Krótka historia marketera z archiwum

Porządkując stare szpargały, znalazłem swój artykuł z 1997r. o konfliktach na linii marketing -sprzedaż. W tym przypadek spółki „Alfa” 🙂 z 1995r. Ciekaw jestem, na ile dziś można mówić o podobnych procesach, bądź ich całkowitym braku :))

(c) 1995, Jacek Kotarbiński

„W 1995r. w firmie Alfa, rozpoczęto proces restrukturyzacji. Zorganizowano nowe działy, w tym marketingu i sprzedaży. Obie funkcje rozdzielono od siebie. Spółka była średniej wielkości (350 pracowników) jak i działała w różnych obszarach funkcjonalnych ( produkcja i usługi dla przemysłu). Rada Nadzorcza zaakceptowała projekt, całość „odpaliła” w nowej strukturze. Dopóty firma wdrażająca projekt gasiła problemy w zarodku, nikt nie miał do nikogo pretensji. Niestety, później, po roku samodzielnego działania, młodzi marketerzy zatrudnieni w firmie nie sprawdzili się. Ich projekty spotkało fiasko, wydano niepotrzebnie sporo pieniędzy, wewnętrzna komunikacja i współpraca zaczęła układać się fatalnie. Na „spotkaniu prawdy” i po przeprowadzonych wewnętrznie badaniach, przedstawiciele innych działów oraz związki zawodowe zdefiniowały swoje pretensje:

  • Dział Marketingu ma najmłodszego dyrektora w firmie, stąd nie ma od bladego pojęcia o zarządzaniu i powinien siedzieć cicho, kiedy starsi wiekiem i doświadczeniem koledzy coś mówią (Dyrektor Marketingu miał 26 lat, średnia dyrektorska – 45 lat).
  • Marketing chce ciągle pieniędzy na zupełnie niepotrzebną reklamę, bo przecież firma jest znana na rynku, poza tym wdrożono system ISO i jakościowo jest super
  • Marketerzy mają non stop pretensję do handlowców, że nie potrafią rozmawiać z klientami (koncentrują się na jednorazowej transakcji, a nie na budowaniu długofalowych relacji – co oznacza w praktyce „wciskanie” na siłę).
  • Nie można wejśc do Działu Marketingu bo cyt. z ankiety „ siedzą tam najładniejsze dziewczyny w mieście, czytają sobie młodzieżowe czasopisma i popijają kawę”.

Zarząd stwierdził, że należy dokonać zmian, które poprawią sytuację.

  • Zredukowano dział do 3 osób i zlikwidowano go jako samodzielną komórkę.
  • Cały dział nazwano „komórką marketingu” i przesunięto pod protektorat dyrektora handlowego ( dyrektor marketingu stał się kierownikiem marketingu)
  • Zmieniono zakresy obowiązków w taki sposób, że komórka miała zajmować się wyłącznie wyjazdami na targi, produkcją folderów dla działu handlowego, wysyłka ofert do klientów i badaniami ankietowymi.

Bardzo szybko zmieniła się atmosfera pracy w nowej komórce. Nagle, dyrektor handlowy zaczął stawiać bardzo wygórowane żądania i nierealne terminy. Mścił się za wcześniejsze uwagi i przytyki, które były kierowane pod jego adresem. Po 2 miesiącach, cała ekipa marketingu zwolniła się z firmy. Przyjęto na ich miejsce młodą dziewczynę (jako specjalistkę ds. marketingu), która spodobała się dyrektorowi. Prywatnie, była jego szwagierką. Ze względu na dużą liczbę obowiązków, część funkcji delegowano do zaprzyjaźnionych agencji reklamowych, które zupełnie przypadkiem były kierowane przez jej szkolne koleżanki.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s