam tych zainteresowanych moim zdrowiem. A może nawet życiem. Kolega przeładował broń, ale jak widać, palec mu nie drgnął. Wymieniliśmy uprzejmości. Parafrazując Michała Rusinka – załączając odpowiednie wyrazy. 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Ostra biegunka

  1. marti76

    bywam po obu stronach – i firmy wybierającej firmę obsługującą w zakresie działań marketingowych i jako realizator tychże… ci pierwsi na ogół wiedzą jak sobie zapewnić dobre samopoczucie, w myśl zasady – skoro ostateczna decyzja należy zawsze do klienta to winę za brak efektów (lub spektakularnych efektów) ponosi właśnie on… od strony klienta zaś bywa i tak, że daje firmie 1 m-ąc na budowanie swiaodmości marki (w 2-3 latnim projekcie nowo powstającego brandu!) po czym stwierdza – to już sobie nabudowaliście tę swiadomość a teraz zniwa, call center i ściagamy kasę:) i państwu z marketingu i jakichś szeptow dziękujemy 🙂 a jak musimy zostawić np. budżet w danej agencji (bo był przetarg, bo kasa unijna itp) to władowujemy wszystko w pozycjonowanie itp.
    bywa też, że dzial marketingu w firmie wycina team marketingowców z agencji, których wynajęli, punktując ich codziennie i sprawdzając u klientów…gdy np. firma nie wygrała w plebiscycie internetowym konsumentów – zwolniono obsługującą ich agencję PR, uznając, że to wyłącznie ich wina:) a zatem czasem nie dziwi nic, że marketingowcy, nawet w agencjach, bywają mocno sfrustrowani i ze spięciem pośladków od rana… 🙂

    1. Real life situation: Firma wprowadza zupełnie nowy produkt na rynek, akcesoria dodawana do produktu głównego, model stykte B2B. Produkt jest rewelacyjny, naprawdę dobrzy, nie ma konkurencji i wypełnia pewna lukę na rynku, ale branża bardzo trudna, zdominowana przez starsze, konserwatywne osoby. osoba odpowiedzialna za sprzedaż na starcie stwierdza że konieczny jest marketing wykraczający poza stworzenie strony WWW i pozycjonowania jej, na co włąściciele firmy odpowiadają że produkt jest na tyle zajebisty że sam się sprzeda bez żadnej reklamy. Przypominam, jest nowością, nigdy nic takiego na rynku nie istniało. Firma po wydaniu olbrzymiej ilości pieniędzy na stworzenie zapasów magazynowych upada a konkurencja mająca znacznie gorszą technologię i gorszy jakościowo produkt zarabia miliony, bo wdrożono strategie obecności w SM i zorganizowano małą lokalną kampanie reklamową która zbudowała buzz i wiadomość poszła w świat. Winą za klęskę, rzecz jasna, obarczona sprzedaż, bo wiadomo, jak się coś nie sprzedaje to wina sprzedaży,

  2. Pracowałem w pewnej firmie, gdzie sytuacja była tak napięta, że nawet zakup ryzy (tak, w liczbie jedynej) papieru był pisemnie zatwierdzany przez cały łańcuch pokarmowy szefa marketingu aż do handlowego. W efekcie praca sprowadzała się do niekonczącego się przepychania papierków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s