O Lechu, co Komety … nie wykorzystał ;)

Jak wieść gminna niesie, nadciąga “noc komety”. “Ognistych … itd.”. Z gazety się człowiek nie dowie, ale z internetu i owszem. Do zwykłych komet, człek już w zasadzie przywykł. Ot, śmignie toto przed nosem, nawet zdrowaśki nie zdąży się odmówić – proza życia. Ale komety kolorowe, o to już zupełnie inna sprawa. A już zielone to w szczególności.Dziś

Onet na głównej stronie informuje o nomen omen – zielonej komecie

wariant1

Szkoda, że takiej szansy nie wykorzystał LECH. Mógł być piękny projekt marketingowy, połączony z wieczorną obserwacją nieba (lub videopołączeniem z obserwatoriami na świecie – w przypadku zimowego zachmurzenia). Poprowadzone w większych ośrodkach miejskich, przez paru zaproszonych celebrytów. Do tego piwko na rozgrzanie, kiełbaski, jakieś nocne wejścia w TVN, Polsacie czy TVP – i event gotowy. Efektem mogła być masa pozytywnych relacji medialnych. I piwko gdzieś tam w tle :)

A można było tak :) ))

wariant2

Ech, Kompanijni Marketerzy, przespaliście tę kometę … :) )))

Opublikowane w:  on luty 24, 2009 at 9:57 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Koncerny są chore

Koncerny są chore. Pędzą dookoła własnego ogona i wpadają w coraz większą pułapkę procedur, rozporządzeń, regulaminów, zestawień. Nieustannej lawiny biurokracji. Microsoft. Koncern jak się patrzy. Problem. Cóż robimy najpierw ? Porządny i praworządny Obywatel, odnajduje w sieci telefon do centrum obsługi klienta. Najprostsza i najszybsza droga. Szybsza nawet niż e-mail – uzyskujemy odpowiedź natychmiast.
Na “dzień dobry” – zetknięcie z cudownym (sic!) automatem call center Microsoftu. Jeśli nie wybierzesz jakiejkolwiek opcji – automat płynną “jankesowszczyzną” poinformuje cię, że właśnie się rozłącza i … bye, bye. Kiedy w końcu dodzwonisz się do konsultanta (biznesowego, a jakże), masz gwarancję, że NIE POMOŻE CI W NICZYM. Najpierw, będziesz przeprowadzany po licznych niuansach regulaminowo-rozporządzeniowo-proceduralnych, aby po 10 minutach jałowej rozmowy przekonać się, że nikt w niczym Ci NIE CHCE pomóc. A jeśli już – to możesz zapłacić 132 (sic!) zł. przy pomocy karty kredytowej, a łaskawa Pani przełączy gdzie trzeba ( lub udzieli informacji o rozwiązaniu problemu). Po 15 minutach rozmowy – miałem dość firmy Microsoft … Będę w ramach protestu lekceważył ich wszelkie próby reklamowe ;)
W rozwiązaniu problemu pomógł mi kolega. Okazało się, że należało wyłącznie wcisnąć kombinację klawiszy….

Opublikowane w:  on styczeń 29, 2009 at 9:38 pm Dodaj komentarz
Tags:

Paradoks PR

Komunikacja jednostek i grup spolecznych istnieje od zarania cywilizacji – i wszedzie tam, gdzie nie żądziła ślepa furia, siła, seks, pieniądze, religia czy władza – stawała się polem do polemik, ścierania poglądów, przekonywania się, ale również manipulacji czy budowania fałszywych tez w oparciu o prawdziwe przesłanki.

Do czasu rozwoju internetu – ta komunikacja spoleczna, miała wymiar bardziej monologu – niż dialogu. Koncerny medialne, politycy, grupy zawodowe czy spoleczne – poprzez srodki przekazu wskazywaly normy, zasady czy prawidlowy ( w ich przekonaniu) obraz widzenia swiata. Najczesciej wierzono nie tyle tym, którzy mieli te poglady MADRE, ale potrafili je w odpowiedni sposób PRZEKAZAC. Historia pelna jest osobowosci, które czynily to w sposób wielce efektywny … Niektorzym wystarczyla wylacznie sztuka epistolograficzna lub retoryka – inni, wspomagali się .. hm …”dostepnymi srodkami przymusu bezposredniego” :) ))) Dzis walka idzie o to aby MADRE, TRUDNE poglady komunikatywnie i przekonujaco PRZEKAZAC. I walczyc rownoczesnie z komunikatywnym przekazywaniem tresci, które nie maja nic wspolnego z wartosciami :)

Jednostronny przekaz sprzyjal tworzeniu mitow – które dzis wywoluja zaskoczenie chyba calego swiata. Okazalo się bowiem, ze Papiez nie musi siedziec w Watykanie, amerykanski prezydent nie musi być bialy, amerykanska wiedza o finansach nie musi się do konca sprawdzac, Azjaci nie sa “glupimi zoltkami i tania sila robocza”, a Arabowie – bezmyslna masa mieszkajaca na pustyni lub bogatymi glupcami, zostawiajacymi auto na srodku oazy, kiedy skonczy się plyn do spryskiwaczy … A prawda o Westerplatte walczy z wykreowanym mitem, dalekim od historycznej prawdy :)

Dzis – po internetowej rewolucji, okazuje się ze każdy ma mozliwosc dowolnego ksztaltowania swoich pogladow i “sprzedawania” otoczeniu. Inna sprawa, ze niejednokrotnie za tymi pogladami – nie kryje się innowacyjna czy wartosciowa mysl postrzegania swiata, ale czyjs konkretny, jasno zdefiniowany i policzalny interes.

