Maniera menadżerska

Przecietnej klasy Zarządzający ( nie mylić z Kreatorem Rynku), od maleńka przyzwyczajany jest do pewnej specyficznej maniery. Rozwiązań na pstryknięcie palca.
Pojawia się problem. Pstryk ! I już mamy rozwiązanie. Jedna chwila i już. Zero wysiłku i myślenia.
Wokół rozwiązań „na pstryknięcie” (złośliwcy mówią czasem o „burknięciach” lub „pierdnięciach”) wykreował się olbrzymi przemysł. Firm konsultingowych, szkoleniowych, agencji reklamowych oraz nieprzebranych rzesz indywidualnych konsultantów i konsultantek, trenerów, prawników czy księgowych.
Dobrze prosperujący Zarządzający, żyje w magii „pstryknięć” ( przypominam: będących czasami „burknięciami” lub „pierdnięciami”…). Polega to na tym, że kiedy zamarzy się mu jakikolwiek problem, spore stadko usłużnych, natychmiast podaje garść prostych i szybkich rozwiązań. Oczywiście, nie mogą być zbyt skomplikowane, aby zbytnio Zarządzającego nie przemęczyć.
Sprzedaż spada ? Pstryk ! Zyski maleją ? Pstryk ! Zbyt wysokie koszty zakupów ? Pstryk ! Trzeba zmotywować ludzi ? Pstryk !
Pstryki oczywiście kosztują. Tysiące za ryczałty, pensje i stada doradców. Cóż, od tysięcy lat i relacji „król – dwór” niewiele się zmieniło. Pachnie bizantyjskim zarządzaniem ? Niewątpliwie.
I teraz taki zarządzający inwestuje pieniążki w spotkanie z jakimś guru. Seminarium albo konferencję. Czegóż on może od niej oczekiwać ? Oczywiście ! MegaPstryknięć ! Pstryknięć załóżmy z takim przełożeniem : ” inwestuje 1.000 w udział w konferencji, a oszczędzam w firmie 10 mln”. Czyż to nie jest świetny biznes ? Wow ! Skoro moi pożal się Boże doradcy, zarzucają mnie pstryknięciami, z których połowa to burknięcia, a reszta … wiadomo co – to Guru musi mi w tym pomóc. Ot, na przykład wyjaśnić, o co mu chodzi w tych książkach, które pisze od 40 lat. Najchętniej w godzinę i prostym językiem, aby było to zgodne z percepcją Zarządzającego. I jeszcze najważniejsze – zgodnie z jego PRZEKONANIAMI. Wszakże nieomylny Zarządzający, nie dopuszcza myśli, że ktos inny może mieć odmienne zdanie od jego przekonań. JEGO organizacja jest najwspanialsza na świecie. Dlatego w czasach kryzysu, oczekuje przede wszystkim PSTRYKNIĘĆ!, a nie zmiany swojej organizacji …
Pstryknijmy zasłonę milczenia ….

Przecietnej klasy Zarządzający ( nie mylić z Kreatorem Rynku), od maleńka przyzwyczajany jest do pewnej specyficznej maniery. Rozwiązań na pstryknięcie palca.

Pojawia się problem. Pstryk ! I już mamy rozwiązanie. Jedna chwila i już. Zero wysiłku i myślenia.

Wokół rozwiązań „na pstryknięcie” (złośliwcy mówią czasem o „burknięciach” lub „pierdnięciach”) wykreował się olbrzymi przemysł. Firm konsultingowych, szkoleniowych, agencji reklamowych oraz nieprzebranych rzesz indywidualnych konsultantów i konsultantek, trenerów, prawników czy księgowych.

Dobrze prosperujący Zarządzający, żyje w magii „pstryknięć” ( przypominam: będących czasami „burknięciami” lub „pierdnięciami”…). Polega to na tym, że kiedy zamarzy się mu jakikolwiek problem, spore stadko usłużnych, natychmiast podaje garść prostych i szybkich rozwiązań. Oczywiście, nie mogą być zbyt skomplikowane, aby zbytnio Zarządzającego nie przemęczyć.

Sprzedaż spada ? Pstryk ! Zyski maleją ? Pstryk ! Zbyt wysokie koszty zakupów ? Pstryk ! Trzeba zmotywować ludzi ? Pstryk !

Pstryki oczywiście kosztują. Tysiące za ryczałty, pensje i stada doradców. Cóż, od tysięcy lat i relacji „król – dwór” niewiele się zmieniło. Pachnie bizantyjskim zarządzaniem ? Niewątpliwie.

I teraz taki zarządzający inwestuje pieniążki w spotkanie z jakimś guru. Seminarium albo konferencję. Czegóż on może od niej oczekiwać ? Oczywiście ! MegaPstryknięć ! Pstryknięć załóżmy z takim przełożeniem : ” inwestuje 1.000 w udział w konferencji, a oszczędzam w firmie 10 mln”. Czyż to nie jest świetny biznes ? Wow ! Skoro moi pożal się Boże doradcy, zarzucają mnie pstryknięciami, z których połowa to burknięcia, a reszta … wiadomo co – to Guru musi mi w tym pomóc. Ot, na przykład wyjaśnić, o co mu chodzi w tych książkach, które pisze od 40 lat. Najchętniej w godzinę i prostym językiem, aby było to zgodne z percepcją Zarządzającego. I jeszcze najważniejsze – zgodnie z jego PRZEKONANIAMI. Wszakże nieomylny Zarządzający, nie dopuszcza myśli, że ktos inny może mieć odmienne zdanie od jego przekonań. JEGO organizacja jest najwspanialsza na świecie. Dlatego w czasach kryzysu, oczekuje przede wszystkim PSTRYKNIĘĆ!, a nie zmiany swojej organizacji …

Pstryknijmy zasłonę milczenia ….

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Maniera menadżerska

  1. Pingback: Czas na E-bajer ? « Subiektywny blog o sztuce marketingu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s