Policjanci i kowboje ….

Jeżeli nie rozumiemy jakichś procesów – łatwo nam przychodzi wierzyć w teorie spiskowe. Opcje bankowe, które  stają się zmorą wielu przedsiębiorców stały się dziś obiektem zainteresowania wielu różnych hm… organizacji.  Wydaje się, że problem (nazywany słowem na „K” czyli karnawałem …) jest odrobinę szerszy. I dotyczy bardzo szybkiej erozji zaufania nie tyle do banków, ale instytucji finansowych w ogóle. Dzisiejsza GW informuje, że NBP  szkoli księży z zakresu efektywnego zarządzania finansami. Szczytna ( żeby nie powiedzieć „świę(e)t(n)a” idea. Pytanie – gdzie było NBP, kiedy trzeba było wytłumaczyć niektórym przedsiębiorcom istotę ryzyk opcyjnych i mikrodruk umów zawieranych z niektórymi bankami. Pytanie – gdzie byli niezależni analitycy finansowi ( a mamy  takich w RP ???), którzy nie reprezentują jakichś banków, a niezależne, duże i wiarygodne instytucje finansowe ( a są takie??? ) …. Pytanie – gdzie byli wróże i wróżki ( podobno to ostatnio nawet zawód), którzy autorytatywnie by stwierdzili, że ich źródła analiz danych są bardzo podobne do źródel analiz danych, najtęższych głów statystycznych …. „W ekonomii nie ma może tak, a może tak” – jak mawia Tomasz Olbratowski. Jest „albo tak, albo tak”. Trzeba być prezycyjnym …. 

Dawno, dawno temu, kiedy powstawały pierwsze zręby rynków finansowych, każdy pożyczający pieniądze na procent nie był darzony szczególną estymą. Przez te kilkadziesiąt lat, świat uległ przeobrażeniu na tyle, że dziś nie może funkcjonować normalnie, bez pożyczonego pieniądza. Jednak zawsze przeciętny szarak, gdzieś wierzył, że jeśli nie opatrzność czuwa nad jego kasą, to zawsze będą to jakieś mechanizmy kontrolne. Jeśli nie państwowe, to przynajmniej branżowe. Instytucje finansowe, nomen omen – zawsze uważane były za instytucje, które powinny cieszyć się szczególnym zaufaniem społecznym. Przypadki ostatnich miesięcy, dobitnie dowodzą, że najznakomitsze (wydawałoby się ) banki i fundusze, zachowują się niczym grający w 3 karty lub kubki – Franciszek Dolas na marokańskim targowisku …. (Dla dociekliwych : te 3 kubki to Europa, Azja i Ameryka Północna 🙂

Oczywiście, każdy przedsiębiorca wie i rozumie zasady ryzyka w prowadzonej przez siebie dzialalności. Gdyby tego ryzyka nie kalkulował, poszukałby sobie jakiejś bezpiecznej pracy lub żył z odsetek. Jednak każdy przedsiębiorca rozumie również istotę hazardu. Jeśli komuś zapewnia to zastrzyk adrenaliny lub ma ochotę na odrobinę rozrywki – idzie po prostu do kasyna. Tam może skorzystać z różnych gier, o różnym stopniu ryzyka, stawki, skomplikowania itp. Uczestnicząc w tej grze, świadomie podejmuje ryzyko przegranej bądź wygranej. I najważniejsze – to nie kasyno przychodzi do niego (jednocześnie „zadymiając” atmosferę i sugerując, że kasynem nie jest …), ale on musi się do niego wybrać ….

Im więcej czytam i dyskutuję na temat opcji i forwardów, tym bardziej nie potrawię się oprzeć wrażeniu, że to masowa skala „kasyn, które przyszły do klienta”. Kasyn na pograniczu prawa, gdzie mało który przedsiębiorca miał  tak naprawdę świadomość czym ryzykuje. Trochę według zasady – jak wygrasz, dostaniesz 100 zł., a jak przegrasz – musisz zapłacić 10.000 zł. Problem leży w tym, że podobno banki nie są kasynami ( w sensie działalności,  zaufania, etyki prowadzonego biznesu). Ani kasyna bankami. Dziś jednak okazuje się, że najważniejsze filary i podwaliny finansowego świata przypominały krupierską ruletkę. Na dodatek z elementami, zapewniającymi ostateczną wygraną kasyna zawsze… I to jest najtragiczniejsze.

Wszystkim polecam film „Amok” ze świetnym Mirosławem Baką.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s