Jeśli media prowadza polemike spoleczna na temat energii jadrowej – to można realizowac tym cele poparcia spolecznego dla tych inicjatyw. To normalne. W taki sam sposób dyskutuje się o nowych sposobach zapobiegania chorobom czy metodach leczenia. Niestety – najczesciej jest to “polemika sluzaca zdefiniowanym interesom”, a nie sluzaca np. wzrostowi swiadomosci spolecznej ( ten wzrost powstaje niejako “przy okazji”, ale często z dolaczona “teza”).

Ciekaw jestem – czy ktos z szacownego grona PR – pokusi się kiedys o prace magisterska, a może nawet doktorska :) – i zbada, jaki % informacji, który do nas dociera w serwisach informacyjnych jest tak naprawde materialem PR, za którym kryja się mniejsze lub wieksze interesy komercyjne, polityczne czy … wylacznie medialne – sluzace wlaczeniu odpowiedniego guzika na pilocie i paru punktom ogladalnosci wiecej. Czy wierzymy dzis mediom, które maja najwieksza ogladalnosc/poczytnosc ???? :) ))) za którymi stoja wskazniki nie majace nic wspolnego z JAKOSCIA informacji :) = (“ONI czytaj DUZI to napisali – to na pewno TAKA JEST PRAWDA” ; czasami to niestety trzecia postac prawdy wedlug słynnych “Trzech Prawd …” ;) ))

 

Coraz wieksze grono moich znajomych, zaczna przyznawac się do tego – ze nie oglada w ogole tv i swoja wiedze o swiecie czerpie wylacznie z internetu.

Jeśli już, to oglada filmy – kasujac starannie reklamy. Trudno im się dziwic

- poziom publicystyki telewizyjnej siegnal bruku, a czasami sledzac TVN24 czy inne stacje newsowe – ma się wrazenie, ze ONI tylko czekaja na “ustawke” w sejmie :) )) Bo reszta już była ;)

 

Bardzo trudno probowac być obiektywnym, gdy jestesmy otaczani zmanipulowanymi informacjami, w których kryterium obiektywizmu jest jednym z ostatnich (w rzeczywistosci). Ale koniecznie na pierwszym miejscu naglasnianym …. (proszę zarzucic jakiemukolwiek powaznemu dziennikarzowi brak obiektywizmu :) )) Public relations – jako koncepcja komunikacji, zawsze sluzyla czemus albo komus. Dlatego, ze zawsze ktos albo “cos” (firma) chce przedstawic swój obraz w jak najkorzystniejszym swietle – dysponujac gama DOWODOW na udowodnienie swojej tezy … I tu jest pies podgrzewany ;) Koncern OPOWIADAJACY o swojej aktywnosci proekologicznej – bedacy w rzeczywistosci trucicielem, bardzo szybko “straci twarz” i jego jakiekolwiek komunikaty będą odbierane jako czcza propaganda … (niech komus jezyk uschnie, jak sprobuje tu wstawic slowo “marketing” …. :) ))))))))) Może warto w takim razie zadac inne pytania ? “Na ile PR jest mowieniem prawdy ? ” albo “Czy rola PR jest mowienie prawdy w sposób najbardziej korzystny dla zleceniodawcy? “

A może po prostu zaczac od “wtloczenia” dziennikarzom do glowy rozroznienie czym rozni się propaganda, reklama i  public relations ?

Opublikowane w:  on listopad 22, 2008 at 7:24 pm Dodaj komentarz
Tags: , ,

Zaczytanie

Dążeniem ludzkości, była zawsze pełna komunikatywność. Internet jest tego najlepszym przykładem. Ale ważna jest nie tylko metoda. Treść jest chyba równie istotna. Tutaj od ery pomruków i pohukiwań, przeszliśmy do ery skrótu i obrazka. Do stanu, w którym lepiej coś pokazać niż opisać. Dziś Sienkiewicz, Mickiewicz czy Prus umarliby z głodu. “Ogniem i Mieczem” wydawca pociąłby na kilkudziesięciostronicową broszurkę, a “Lalkę” czytalibyśmy  w formie komiksu :) )

Opublikowane w:  on grudzień 1, 2007 at 8:05 am Dodaj komentarz
Tags: ,