Kto kogo pożera i co z tego wynika ?

Wielką inspiracją tego wpisu, jest Jacek Gadzinowski i jego obrazek

Jacek trafia w sedno zagadnienia – nie tylko źródeł tworzenia polskich portali społecznościowych, ale rozwoju wielu projektów internetowych w Polsce. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że ich głównym celem jest zarabianie pieniędzy na strzyżeniu frajerów, a nie dostarczaniu rzeczywistej i użytecznej wartości.

Jakikolwiek vortal społecznościowy, to specyficzne miejsce. Grupa ludzi, których łączy jedynie kontakt elektroniczny, kieruje się  swoistymi e-zasadami ( pisaną bądź nie – netetykietą) oraz obyczajowością dnia codziennego. Szczególnie w grupach czy na stronach międzynarodowych, elementy multikulturowości stają się wyjątkowo jaskrawe.  Dla mnie, totalnego technicznego i informatycznego lammera (jak wykładali Javę, to kułem procesy repozycjonowania brandów) , vortal społecznościowy to przede wszystkim idealna możliwość nieskrępowanej, wolnej dyskusji na płaszczyźnie zawodowej, spotkania podobnych, wariackich pasjonatów np. marketingu :)) czy porządkowanie sobie wiedzy i nieustanny proces uczenia się czegoś nowego. To również możliwość czytania rewelacyjnych wpisów czy inspirowania mądrymi i ciekawymi ludźmi. Bez tego typu cech, moim skromnym zdaniem każdy vortal będzie pustą wydmuszką, elektronicznym tworem, bazą danych bez tego „czegoś”.  Social media tworzone (lub implementowane) są często przez informatyków/webmasterów, a nie przez pasjonatów. Dają narzędzia, ale brakuje im często pewnej „radości tworzenia”.

Być może potwierdzeniem mojej tezy, będą klasyczne listy dyskusyjne, przeżywające swój kryzys. Dziś umierają – ostatnio problemy ma Internet-PR. Userzy chcą social mediów, przenoszą się do nich. „Ten nie zna życia, kto nie był na liście dyskusyjnej” 🙂  Choćby taka HRM-PL Karoliny S., gdzie pierwsze kroki stawiały polskie orły i sokoły współczesnego Human Resources Management :)) Dziś wiele podobnych rozwiązań jest zachwaszczanych przez mniej lub bardziej jawny spam. Przez ludzi, których jedynym celem jest penetracja specjalistów, jako klientów. I nie zainteresowanych wniesieniem do grupy jakiejkolwiek wartości. Wspominam o tym, bo podobne procesy dotyczą social media.

Facebook, Nasza-Klasa, Goldenline, LinkedIn czy Profeo – to tylko narzędzia. Tworzywo. Do życia – potrzebuje Twórców. Wirtualne spotkania, szczególnie w gronie specjalistów – to trochę jak składkowe imprezy. Każdy musi wnieść jakiś intelektualny wkład. Jeśli robi to wyłącznie dwóch – trzech liderów, a pozostali czerpią z tego jedynostronne korzyści – zaangażowanie szybko się wypali.

Obserwuje np. rozwój siatka.media.com.pl. Przez jakichś czas prowadziłem tam bloga. Ale tutaj też okazuje się, że można mieć narzędzia, ludzi, środki, ale kiedy nie ma się pomysłu …. Serwis stał się w zasadzie tubą, nagłaśniającą wydarzenia. Trochę szkoda, bo pomysł fajny.

Ważną cechą każdego serwisu społecznościowego, jest bezcenna możliwość porządkowania, systematyki czy selektywności informacji, która nas interesuje. To core business każdego portalu tego typu. Nareszcie można czytać to co się chce, wchodzić w interakcję z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Dzielić się wiedzą, dodawać łatwo multimedia, pisać w czasie rzeczywistym.

Większość portali społecznościowych ma tego typu funkcje (lub za chwilę mieć będzie). Dlaczego jednym się udaje, a innym nie ? To też temat na jakąś dyskusję 🙂

Nie chcę porównywać vortali „na twardo”. Musiałbym zrobić tabelkę :))) Mogę wyrazić jedynie opinię, będąc userem zarówno Facebooka, Naszej-Klasy, Goldenline jak i LinkedIn.

