Co emituje blog ?

Łaska marketera na pstrym koniu jeździ.  A łasi menedżerowie chłoną nowinki i domorosłe koncepcje niczym najsuchsza gąbka świata. Znawcy wszelkiej maści  ścigają się w wymyślaniu najprzeróżniejszych teorii, a dym idzie taki, że szkoda gadać. Kilka lat temu zagięto parol na public relations.

„PR ist King !” , „Precz z marketingiem!” – krzyczano. Do dziś wielu uważa, że marketing jest „be”, a  PR „cacy”. Jak też że nie należy łączyć jednego z drugim. Często słyszę „ zajmuję się PR-em, a nie marketingiem”.  I takie tam różne … Zachłyśnięci sławą technik public relations menedżerowie, poczęli inwestować w PR konkretne środki. Oczekując, że owy „PR” zastąpi im dotychczasowy efekt „marketingu” ( czytaj: wzrost sprzedaży). Niejednokrotnie okazywało się, że o ile chętnych na bezpłatne jadło i imprezowe napitki było wielu, dziennikarze na konferencjach trudno policzalni, a obsługa techniczna „tiwi” przegryzała sobie krakersy w walce o kanapki z kawiorem, to trendy sprzedaży nijak ruszyć nie chciały. I zanim do branży nie dotarło, że krany to się rozkręca kluczem francuskim, a nie obuchem siekiery, minęło trochę czasu. Innymi słowy, jeśli chce się osiągać określone cele marketingowe, trzeba używać adekwatnych do tego narzędzi.

Oczywiście, podobne katusze przechodzili spece od CRM (niektórzy przypłacali ciężkim roztrojem nerwowym, stukrotne tłumaczenie, że nie o oprogramowanie tu chodzi), goście od balanced scorecard czy „klienta wewnętrznego” (ukłon dla Joa 🙂 .  Niedługo czekać to będzie zapewne speców od strategii błękitnego oceanu. Innymi słowy – poszukiwanie cudownego młynka do spełniania życzeń [ patrz tutaj ].

Teraz mamy erę rzucenia się na social media. Niekoniecznie o blogi tu chodzi, ale o wszystko co pachnie Ćwierkaniem, Blurpowaniem,  Mordoksiążką, Naszą …. {tu wpisz dowolne słowo}, Złotą Linką, Roboteo czy Zwiesiem-W. Tak jakoś wszyscy o tym zaczęli mówić, pokazywać w telewizji, a ponieważ dziś „nie być trendy” to dla wielu bossów „nie być wcale”, stąd atmosfera się trochę podgrzała.

Okazało się bowiem, że o ile na blogu jeszcze można moderować komentarze ( i kontrolować jakoś sytuację) to w social media nie do końca. I o ile kiedyś informacja w sieci rozchodziła się z prędkością błyskawicy, o tyle dziś jest to dziesięciokrotnie szybciej. Papcio Einstein byłby dumny ! Jak ? Ależ proszę. Poprzed funkcję udostępniania linków, 1 osoba na Facebooku mając 300 znajomych, a każdy z nich kolejnych 300, w jednej chwili może uczynić jawną informację dla np. 300 * 300 = 90.000 ludzi. Za darmo. Na Wykopie im bardziej krwisty case (dziwadła, zwolnienia z roboty, nagrania korporacyjnych rozmów czy wpadki cele brytów) tym mocniej idzie do góry. Skala chętnych do gry w salonowca nigdy w Polsce nie była tak wielka ! Setki serwisów od lewa do prawa polują na zdjęcia, filmy, teksty – dziś świeżym, internetowym miąskiem może być absolutnie wszystko.

Przeciętna firma próbuje to ogarnąć. Nagle, do wielkiego prezesa, jeszcze większej korporacji, z jeszcze większym ego – dociera, że ci, którzy wczoraj zalegali plackiem przed jego gabinetem – dziś potrafią urządzić taki elektroniczny jazgot, że strach włączyć złotego laptopa. I jeszcze coś bełkocą o jakimś prosumeryzmie. Rzuca więc wszystkie siły i środki aby nad tym zapanować. Armie prawników, szlaban na informacje, nasłuch i „na-view” elektroniczny, firmowe bigbrothery i sistery i co tam byle komentarz się pojawi, to natychmiast straszonko. Kiedyś jak była tuba, to się ją zatykało, a dziś to nieograniczonej wielkości sito. Na dodatek „toto” nigdy nie śpi i niestety – jak Cię raz Google wytropi to już tak zostanie …

Świadomość, że istotą każdego social media jest KOMUNIKACJA (a nie propaganda – nie mylić z public relations), dociera do wielu z bardzo wielkim trudem.

Komunikacja, to swoista równość obu stron. Klient chce przekazać firmie swoje merytoryczne (podkreślam !) uwagi. Zdarza się mu to czynić w emocjonalny sposób. Firma, dzięki ich wysłuchaniu i ocenie, może je uwzględnić, rozwijać się, a dzięki temu osiągać zyskowność poprzez sprzedaż i zadowolenie wszystkich stron z realizowanych transakcji. Social media w tym procesie umożliwiają tworzenie efektywnych formuł komunikacji i tworzeniu obszarów, które nazwą kiedyś WIEDZĄ o kliencie. Przekonają się o tym zwłaszcza Ci, którzy zbytnio wierzą badaniom lub są zbyt asekuranccy rynkowo. Dziś przestaje się liczyć szybkość ( wszyscy są szybcy) – siłą staje się kreacja i innowacyjność (a tego za żadne skarby nie da się osiągnąć np. tresując, a nie inspirując zespół).

Prosumeryzm  wymaga  ODWAGI. Akceptacji słabości własnych procesów, umiejętności ich poprawy. A przede wszystkim – SZACUNKU dla swoich partnerów biznesowych. Warto o tym pamiętać, tworząc firmowe profile, blogi, kanały czy podcasty.

A co emituje blog ? Blog emituje flog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s