Komunikacja jednostek i grup spolecznych istnieje od zarania cywilizacji – i wszedzie tam, gdzie nie żądziła ślepa furia, siła, seks, pieniądze, religia czy władza – stawała się polem do polemik, ścierania poglądów, przekonywania się, ale również manipulacji czy budowania fałszywych tez w oparciu o prawdziwe przesłanki.
Do czasu rozwoju internetu – ta komunikacja spoleczna, miała wymiar bardziej monologu – niż dialogu. Koncerny medialne, politycy, grupy zawodowe czy spoleczne – poprzez srodki przekazu wskazywaly normy, zasady czy prawidlowy ( w ich przekonaniu) obraz widzenia swiata. Najczesciej wierzono nie tyle tym, którzy mieli te poglady MADRE, ale potrafili je w odpowiedni sposób PRZEKAZAC. Historia pelna jest osobowosci, które czynily to w sposób wielce efektywny … Niektorzym wystarczyla wylacznie sztuka epistolograficzna lub retoryka – inni, wspomagali się .. hm …”dostepnymi srodkami przymusu bezposredniego”
))) Dzis walka idzie o to aby MADRE, TRUDNE poglady komunikatywnie i przekonujaco PRZEKAZAC. I walczyc rownoczesnie z komunikatywnym przekazywaniem tresci, które nie maja nic wspolnego z wartosciami
Jednostronny przekaz sprzyjal tworzeniu mitow – które dzis wywoluja zaskoczenie chyba calego swiata. Okazalo się bowiem, ze Papiez nie musi siedziec w Watykanie, amerykanski prezydent nie musi być bialy, amerykanska wiedza o finansach nie musi się do konca sprawdzac, Azjaci nie sa “glupimi zoltkami i tania sila robocza”, a Arabowie – bezmyslna masa mieszkajaca na pustyni lub bogatymi glupcami, zostawiajacymi auto na srodku oazy, kiedy skonczy się plyn do spryskiwaczy … A prawda o Westerplatte walczy z wykreowanym mitem, dalekim od historycznej prawdy
Dzis – po internetowej rewolucji, okazuje się ze każdy ma mozliwosc dowolnego ksztaltowania swoich pogladow i “sprzedawania” otoczeniu. Inna sprawa, ze niejednokrotnie za tymi pogladami – nie kryje się innowacyjna czy wartosciowa mysl postrzegania swiata, ale czyjs konkretny, jasno zdefiniowany i policzalny interes.
Jeśli media prowadza polemike spoleczna na temat energii jadrowej – to można realizowac tym cele poparcia spolecznego dla tych inicjatyw. To normalne. W taki sam sposób dyskutuje się o nowych sposobach zapobiegania chorobom czy metodach leczenia. Niestety – najczesciej jest to “polemika sluzaca zdefiniowanym interesom”, a nie sluzaca np. wzrostowi swiadomosci spolecznej ( ten wzrost powstaje niejako “przy okazji”, ale często z dolaczona “teza”).
Ciekaw jestem – czy ktos z szacownego grona PR – pokusi się kiedys o prace magisterska, a może nawet doktorska
– i zbada, jaki % informacji, który do nas dociera w serwisach informacyjnych jest tak naprawde materialem PR, za którym kryja się mniejsze lub wieksze interesy komercyjne, polityczne czy … wylacznie medialne – sluzace wlaczeniu odpowiedniego guzika na pilocie i paru punktom ogladalnosci wiecej. Czy wierzymy dzis mediom, które maja najwieksza ogladalnosc/poczytnosc ????
))) za którymi stoja wskazniki nie majace nic wspolnego z JAKOSCIA informacji
= (“ONI czytaj DUZI to napisali – to na pewno TAKA JEST PRAWDA” ; czasami to niestety trzecia postac prawdy wedlug słynnych “Trzech Prawd …”
))
Coraz wieksze grono moich znajomych, zaczna przyznawac się do tego – ze nie oglada w ogole tv i swoja wiedze o swiecie czerpie wylacznie z internetu.
Jeśli już, to oglada filmy – kasujac starannie reklamy. Trudno im się dziwic
- poziom publicystyki telewizyjnej siegnal bruku, a czasami sledzac TVN24 czy inne stacje newsowe – ma się wrazenie, ze ONI tylko czekaja na “ustawke” w sejmie
)) Bo reszta już była
Bardzo trudno probowac być obiektywnym, gdy jestesmy otaczani zmanipulowanymi informacjami, w których kryterium obiektywizmu jest jednym z ostatnich (w rzeczywistosci). Ale koniecznie na pierwszym miejscu naglasnianym …. (proszę zarzucic jakiemukolwiek powaznemu dziennikarzowi brak obiektywizmu
)) Public relations – jako koncepcja komunikacji, zawsze sluzyla czemus albo komus. Dlatego, ze zawsze ktos albo “cos” (firma) chce przedstawic swój obraz w jak najkorzystniejszym swietle – dysponujac gama DOWODOW na udowodnienie swojej tezy … I tu jest pies podgrzewany
Koncern OPOWIADAJACY o swojej aktywnosci proekologicznej – bedacy w rzeczywistosci trucicielem, bardzo szybko “straci twarz” i jego jakiekolwiek komunikaty będą odbierane jako czcza propaganda … (niech komus jezyk uschnie, jak sprobuje tu wstawic slowo “marketing” ….
))))))))) Może warto w takim razie zadac inne pytania ? “Na ile PR jest mowieniem prawdy ? ” albo “Czy rola PR jest mowienie prawdy w sposób najbardziej korzystny dla zleceniodawcy? “
A może po prostu zaczac od “wtloczenia” dziennikarzom do glowy rozroznienie czym rozni się propaganda, reklama i public relations ?