Pierwsza cecha, chyba najistotniejsza – to wiarygodność. W Facebooku można być anonimowym. Można mieć fikcyjne konto. (BTW: już gdzieś mi „Jarosław Kaczyński” mignął na FB). Trudno początkowo wejść w interakcję z kimś, kogo nie zna się osobiście. Chyba, że są to strony fanowskie. Ale działa tutaj mechanizm ” znajomy znajomego może być moim znajomym” 🙂 Ta cecha z kolei jest podstawą działania Goldenline. Tu po prostu nie opłaca się być osobą fikcyjną. Również z anonimowymi userami nikt nie chce rozmawiać. Podobnie z Naszą-Klasą. Fikcyjne konto nie ma sensu, chyba że tylko po to, aby uprawiać niczym nieskrępowaną reklamę lub prowokację.

Porządny social, to już nie ładowanie zza węgła głupawymi, prowokacyjnymi komentarzami. To już nie karmienie trolli wysokowydajną paszą na tucz… Tutaj zaczynasz być rozpoznawalny, odpowiadasz za to co piszesz, a dyskusje mogą być o wiele ostrzejsze niż w rzeczywistości. Nie ma litości 🙂 Zarówno Ci, którzy mają lekkie pióro, jak i ci za którym w toku dyskusji pozostają już tylko epitety – chcą mieć ostatnie słowo i czasem kończy się na „Teruego, senor” :)))))

Zastanawialiście się kiedyś, po co ludzie kupują komputery do domu ? :))) Pewnie, że nie do nauki. Ale jakichś czas temu, jednym z powodów zakupu była również chęć pojawienia się na Naszej-Klasie. Nie wiem, czy ktoś robił takie badania. Ale faktem jest, że Polska jak długa i szeroka – dzięki NK ruszyła lawiną do internetu. Wcześniej wielu po prostu nie miało szczególnego powodu :)))) Śmiem nawet dziś przypuścić, że dla wielu 40+, NK jest JEDYNYM kontaktem z internetem. I jedyną z niego korzyścią.

Userzy NK wybaczali nieomalże wszystko. Zapchane serwisy, przerwy techniczne. Prosił o wybaczenie zawsze wirtualny Pan Gąbka – nieomalże jak Puszek ze Shreka 2 :))) I ludzie wybaczali :))) Nie powstała silna konkurencja, dziś 25 mln userów rzuca na kolana każdego. Ale czy duży może więcej ? Co jest ważne w social media ? Ilość userów czy ich profil jakościowy ? To też pytanie na inną dyskusję.

NK zaczęła strzyc te miliony. Najpierw delikatnie (wyślij gadżety), a później na potęgę (eurogąbki). Trochę jak baca, który ma wielkie stado owiec, ale poziom przyrostu wełny jest bardzo zróżnicowany. Osobiście podzieliłbym je na różne stadka. I wertykalnie, i horyzontalnie. Jedne strzygł od razu, a inne jeszcze pokarmił. I owieczki zaczęły beczeć, najpierw akcjami typu „Nie płacę na NK”.

Mistrzostwem NK była akcja z fikcyjnymi kontami. Każdy kto zarządzał bazami danych, wie o co chodzi. :)))

„Śledzikowaty” produkt, dziś stał się społecznym polem do żartów. Skala odrzucenia (mentalnego, nie rzeczywistego) jest chyba spora ( moja subiektywna opinia). Nie przypominam sobie nikogo, kogo ta funkcja NK zachwyciła. Tyle tylko… że to nie o funkcję chodzi, a sposób jej wprowadzenia ( narzucenie wszystkim userom, bez pola manewru i możliwości wyboru). I tu jest chyba „pies podgrzewany” :))

IMHO Pan Gąbka powinien sobie wziąć do serca i przemysleć  strategię userów. Wmawianie sobie w lustrze, że „jest super, jest super, więc o co ci chodzi” – dopóty działa prawo dużych liczb, bywa złudne. Lekceważenie userów, to zaproszenie konkurencji do wspólnego stołu. Nie tylko bezpośredniej – przede wszystkim tej substytucyjnej …. Chyba, że rzeczywiście core business NK jest wykorzystywanie sentymentów wyłącznie do wciskania reklam i wyżymania eurogąbek. Na wielu sponsorów pewnie jeszcze to działa.

Ale dziś coraz częściej inwestorzy w reklamę sieciową nie zadają pytania „ilu nas obejrzało”, ale „co z tego wynika”. Wszyscy się zachłystują przyrostem budżetów w sieci. Super. Ale zadaje pytanie o efekty ? Tutaj bywa baardzo różnie.

