Nieten in Nadelstreifen

Dostaję kolejny mail z załącznikiem ponad 15 MB. Plik Worda z wklejonymi w treść zdjęciami, które mają po 2,5 MB. Oraz drugi plik – zgrabny pdf nie więcej niż 0,3MB. Do tego gładka informacja, jaką fajną jesteśmy firmą i jakie debeściarskie projekty prowadzimy. Tak zwany „polski schemat”. Załącznik też przeciętny, nazwałbym go „polski standard public relations”.

Dziwne, że w tak dużym kraju jest tak dużo artykułów o firmach, pisanych według jednego schematu ” jesteśmy tacy debeściarze, że większych od nas nie ma; i mamy debeściarskie projekty; debeściarski zespół; i debeściarskie referencje. Tylko Ci głupi klienci nie chcą kupować naszych debeściarskich usług a kretyńscy dziennikarze o nich pisać”.

Stąd trzeba lać wazelinę całymi litrami … A oczekuje się wyłącznie prostego, zwykłego profesjonalizmu i odrobiny rzetelności, a nie kolejnego ctrl+C, ctrl+ V… Ignorancja ludzi zajmujących się PR, bywa naprawdę przerażająca. Nie potrafią w banalny sposób zmniejszyć wielkości zdjęcia. Użyć prostego programu. Dołączyć linków, zamiast plików. Skorzystać z pełnej gamy narzędzi dostępnych najczęściej za darmo. Ale to wymaga odrobiny pilności i chęci rozwijania swoich umiejętności. Naprawdę, śliczna buzia i długie nogi nie są już wyznacznikiem profesjonalizmu człowieka od PR …
Druga sprawa, to zawartość treściowa budowanej informacji.

Która poza „debeściarskim” aspektem nic nie wnosi. Niczego nie przekazuje. Bardziej inteligentne firmy, chociaż jakiś element badawczy pokazują. Próbują zbudować informację na kanwie ciekawej historii. Albo ująć to niebanalny sposób. Z czystej głupoty mnóstwo czyjejś pracy idzie do kosza. Nie oszukujmy się – „debeściarskich” tekstów nie opublikuje żadne pismo, ani żaden serwis www. Chyba, że taki, który kopiuje i wkleja wszystko jak leci … Albo zapłacicie za artykuł sponsorowany i wtedy będziecie w nim pisać skolka ugodno …

Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że „Polska Pijarowska” zbacza w kierunku agencji rozliczanych za ilość wysyłanych materiałów (a nuż opublikują) i zamiany pióra w karabin maszynowy treści, które ani nikogo nie interesują, ani nie są napisane w ciekawy sposób. Z kolei firmy, przeświadczone są o „fajnie napisanych artykułach”, które są przede wszystkim ciosane językiem propagandy i to takiej, że aż zęby bolą … Odnoszę wrażenie, że dla wielu firm „fajny artykuł” to taki, w którym pisze się o nich wyłącznie dobrze. A to już pachnie na milę chorobliwą megalomanią …

Oczywiście, zdarzają się takie ciekawostki jak tutaj:
KUPIŁEM SOBIE MLEKO
gdzie nigdy nie wiadomo, czy to prawda, czy umiejętnie zbudowana „success story”.

Ludzie chcą być inspiriowani i poszerzać swoją wiedzę. Najczęściej w ciekawy i niebanalny sposób. Megalomania jest już de mode.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s