„Szmaty na zewnątrz …”

Wracając do domu, spotykam coraz więcej ekranów LED. Jeden szczególnie zwraca moją uwagę. Emituje tak silne światło i jest na tyle duży, że okolicznym domom spadły pewnie zdecydowanie rachunki za prąd. Nie  jestem pewien, czy stałe zamieszkanie w dyskotece bez muzyki  jest  szczytem marzeń Polaka-Szaraka…

Osobiście nie mam nic przeciwko ekranom LED. Tak samo jak nie mam nic przeciwko outdoorowi. Reklama zewnętrzna pełni swoją funkcję i doskonale portretował to Darek Kubuj w swojej książce Outdoor” (pozdrowienia :)) . Coraz częściej krótkie porcięta polskiej reklamy zewnętrznej, ujawniają bezsensownie gołe (i niestety nie seksowne) pośladki. I aż ręka świerzbi, żeby wymierzyć solidnego klapsa.

Polskie „rzemiosło reklamowe” jest w stanie gorzej niż marnym. Nie trzeba tego udowadniać – wystarczy wyjść  na ulicę. Trudno się dziwić. Skoro w szkołach reklamy uczy się głównie o mediach, a rzemieślnicy to głównie samouki z nierzadko mocno dyskusyjnym poczuciem estetyki, wiedzą o proporcjach, liternictwie czy projektowaniu graficznym. Wyuczeni „na klientach” – wszak każdy rodak to specjalista we wszystkich dziedzinach reklamy.  Dziś każdy kto ma Photoshopa uważa się za kreatywnego artystę. Ale klikanie myszą w  InDesignie  detepowca jeszcze nie czyni… (taka parafraza klaskania u Rubika …) Ale nie o tym 🙂

Efektem jest niestety „trzoda na ulicach” , zarówno pod względem estetycznym, uwarunkowań przestrzennych czy standardów informacyjnych i identyfikacji miejskiej.   Dziś to tego garnuszka wchodzą powoli acz skutecznie, systemy komunikacji wizualnej. Obejmującej wspomniane ekrany LED, projekcje wizyjne, sieci ekranów LCD i wszelkie narzędzia określane mianem cyfrowych narzędzi reklamy i informacji. Ale instalacja outdooru, to nie do samo co LED. Źle umiejscowiony ekran będzie oślepiał kierowców, dostarczał wieczornych, dyskotekowych atrakcji mieszkańcom okolicznych domostw czy dezorientował przechodniów. Podobnie jak projekcja wizyjna.  Jeśli zdezorientowany, pijany kierowca wjedzie w centrum Warszawy w tłum ludzi na przystanku, dyskusja będzie się toczyć wokół oślepienia go przez ekran (nowość), a nie jazdy po alkoholu (zbyt pospolite).

Komunikacja cyfrowa, to zupełnie nowe możliwości prezentacji zawartości informacyjnej i reklamowej. Oby przez nonszalancję niektórych marketerów i agencji, wspomniany na wstępie klaps nie zamienił się w legislacyjnego kopniaka. Ze strony prawodawcy jak i samorządów. Szkoda by było. Może więc warto samemu najpierw popracować nad standardami, uwzględniającymi interesy wszystkich stron.

PS. Tytuł zaczerpnąłem od pewnego berlińskiego powiedzenia, związanego z pałacem prezydenckim. Ale go tutaj nie przytoczę :)))

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “„Szmaty na zewnątrz …”

  1. Pingback: Reklamowa partyzantka « Filozofia marketingu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s