Trudno nie zgodzić się z opinią, że następuje polaryzacja social media. NK zaczyna być kojarzona z „dziuniami”, oglądaniem psów, chałupek i wakacji z Bułgarii. Czyli podniety Polski B, C i tak dalej. Targety proszkowe, płynowe i taniomasowe wynikające z ilości userów. Podkreślam : „zaczyna być kojarzona” – co nie znaczy, że tak jest ( badania …). Dla mnie osobiście, NK jest użyteczną platformą kontaktu z masą znajomych, których nie widziałem od lat. Ale nie przypominam sobie, żebym zapamiętał jakąkolwiek charakterystyczną reklamę z tego serwisu …

Dla mnie przyszłość social media odgrywa się w Facebooku. Przenoszone są tu przede wszystkim realne potrzeby userów. Choć może czasami drażnić inwazyjność oferowania różnych aplikacji. Poza tym „przestrzeń użytkowa” FB jest spora. W innych socialach, nie potrafię czasem oprzeć się wrażeniu, że okno użytkowe coraz więcej pola oddaje przestrzeni reklamowej … Niewątpliwą siłą FB jest jego elastyczność, multiplikacyjność, multimedialność. Można się uzależnić ? Można :)) Dlaczego ? Jeśli otaczasz się informacjami, które są dla Ciebie interesujące – to jedzenie tylko zaostrza apetyt 🙂

Narzędzi webowych, którymi ostatnio wszyscy się zachłystują – jest co nie miara 🙂 Jestem na GL, FB, LinkedIn i NK. Czasem coś ćwierknę. Ale już Blip. Flicker, Profeo … Po prostu przeciętny człowiek nie jest w stanie. To wszystko „kosztuje czas”. Dlatego wróżę karierę narzędziom integrującym :)))) Chętnie zobaczyłbym „pulpit sterowniczy”, w którym mogę szybko  zobaczyć co się dzieje na moich grupach na GL, czy nie toczy się fajna dyskusja na FB albo ktoś ciekawie nie ćwierka. Im więcej różnorodności – tym większe zainteresowanie narzędziami upraszającymi 🙂 Klasyka.

Nie potrafię też oprzeć się przekonaniu, że przyszłość social media, to również przestrzenie specjalistyczne, zaprojektowane pod kątem określonych grup zawodowych, biznesowe, z targetowanym przekazem. Samograje z rewelacyjnym biznes planem. Niejednokrotnie zamykane i przeznaczone wyłącznie dla swoich użytkowników.  Płatne. Ot, takie wirtualne HBO czy Canal+. Z reklamami, ale starannie dobranymi, wiarygodnymi. Prawdziwymi ofertami, a nie pietruszką na targu. Wartościową i wiarygodną bazą wiedzy.

Wizualizacja na dziś ? Facebook – to taki sklep delikatesowy ? NK –  masowy discount, w którym już trochę kartony zaczynają się sypać ?  Goldenline – sieciowa księgarnia z ambicjami ?

PS. Wszyscy uczą się FB. Również Harvard Business Review :)) Ostatnio próbował sprzedawać tak swoją prenumeratę, przez stronę fanów. IMHO zastosowanie tych samych mechanizmów sprzedażowych, procesów w FB czy innych socialach trochę mija się z celem. Fanom trzeba dawać różne rzeczy J))  Dlatego czekam na facebokowsko-fanowskie koszulki „Przekroju” czy kubki „Pressu” :)) Ciekawe, kiedy wpadną na to, że trzeba również kupować konkursami z nagrodami, ale inteligentnymi w stylu „Gdzie to w Polsce?” :)))

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kto kogo pożera i co z tego wynika ?

  1. Zgadzam się z przedstawionym punktem widzenia. N-K okazała się fajną platformą do odświeżenia i aktualizacji starych znajomości, nie wydałem ani złotówki na gąbki i gadżety:) Natomiast serwisy typu Linkedin, GL, Profeo – fajnie, że powstały ale odnoszę wrażenie, że już dzisiaj brakuje pomysłu na ich rozwój. Dobrze, iż w tym przypadku społeczność nie została poddana nachalnej reklamie, jednak przyszłość dla social mediów, podobnie jak autor, upatruję w wortalach precyzyjnie kierowanych, gdzie odsetek przypadkowych user’ów/dyskusji będzie niewielki. Niech będą nawet płatne, ale elitarne. Będzie to z korzyścią dla zarejestrowanych użytkowników, a także ułatwi pracę marketerom:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s